Pomorskie

Gdański weekendowy miszmasz

Gdańsk ma to coś, co przyciąga turystów nie tylko latem, ale też przez cały rok. Do Gdańska docieram więc i ja późnym popołudniem w piątek. Mieszkamy nad Motławą, a konkretnie w apartamentowcu Nadmotławie, wynajmujemy dwa mieszkania obok siebie (190 i 191) i po krótkiej aklimatyzacji ruszamy odkrywać nieznane i przypominać sobie odwiedzane wcześniej miejsca. Nasze lokum jest świetnie położone, 10 minut spacerkiem i jesteśmy w sercu starego Gdańska. Mamy ogólny plan na pobyt, ale generalnie oprócz paru punktów, zdajemy się na los.

Zaczynamy od spędzenia piątkowego wieczoru w alternatywnym centrum kultury Gdańska, do którego docieramy na piechotę.

100cznia i ulica Elektryków

100cznia powstała na terenach postoczniowych, a konkretnie na ternie zburzonej Modelarni. Miejsce odwiedzamy nocą i muszę przyznać, że kontenerowa architektura (20 kontenerów używanych wcześniej do transportu morskiego) robi wrażenie za sprawą neonów, streetartu i tego co wokół nich.

Znajdziemy tu knajpki ze street food’em, bary, muzykę, podczas naszego pobytu miksuje DJ. W ciągu dnia działają: sklepy, punkt wymiany książek, latem miejska plaża, plac zabaw, a cyklicznie: targi ubrań i winyli, projekcje filmowe, zajęcia jogi, warsztaty i spotkania autorskie.

Będąc w 100czni możemy się poczuć jak w Londynie, Lizbonie, Berlinie czy Los Angeles, nic dziwnego, bo miejsce to powstało dzięki inspiracji tożsamych projektów zlokalizowanych w tych miastach. Brawo za pomysł i trafioną inspirację.

Ulica Elektryków, położona tuż obok 100czni i klubu B90 to popularne miejsce spotkań i imprez. W dawnym Wydziale Elektrycznym Stoczni Gdańskiej mają miejsce przedsięwzięcia artystyczne,  muzyczne, a także rekreacyjne, pchli targ i brunche.

Zachwyciłam się pomysłowością artystów, którzy przyłożyli rękę do wyglądu tej przestrzeni. Miejsce tętni życiem, o czym świadczy kolejka chętnych do wejścia.

Obie przestrzenie czynne są od maja do października, a że są wyjątkowe to przyciągają ludzi jak magnez.

Muzeum II Wojny Światowej

Muzeum położone w pobliżu 100czni przyciąga uwagę swoją architekturą. Nie zwiedziłam środka (potrzeba od 2 do nawet 4 godzin), ale czytałam tyle zachwytów nad tym co można zobaczyć wewnątrz, że przy kolejnym pobycie w Gdańsku wizyta w tym miejscu będzie obowiązkowa.

Gdańskie Stare Miasto

Gdańskie Stare Miasto to kawał historii, jego zabytki liczą nawet 800 lat. Nie szykujemy się na specjalne zwiedzanie, włóczymy się i zatrzymujemy gdy coś nas zaciekawi.

Jeśli nie przejdziemy na drugą stronę Motławy otwartą w 2017 roku kładką i zostaniemy na wyspie Ołowiance z charakterystycznym kołem AmberSky, to tuż za budynkiem Filharmonii Gdańskiej, znajduje się Muzeum Morskie mieszczące się w spichlerzach „Panna”, „Miedź” i „Oliwski”, a także od 2000 roku w dobudowanych kolejnych spichlerzach „Mała” i „Duża Dąbrowa”. Położony na przeciwległym brzegu Motławy Żuraw, to również część Muzeum Morskiego.

Nie wchodzimy do środka, ale na zewnątrz możemy podziwiać zacumowany w 1989 roku przy nabrzeżu Ołowianki statek-muzeum s.s. „Sołdek”, pierwszy pełnomorski statek zbudowany w Stoczni Gdańskiej po II wojnie światowej. Przy muzeum, można zobaczyć też części statków np. silnik, jego wielkość naprawdę robi wrażenie.

Dochodzimy do Mostu Zielonego i nie możemy sobie odmówić spaceru po głównym trakcie Starego Miasta czyli Długim Targu. Kamienice zachwycają mnie niezmiennie przy każdej wizycie. W maju nie ma tłoku, a pogoda nam dopisuje więc tym bardziej jest przyjemnie.

Zbaczamy trochę w bok, aby dojść do Teatru Szekspirowskiego, pierwszego wybudowanego w Polsce od blisko 40 lat budynku teatru dramatycznego. Budowa trwała od marca 2011, a ceremonia otwarcia miała miejsce 19 września 2014.

Teatr Szekspirowski jest jedynym na świecie teatrem z otwieranym dachem, jego otwarcie zajmuje zaledwie 3 minuty. Budynek, uznawany za jedno z największych dzieł architektury ostatnich lat, pokrywa go 1 200 000 antracytowych cegieł i ceglana kostka brukowa, a jego drewniane wnętrze przenosi widzów do czasów Szekspira.

Oglądamy go tylko na zewnątrz i wydaje się opuszczony, chyba przez pusty taras na dachu (z ładnym widokiem) i bezruch wokół. Jednak po wejściu na stronę teatru okazało się, że teatr żyje i to jak dobrze żyje. A więc kolejny cel, wybrać się na jakieś wydarzenie do teatru. Na pewno dam znać jakie wrażenie zrobiło na mnie wnętrze i spektakl lub inna forma artystyczna.

W pobliżu teatru w Domu Harcerza znajduje się knajpka Za Murami. Żebym nie przeczytała o niej w internecie, to choć na środku placu były wystawione stoliki, przeszłabym obok nich obojętnie. Restaurację polecam, przystępne ceny i pysznie.

Posileni ruszamy na dalszą penetrację, a nogi niosą nas na drugą stronę rynku, do Hali Targowej. Z ciekawości wchodzimy do środka, jeśli chodzi o sklepiki to  nic nadzwyczajnego, za to przez szklaną podłogę możemy zobaczyć odkryte w 2001 rocku fundamenty romańskiego kościoła. Archeolodzy znaleźli tu prawdziwy średniowieczny skarb: osadę, cmentarz, gotycki klasztor dominikanów.

Nasz następny cel to kościół Św. Brygidy. Świątynia Solidarności słynie nie tylko ze swojej historii, ale też z monumentalnego bursztynowego ołtarza, tworzonego od 2000 roku, będącego wyrazem wdzięczności Opatrzności Bożej za Dar Wolności, Solidarności i Pontyfikat Jana Pawła II.

Do chwili obecnej w ołtarzu znajduje się 840 kg bursztynu, finalnie ma być go 2 tony, powierzchna jego jest większa niż w sławnej Komnacie Bursztynowej. Przed wejściem do kościoła słyszałyśmy, jak rikszarz opowiadał turystce, że w ołtarzu ma być użyte 8 ton bursztynu, trochę mnie to zdziwiło, bo to nie mała liczba. Opis przy ołtarzu zweryfikował te informacje.

Bursztynowy ołtarz to też figury Jana Pawła II, Kardynała Wyszyńskiego, świętych Brygidek, Marii Magdaleny i Obraz Matki Częstochowskiej. Ołtarz to także mnóstwo symboli: Orzeł Biały, kontur Polski, krzyże z relikwiami Jana Pawła II I księdza Popiełuszki, a także krzyże upamiętniające ważne historyczne wydarzenia.

W przestrzeni ołtarza z drzewa życia pnie się bursztynowa winorośl, faluje zboże z bursztynowymi kłosami, płonie czerwona wieczna lampka w formie kwiatów maku.

Na wprost ołtarza, po drugiej stronie kościoła znajduje się  Krypta Czaszek. W 2016 roku odnaleziono wejście do podziemi, w których znajdowała się piramida ułożona z czaszek. W kaplicy znajduje się ok. 500 czaszek sióstr Brygidek, które sprawowały posługę w klasztorze przy kościele. W kaplicy zwraca uwagę srebrny Relikwiarz z relikwiami 25 świętych.

Tuż obok znajduje się Kaplica Chrztu, jak mówi XIII wieczna legenda, w jej pobliżu ukazała się Matka Boża, co dało początek wierze w uzdrawiającą moc czerpanej wody. Znajdziemy tu misę chrzcielną z brązu z rybą, będąca symbolem chrześcijan.

Na pewno warto wstąpić do Bazyliki Św. Brygidy, nie tylko bursztynowy ołtarz wart jest zobaczenia, również ciekawe jest gotyckie wnętrze świątyni.

Niedaleko kościoła Św. Brygidy znajduje się budynek Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Do tej pory pamiętam lekcje historii i Obronę gmachu Poczty, będące jednym z pierwszych starć zbrojnych II wojny światowej, przez zorganizowaną grupę polskich pocztowców. Trwała ona od rana do wieczora 1 września 1939.

Przed wejściem zobaczymy charakterystyczną skrzynkę pocztową z Białym Orłem, a obok gmachu Pomnik Obrońców Poczty Polskiej, według projektu Krystyny Hajdo-Kućmy i Wincentego Kućmy, odsłonięty 1 września 1979.

Na dalsze penetrowanie centrum Gdańska nie mamy czasu, bo wybieramy się do Teatru Muzycznego w Gdyni. Tak więc chwila odpoczynku w apartamencie i wyruszamy już nie na piechotę, a samochodem najpierw do Gdańska Wrzeszcza.

Gdańsk Wrzeszcz

We Wrzeszczu odwiedziliśmy jedną z najstarszych części miasta, a konkretnie ulicę Wajdeloty. Co prawda nie miałam na to ochoty, ale chęć siostrzenicy do zakupów na tej ulicy przeważyła. Ulica przyciąga uwagę odnowionymi kamienicami z końca XIX wieku, które przetrwały czas II Wojny Światowej. Przy Wajdeloty znajduje się również dwór Kuźniczki, jeden z najstarszych budynków Wrzeszcza. Ulica jest urocza.

Jest to też miejsce wielu lokali gastronomicznych, my skusiłyśmy się na lody z lodziarni Słony Karmel, uznawane za jedne z lepszych w Gdańsku, polecam, pyszne.

Westerplatte

Nigdy wcześniej nie byłam na Westerplatte, pewnie dlatego, że nie załapałam się na wycieczkę szkolną. Nadrobiłam to tym razem, a to dlatego, że siostrzenica nie wyobrażała sobie pobytu nad morzem bez wizyty na plaży. Miał być Sopot, ale na szczęście stanęło na plaży przy Westerplatte, nie dość, że od naszego apartamentu tylko 10 min samochodem, to jeszcze spokój, przestrzeń i wcale nie czułyśmy się jak w dużym mieście. Zanim zaczęłyśmy piknik na plaży i spacer brzegiem morza, to ruszyłyśmy promenadą do historycznego Westerplatte.

Po zejściu z plaży doszłyśmy do cmentarza. To co zobaczyłyśmy to efekt rewaloryzacji, oddany do użytkowania na przełomie września i października 2022 r.  Cmentarz zachował dotychczasowy charakter założenia parkowego. Został wybudowany na planie okręgu. Tworzy go 18 steli z miejscami przeznaczonymi na pochówek obrońców. W jego centrum znajduje się pomnik w formie krzyża Virtuti Militari, a na obrzeżu ustawiono krzyż Dąbrowskiego. Po zmroku zamontowane oświetlenie podkreśla relikty oraz symbolikę tego miejsca.

W sąsiedztwie cmentarza przy użyciu przeszklenia wyeksponowano fragmenty willi oficerskiej (piwnice) oraz wartowni nr 5.

Przy głównej drodze do kopca największe wrażenie zrobiły na mnie ruiny Nowych Koszar. Często takie ruiny bardziej do nas przemawiają niż pomnik czy tablica upamiętniająca to miejsce. Mijamy jeszcze pozostałości po “Willi Podoficerskiej” – Wartowni nr III.

Na końcu naszej trasy znajduje się Kopiec – Pomnik Obrońców Wybrzeża. W latach 60. ubiegłego wieku podczas modernizacji Portu Gdańskiego wydobyto ogromną ilość materiału, który postanowiono zagospodarować tworząc wzgórze liczące 22 i pół metra wysokości, a na nim postawić pomnik.

Czas w którym powstawał pomnik (odsłonięcie 1966 r.) to czas komunizmu, dlatego jego ideografia jest na wskroś komunistyczna. Z daleka widoczny (25 m wysokości), górujący nad portem, niestety nie ma nic wspólnego z Bohaterami Westerplatte. Monument stał się propagandowym orężem, na szczycie pomnika czuwają żołnierz i marynarz wspólnie dzierżący pepeszę, wymienione są pola bitewne, ale ani Studzianki, ani Lenino nad morzem nie leżą. Wspomniana jest tylko geograficzna nazwa Westerplatte, bez odniesienia do 1939 roku.

Gdynia

Teatr Muzyczny w Gdyni ma się czym poszczycić, bo w ciągu 64 lat istnienia przygotował ponad 450 premier. Jego popularność nie maleje, o czym świadczy komplet miłośników musicali na widowi, ale na ten komplet trzeba zapracować.

Wybieramy co jest dostępne podczas naszego pobytu i przenosimy się do Baltimore na przygodę w stylu lat 60. Broadway’owski musical Hairspray zdobył wiele nagród Tony, nas zachwyciła wersja wystawiana na gdyńskiej scenie muzycznej. Spektakl gorąco polecam, przypomniało mi się też, że oglądałam film Lakier do włosów z Johnem Travoltą, co najważniejsze przy muzyce lat 60. XX wieku trudno nie poruszać nogami w rytm melodii.

Znalezienie miejsca do parkowania przy Teatrze Muzycznym w Gdyni jest trochę problematyczne ale ponieważ przyjechałyśmy godzinę wcześniej udało nam się zaparkować z tyłu budynku. Spektakl (z przerwą) trwa prawie 3 godziny, trzeba było więc przewidzieć głód, który mógł nas dopaść w trakcie musicalu.

Teatr jest pięknie położony tuż przy morzu i na szczęście w jego pobliżu na bulwarze nadmorskim znajduje się Contrast Cafe. W tawernie zjedliśmy pyszną zupę rybną, za cenę 28 zł mieliśmy miseczkę wypełnioną po brzegi kawałkami ryby w zupie, a nie odwrotnie rosół z niewielką ilością ryby. Do tego urzekający widok na Bałtyk, to naprawdę był super wstęp przed czekającymi nas doznaniami artystycznymi.

Weekend w Gdańsku z krótkim wypadem do Gdyni, to był bardzo przyjemnie spędzony czas. Polecam Wam taki citybreak.

Podróż, maj 2023

    2 Responses

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *