Dojeżdżając do Colmaru od strony Strasburga, na skrzyżowaniu D83 i Rue Curie wita nas (co może wielu zdziwić) Statua Wolności. Wysoki na 12metrów posąg oddaje cześć swojemu rzeźbiarzowi Bartholdiemu urodzonemu właśnie w Colmarze.
Ale to nie statua ściągnęła mnie do Colmaru tylko jako pierwszy magazyn „Kalejdoskop” linii lotniczych LOT, który przeglądałam wiele lat temu lecąc samolotem. Miasto było wymienione jako miejsce cudownie udekorowane na czas Świąt Bożego Narodzenia, a że na zdjęciu wyglądało obłędnie to zamarzyłam, żeby je zobaczyć.
Choć odwiedziłam je w kwietniu czyli już po obu świętach, a przed kwitnącymi dekoracjami to i tak nie zawiodłam się, jest to miasto, w którym poczujemy się jak w bajce. Nie pozostaje mi więc nic innego jak zabrać Was na spacer, ale najpierw króciutka historia tego miejsca.
Historia Colmaru
Colmar wzmiankowany jest po raz pierwszy w 823 r., w akcie darowizny cesarza Ludwika le Pieux, syna Karola Wielkiego. W średniowieczu, w XIII wieku zostaje miastem cesarskim. W tym czasie w Colmarze osiedliły się zakony. Franciszkanie, Dominikanie i Augustianie budowali swoje miejsca kultu i mieszkania, a w historycznym centrum zachowały się do dziś liczne kościoły i budynki klasztorne.
W 1354 roku Colmar wziął udział w utworzeniu Dekapolu, federacji dziesięciu miast Alzacji, zjednoczonych w obronie swoich przywilejów i statusu miasta cesarskiego. Budynek Koïfhus, ukończony w 1480 r., był miejscem spotkań członków politycznych Dekapolu aż do 1678 r., kiedy po rewolucji Colmar stało się „Królewskim Miastem Francji”.
W 1635 roku Colmar znalazł się pod opieką króla Francji. W XV i XVI wieku miasto przeżywało swój złoty wiek, wtedy to wzbogaciło się dzięki kupcom, rolnictwu i przede wszystkim produkcji wina. Voltaire, który przebywał w Colmar przez czternaście miesięcy między 1753 a 1754 rokiem, opisał miasto jako „miasto na wpół niemieckie, na wpół francuskie i całkowicie irokeskie”.
Po wojnie prusko-francuskiej (1871-1918) Colmar znalazł się pod władaniem Cesarstwa Niemieckiego. Niedługo potem w 1919 roku, po podpisaniu traktatu wersalskiego, który zakończył I wojnę światową miasto wróciło do Francji. W czasie II wojny światowej Colmar trafia pod zabór Niemiecki, wyzwolono go 2 lutego 1945 r. w ostatniej bitwie na francuskiej ziemi.
Spacer ulicami Starego Miasta
Serce miasta to malownicza starówka z licznymi pięknie odrestaurowanymi domami z muru pruskiego. Małe kawiarenki i knajpki kuszą daniami kuchni alzackiej. Nie zdziwcie się często spotykanymi bocianami w postaci dekoracji czy pluszaków, są one symbolem Alzacji.


Centrum Colmaru nie jest zbyt duże, a spacer wśród pięknej alzackiej architektury jest prawdziwą przyjemnością. Średniowieczne kolorowe domy w konstrukcji szachulcowej są niesamowicie urocze.


Lubię zajrzeć też w podwórka, bo są to czasami piękne miejsca, można zobaczyć tam piękny budynek, czy restaurację z gwiazdką Michelina albo po prostu różowo kwitnące drzewo.

Podczas mojego pobytu nie było pełnej dekoracji (okres przejściowy) ale domy i tak prezentowały się super w swoim naturalnym pięknie.


Chodząc uliczkami starego miasta zwróciłam uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to całoroczny sklep z dekoracjami bożonarodzeniowymi, druga to nazwa miejsc gdzie można wypić kawę. Lokal nazwany Cafe, to nie zawsze jest typowa kawiarnia z kawą, ciastkami i kanapkami, to często jest miejsce raczej na drinka, lampkę wina choć kawę też możemy zamówić.
Jeśli już tak chodzimy, to może podam trochę informacji co jest szczególnie warte uwagi. Sama przegapiłam parę rzeczy, ale co tam i tak było pięknie.
Maison des Têtes – Dom Głów
Pochodzący z 1609 roku Dom Głów, został zbudowany dla lokalnego sklepikarza. Swoją nazwę wziął od 106 głów i masek zdobiących fasadę. Cały front jest piękny z dużym wykuszem, a na szczycie stoi rzeźbiony posąg bednarza Bartholdiego.

Hansi Museum
Niedaleko Domu Głów (po drugiej stronie ulicy) znajduje się muzeum Jean-Jacques Waltz, znanego również jako Hansi, który był francuskim aktywistą, malarzem i pisarzem. Urodził się w 1873 roku w Colmarze i przeżył obie wojny światowe. Jego czarujące akwarele dokładnie dokumentowały codzienne życie w Alzacji.
Muzeum jest jego rodzinnym domem, w którym żył i tworzył. Zostało ono stworzone w formie małej wioski, dającej poczucie wskoczenia w wehikuł czasu i przeniesienia się do Colmaru młodszego o 100 lat.
Podobizna małej dziewczynki w specyficznej, ogromnej kokardzie (znajdziemy ją też na fasadzie muzeum) to znak rozpoznawczy malarza, którą również nazywa się pseudonimem Hansi.

Kościół Dominikanów
Budowa kościoła trwała od 1283 do 1289 roku, ale jak to zwykle bywa jego późniejsze losy toczyły się raz lepiej raz gorzej. W 1330 roku zakon Dominikanów zostaje wygnany z miasta, aby ostatecznie do niego wrócić. Kościół przechodził różne przebudowy, ale przydarzył się też groźny pożar, który zniszczył znaczną jego część.
Budynek stał się magazynem artylerii podczas rewolucji francuskiej, został zakupiony przez miasto w 1807 roku, w roku 1898 ponownie został świątynią i do dziś obok kościoła Saint-Martin, jest jedną z najważniejszych świątyń w mieście.

Kościół Staint-Martin
Kościół św. Marcina został konsekrowany w 1365 roku, po ponad stuletniej budowie. Został on dotkliwie splądrowany podczas wojny francusko-pruskiej i podobno odzwierciedla to jego wnętrze (trafiliśmy poza godzinami otwarcia).
Jego główną atrakcją jest wygląd zewnętrzny; wystarczająco duży, aby nazywać go katedrą, choć nigdy nie była siedzibą żadnego biskupa. Kościół jest przykładem architektury gotyckiej, z renesansową dzwonnicą dodaną w miejsce oryginalnej, która uległa zniszczeniu podczas pożaru.

Wokół kościoła znajduje się duży plac, a przy nim sporo restauracji z mnóstwem stolików na zewnątrz.
La Maison Pfister
Dom Pfistera usytuowany na rogu uliczki i placu przy kościele św. Marcina jako pierwszy budynek w Colmarze został wybudowany w stylu renesansowym, w 1537 roku. Uwagę przyciągają drewniane galerie z malunkami przedstawiającymi sceny biblijne oraz dach zwieńczony wieżyczkami.

Pierwotnym właścicielem domu był kapelusznik Ludwig Scherer. Dzisiejsza nazwa pochodzi od rodziny Pfister, która mieszkała w nim w latach 1841-1892. Na parterze otwarty jest sklep z winami, nic dziwnego skoro to dom winiarzy.
Musée Bartholdi
Na starym mieście znajduje się Muzeum Bartholdiego, jego siedzibą jest dom rodzinny artysty. O Bartholdim pisałam na początku wpisu, wzmiankując Statuę Wolności, którą wyrzeźbił. Umieszczona jest ona około 4 kilometrów od muzeum, można do niej dotrzeć samochodem lub około 50-minutowym spacerem. Drogę do statuy wskazują małe medaliony umieszczone na chodnikach.
Muzeum otwarte jest od 1922 roku, wstęp kosztuje 6 € dla osoby dorosłej. Wewnątrz znajduje się rekonstrukcja paryskiego domu artysty, w którym tworzył, podarowana przez jego żonę po śmierci rzeźbiarza. Zobaczyć można też wiele rysunków, modeli, fotografii, obrazów i rzeczy osobistych Bartholdiego.

Koïfhus
O Koïfhus pisałam już mówiąc o historii Colmaru. Budynek ukończony został w 1480 r., był miejscem spotkań członków politycznych Dekapolu aż do 1678 r., kiedy to po rewolucji Colmar stało się „Królewskim Miastem Francji”. Służył też jako urząd celny, był magistratem, teatrem, bankiem, a także szkołą. Ostatnia renowacja budynku z XIX wieku wzbogaciła go o glazurowane, zielone dachówki.

Le quartier des Tanneurs – Dzielnica Garbarzy
Idąc w stronę Małej Wenecji przechodzimy przez ulice z charakterystycznymi wysokimi kamienicami o konstrukcji szkieletowej i szachulcowej z XVII i XVIII wieku, to tu mieszkali niegdyś garbarze wraz z rodzinami, którzy na najwyższym piętrze kamienic suszyli skóry.
Restaurację dzielnicy wykonano w latach 1968-1974 i jak się domyślacie nie uświadczymy w niej nieprzyjemnego zapachu wyprawianych skór, znajdziemy za to kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami.

Marché Couvert – Zadaszony Targ
Nieopodal kamienic garbarzy, nad brzegiem rzeki Lauch znajdziemy Marché Couvert. W średniowieczu było to miejsce lokalizacji stoisk targowych, na których rolnicy i rybacy sprzedawali swoje produkty.
W 1865 została wybudowana nowa, zadaszona hala targowa, zapewniająca dogodniejsze miejsce handlu. Targ działa do dziś, można tu kupić specjały alzackiej kuchni czyli świeże warzywa, owoce, wina, mięso, sery czy słodycze. Można też usiąść w bistro i kosztować gotowych alzackich potraw.

Quartier de la poissonnerie – Dzielnica handlu rybami
Po cechu rybaków zostały domki wzdłuż rzeki Lauch, które służyły do sprzedaży świeżo złowionych ryb. Niestety w 1709 r. większość budynków strawił pożar. Na szczęście miasto (w latach 70. i 80. XX w) odnowiło budynki i zachowało pamięć o dzielnicy rybaków.
Jako ciekawostkę dodam, że cech rybaków kierował się surowymi zasadami, nie można było np. łowić w święta czy w nocy.

La Petite Venise – Mała Wenecja
Mała Wenecja to najbardziej malownicza część miasta. Dzięki wspaniałym kolorowym drewnianym domom ustawionym wzdłuż kanału jest to idealne miejsce do robienia zdjęć i cieszenia się pięknem Colmaru. Po kanałach można popływać łodziami płaskodennymi lub po prostu pospacerować wzdłuż nich, a także zajść do jednej z kawiarni czy restauracji usytuowanych przy kanałach. Przy dobrej pogodzie najprzyjemniej jest posiedzieć przy stolika na zewnątrz (nad wodą) np. przy lampce alzackiego wina.


Choć dzielnica nazwana jest La Petite Venise i jest naprawdę wyjątkowo urocza, to nie spodziewajcie się weneckiego krajobrazu. Wenecja jest wyjątkowa i tylko jedna tak jak i Colmar.

Jedną z firm, które organizują wycieczki łodzią jest Colmar Au fil de l’eau – Promenade en barque – Sweet Narcisse.
Jeśli będziecie mieli czas to warto odwidzi też: Muzeum Unterlinden położone w malowniczym XIII-nastowiecznym budynku zakonu, Muzeum Zabawek, które zabierze w podróż przez historię zabawek od XIX stulecia do czasów obecnych i Choco Story (Muzeum Czekolady).
Alzacka kuchnia
W Colmarze nie brak uroczych restauracyjek gdzie można posmakować alzackie dania. Wypisałam sobie parę polecajek, ale problem był w tym, że gdy mój żołądek był gotowy na smakowanie, to większość z nich miała przerwę. Ostatecznie zatrzymaliśmy się w Schwendi Bier und Wistub (w samym centrum, niedaleko fontanny). W Alzacji Winstub, to typowy lokal, rodzaj baru winnego, który oferuje cały wachlarz lokalnych win i przekąsek.

W Schwendi można spróbować dań typowych dla regionu takich jak la tarte flambée (niem. flammkuchen) czyli rodzaj cienkiego ciasta, pokrytego specjalną śmietaną, cebulą, bekonem, w niektórych wariantach lokalnym serem Munster o charakterystycznym mocnym smaku i zapachu, a także bäckeoffe, jednogarnkowego dania zawierającego pieczone ziemniaki i soczyste kawałki różnego rodzaju mięs marynowanych wcześniej w miejscowym winie.

Bäckeoffe powstało na potrzeby zakazów religijnych, ortodoksyjni luteranie zapiekali takie dania na wolnym ogniu w piątek, a w sobotnie popołudnie (kiedy mogli już jeść) było ono jeszcze ciągle ciepłe. Inna legenda mówi, że kobiety w Alzacji wykonywały pranie w poniedziałki, nie miały więc czasu, aby przygotować wtedy obiad. W związku z tym z rana wstawiały potrawę do piekarnika i szły prać.
Bäckeoffe mnie zawiodło, choć mięso rozpływało się w ustach, to jak na mój gust było zbyt dużo tłuszczu w potrawie, za to la tarte flambée (poznałam smak wcześniej w Luksemburgu) to naprawdę fajne danie. Za radą Polki mieszkającej w Alzacji zaopatrzyłam się w markecie w gotowe placki i śmietanę dedykowaną tej potrawie i po powrocie do domu zrobiłam dla znajomych wieczór z alzackimi smakami. Dzięki temu spotkaniu znalazłam w internecie jeszcze jedną typowo regionalną potrawę choucroute aux poissons, a że było prosta w wykonaniu i wydawała się smaczna (taka też była) to podjęłam się jej wykonania, ale o tym we wpisie o Strasburgu, bo wtedy polecę restaurację gdzie można jej spróbować.
Co ważne, Alzacja to rejon winiarski z długą tradycją i z pysznymi winami. Warto je degustować, wybierając się na alzacki szlak winny, nie tylko z wybornym winem ale też z cudownymi miasteczkami. Zapraszam Was do Kayserberg i Riquewihr cudownych miejscowości i muszę powiedzieć, że takich wspaniałych miejsc na szlaku winnym możemy spotkać więcej.
A na koniec wpisu jeszcze parę zdjęć z bajkowego Colmaru.


Podróż, kwiecień 2024.
