Podlasie

Tratwą po Biebrzy

Był rejs (niezapomniany) barką po Canale du Midi, więc pora zasmakować spływu tratwą po polskiej Biebrzy. Od razu przejdę do sedna, a o zakwaterowaniu i innych urokach Narodowego Parku Biebrzańskiego na końcu wpisu.

Spływ tratwą

Przed nami jednodniowy spływ, ale można na  tratwie spędzić więcej dni łącznie z noclegiem. Nasza tratwa jest mała, czteroosobowa, z zadaszonym domkiem podzielonym na dwa pomieszczenia: sypialnię i kuchnię (można je używać wg uznania), dach domku to taras, a część wokół domku służy do pagajowania w naszym przypadku też do grillowania. Ponieważ nie planujemy noclegu tylko spływ i biesiadowanie, jest osiem osób i jest ok.

Tratwa to obiekt na pierwszy rzut oka nieskomplikowany, ale już jej właściciel podczas krótkiego szkolenia zmienił nasze wyobrażenie. Poza radami jak pagajować, sterować, cumować i bytować zaproponował nam trasę, tylko na 2,5 km odcinku.

Spływ po Biebrzy tratwą, która jest ciężko sterowalna, a przy wietrze wiejącym przeciwnie do naszego kierunku jest ciężką pracą. Maksymalna prędkość to 1,5 km/h, przy niesprzyjającym wietrze możemy stać w miejscu, a żeby płynąć potrzeba sporo wysiłku.

Ruszamy z okolic śluzy Dębowo, płyniemy Kanałem Augustowskim ok. 500 m i jesteśmy na Biebrzy, tak nam się dobrze płynie, że mijamy dwa punkty odbioru tratwy i kończymy spływ po 6 km na plaży w Dolistowie. Spływ można skończyć w miejscu gdzie jest możliwy dojazd samochodu i wyciągnięcie tratwy.

Na Biebrzy jesteśmy sami, wiatr pcha tratwę do przodu, trochę jej pomagamy, ale tak naprawdę poddajemy się naturze, która kręci tratwą i płyniemy od brzegu do brzegu. W między czasie robimy dwa postoje, grillujemy i obserwujemy przyrodę. Jest uroczo. Odcinek nie jest silnie meandrujący, a Biebrza jest dosyć szeroka. Od właściciela dowiadujemy się, że tak komfortowo płynie się raz na dwadzieścia spływów, normalnie trzeba się trochę pomęczyć.

Co do spływu z małymi dziećmi to mam sporo wątpliwości. Najważniejsza rzecz, gdy do sterowania i pagajowania zatrudnieni są rodzice, nie ma kto pilnować dzieci, a zabezpieczenia jak sami widzicie nie są dla nich odpowiednie.

Dworek na Końcu Świata

Mieszkamy w gospodarstwie agroturystycznym Dworek na Końcu Świata we wsi Kopytkowo, pomiędzy Biebrzą a Rezerwatem „Czerwone Bagno”, wokół przestrzeń i spokój. Można tu wynająć domek, albo skorzystać z pola kampingowego, a jeśli chodzi o sprzęt pływający to wybieramy między tratwą, a kajakiem.

Tuż przy gospodarstwie znajduje się tablica upamiętniająca spacyfikowanie przez SS wsi, 15 sierpnia 1943. Mieszkańcy najpierw zostali zgromadzeni na pastwisku, a następnie załadowani na furmanki i wywiezieni na roboty przymusowe do Prus Wschodnich. Wieś Niemcy ograbili, a następnie spalili.

W pobliżu znajdziemy szlaki piesze i rowerowe wytyczone w rezerwacie “Czerwone Bagno” i wzdłuż rzeki Biebrzy. Ciekawie choć trochę ekstremalnie wygląda szlak po bagnach, idziemy albo w woderach, albo w spodniach i butach, które po wyprawie są do wyrzucenia. Celuję w to drugie, wodery wydają mi się mniej przyjazne.

Ścieżka Długa Luka

W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy 400-metrowej kładce pomiędzy bagnami. Dojazd jest łatwy, jadąc carską drogą, wystarczy zatrzymać się na poboczu i jesteśmy na miejscu. Na końcu kładki znajduje się platforma widokowa, z której możemy oglądać florę i faunę otaczających torfowisk. Rejon ten upodobały sobie łosie, które skubią tu trawkę. Niestety nie ukazał się naszym oczom żaden zwierz, a podobno bywają tu gronostaje, lisy, wilki, jenoty, żurawie i mnóstwo innego ptactwa.

Można za to było podziwiać storczyki odmiany kukułka krwista i knieć błotną (żółte kwiatki) oraz inne rośliny.

Biebrzański Park Narodowy jest największy w Polsce, na pewno tu wrócę, a przeżyć spływ tratwą warto choć raz.

Podróż, maj 2023.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *