Turcja

Piesze wycieczki po dolinach Kapadocji

Doliny to kwintesencja tego co natura (czasami przy ludzkiej pomocy) stworzyła w tym rejonie, niezwykłe formacje skalne i różne kolory kamieni powodują, że odkrywanie ich jest niezwykłym przeżyciem.

Przed wyjazdem szukałam dokładnych opisów jak się poruszać po szlakach, ale tak naprawdę najważniejsza jest informacja gdzie jest wejście na szlak, a potem albo korzystamy z aplikacji, ale idziemy kierując się oznaczeniami.

Jeśli chodzi o aplikację, to korzystaliśmy z bezpłatnej Mapy.cz, w której mapy można ściągnąć off-line. Jedyną doliną świetnie oznaczoną jest Dolina Miłości, czerwone kropki znajdziemy tu nawet na gałązkach. W Dolinie Wyobraźni, Mnichów i Ihlara trudno się zgubić. Na pozostałych szlakach aplikacja była bardzo pomocna, bo niestety często było wahanie, którą ścieżkę wybrać.

Tyle wstęp, teraz pora na konkrety.

Dolina Mnichów – Paşabağı

Pierwszego dnia wybraliśmy się do Doliny Mnichów z prostego powodu, od naszego hotelu czekał nas godzinny spacer.

Z centrum miasteczka skręciliśmy w bok i za chwilę ukazały się nam małe winnice i hoodoo (pojęcie geologiczne) czyli tzw. namioty skalne, kominy wróżek czy piramidy ziemne. Te wszystkie nazwy odnoszą się do wysokich, cienkich iglic skalnych utworzonych przez erozję. Ponieważ to był nasz pierwszy dzień, wszystko nas zachwycało, kształty skał, kolory, winnice. Niestety zaraz na początku wystąpił problem, ścieżka prowadziła przez dosyć stromą skałę i to wcale nie wysoką coś ok metra. Niestety nie było się czego przytrzymać, a po wejściu do połowy przy kolejnym kroku nogi się zsuwały po skale. Był moment, że zwątpiłam czy dam radę wejść. Miałam buty sportowe, ale trekkingowe zdałyby lepiej egzamin, choć też nie byłoby łatwo.

W pobliżu doliny wąska ścieżka prowadzi wzdłuż skalnego zbocza co pozwala na oglądanie jej z góry. Dolina jest ogrodzona więc musimy dojść do wejścia, położonego przy drodze asfaltowej (prowadzącej do muzeum Zelve), znajdziemy tu duży parking dla samochodów. Wejścia do Doliny Mnichów nie można przegapić.

Widok z góry na skalne kominy jest bezpłatny, ale za wstęp na teren doliny musimy zapłacić. Kupujemy bilet łączny Zelve + Paşabağı 420 TRY za osobę, odległość pomiędzy tymi atrakcjami to trochę ponad 1 km. Na zwiedzenie Doliny Mnichów potrzebujemy około godziny.

Spacer wśród kominów przypominających grzyby to prawdziwa przyjemność, przy okazji zobaczymy pomieszczenia mieszkalne i kaplice, a także pustelnię Św. Szymona, który mieszkał w tym miejscu w V wieku. W jednym z kominów mieści się posterunek policji.

Połączyliśmy zwiedzanie Doliny Mnichów z muzeum Zelve, pętla Cavusin – Zelve – Dolina Mnichów – Cavusin zajęła nam 5 godzin (w tym dwa dłuższe przystanki).

Dolina Wyobraźni – Imagination Valley

Do doliny łato dotrzeć, leży przy asfaltowej drodze ok. 2 km za skrętem do Zelve. Dojeżdżając zobaczymy przy szosie parę sklepików i niewielki parking, a także najpopularniejszą formację skalną doliny przypominającą wielbłąda.

Imagination Valley to dolina zaskakujących formacji skalnych, które nie mają nadanych nazw. Podczas niedługiego spaceru (tu nie można się zgubić) pracuje nasza wyobraźnia, tu każdy nazywa skały tak jak mu podpowiada fantazja.

Dolina Róż (Güllüdere Vadisi) i Czerwona Dolina ( Kızılçukur Vadisi)

Choć Dolina Róż i Czerwona to odrębne doliny, leżą na tyle blisko siebie, że najlepiej przejść je w ramach jednego, dłuższego spaceru. Kiedy jesteśmy na trasie, nie do końca wiadomo, gdzie się kończy jedna dolina, a gdzie zaczyna druga. Dodatkową trudnością jest fakt, że mamy dwie odnogi Doliny Róż (Güllüdere I i II), a oznaczenia szlaków są mało pomocne.

Szlak rozpoczynamy w Cavisin ok. 100m od naszego hotelu. W wiosce idzie się główną ulicą i jeśli miniemy meczet, a potem cmentarz tzn., że jesteśmy już prawie na trasie. Poza tym w centrum na murach są znaki pokazujące kierunek dojścia do Doliny Róż.

Jeśli w mapach google wpiszecie Rose Valley Trailhead 1 lub 2 pokażą się miejsca wejścia na szlak.

Ponieważ oznaczenia są niewystarczające zmuszeni byliśmy korzystać z aplikacji Mapy.cz. Jak nazwa wskazuje skały w dolinach mają głównie różowo-czerwone odcienie, ale zdarzają się też wyraźnie żółte i lekko zielonkawe formacje, a także białe.

Trasa prowadzi nisko w dolinach, ale także po ich krawędzi, ścieżki w skałach potrafią być tak wąskie, że trzeba stawiać stopy jak modelki, jedna przed drugą lub iść nad nią okrakiem.

Po drodze tu i ówdzie widzimy ślady dawnych mieszkańców, czyli wykute w skałach pustelnie, kościoły czy gołębniki. W Dolinie Róż warto zajść do Kościoła Trzech Krzyży, po wytartych przez lata stromych schodach. Nie ominie się go, bo u podnóża skały znajduje się punkt ze świeżo wyciskanymi sokami.

Spotykamy tu też Amerykanów zwiedzających dolinę konno. Idąc po nich szlakiem widzieliśmy ślady kopyt, które ślizgały się po skałach. Konie są specjalnie szkolone do chodzenia po górach.

Na trasę wyruszyliśmy o godzinie 15, aby podczas popołudniowych godzin w promieniach zachodzącego słońca, podziwiać doliny, których różowo-czerwone skały stają jakby w płomieniach. Niestety nie było to nam dane, mieliśmy za to inną atrakcję jaką była burza.

Po dojściu do Doliny Czerwonej zaczęło padać, zrobiliśmy dwa przystanki w skałach na przeczekanie. Pierwszy korytarz był bardzo wąski i niski, w drugim (dawnym gołębniku) na szczęście można już było normalnie stać. Można było się tez schronić pod naturalnym mostkiem. Trasa powrotna to był głównie marsz strumieniem płynącym ścieżką. Ponieważ było bardzo ciepło, to burza, która zastała nas w górach została miłym wspomnieniem, a burzowe chmury pięknym tłem do zdjęć.

Zupełnie przypadkowo okazało się (dzięki słupkom informacyjnym), że idziemy też fragmentem Doliny Gołębi.

Trasa Cavusin – Dolina Róż – Dolina Czerwona (fragment) – Dolina Gołębi (fragment) zajęła nam 2,5 godziny. Szlak nie jest trudny, wąskie ścieżki to prawdziwa atrakcja.

Jeśli zostaniemy na zachód słońca w punktach widokowych Czerwonej Doliny, to powrót na piechotę odpada, pozostaje tylko taksówka.

Dolina Gołębi – Pigeon Valley

Do Doliny Gołębi trafiliśmy dwa razy i za każdym razem przypadkowo.

W Turcji gołębie są lokalnym symbolem dobrobytu i szczęścia. Wspomagały tutejszych ludzi w nietypowy sposób. Ich odchody wykorzystywano do nawożenia winorośli. Niemal każdy kościół, czy jaskinia w skale, posiadała gołębnik. Otwory wejściowe gołębników malowano białą farbą w celu zwabienia ptaków.

Skoro to Dolina Gołębi to łatwo się domyślić, że ilość gołębników jest tu niesamowicie duża. W dolinie jest też sporo zieleni więc nie brakuje cienia, co jest udogodnieniem w słonecznie dni.

Ze względu na łatwość trasa jest bardzo popularna, jedna z jej części (wschodnia) prowadzi z turystycznego ośrodka Göreme aż do Zamku Uçhisar. Zachodnia z Göreme prawie do Cavusin.

Dolina Miłości – Love Valley

Patrząc na formacje skalne o wymownych, fallicznych kształtach można domyślić się skąd nazwa Dolina Miłości.

Do doliny można dostać się tak jak my od strony Cavusina (na mapie google Love Valley Trail) piechotą ok. 25 minut (od naszego hotelu) lub samochodem na duży parking (30 TRY) z kawiarniami, wielbłądami, konikami i miejscami zainscenizowanymi do zdjęć na tle doliny (dedykowanymi głównie influenserom). Można też zacząć z drugiej strony od Göreme, ścieżka zaczyna się przy Göreme Rental ATV. Z tej strony zejście jest po stromych schodach, ale jeśli o mnie chodzi było ok.

Ponieważ pojechaliśmy samochodem, a parking znajduje się przy krawędzi doliny, postanowiliśmy ją obejść. Początkowo droga prowadziła wzdłuż skarpy co pozwalało podziwiać dolinę z góry, potem wiodła przez winnice i nawet rozpoznałam miejsce gdzie lądował nasz BALON, potem znów zbliżyła się do skarpy. Od połowy drogi towarzyszył nam widok zamku Uchisar. Po dojściu do końca doliny przeszliśmy na jej drugą stronę  i doszliśmy do stromego zejścia (było oznaczone).

Trasa górą była bardzo prosta zarówno pod względem trekkingowym jak i orientacji, maszerujemy nią w pełnym słońcu (jeśli jest) bo przestrzeń jest otwarta, bez wysokiej zieleni.

Szlak na dole jest bardzo przyjemny i różnorodny, poza tym przez znaczną część czasu idziemy w cieniu drzew i krzewów. Na początku marsz umilają nam wyjątkowe formacje skalne, płynące strumyki, dopiero pod koniec dojdziemy do sporej ilości skał przypominających wielkie męskie przyrodzenia.

Choć na dnie doliny nie można się zgubić, to już pobłądzić nie jest trudno, ze względu na liczne dróżki. Trasa jest jednak wyjątkowo dobrze oznaczona, czerwone kropki znajdziemy na skałach i gałązkach w niezbyt dużych odległościach.

Z doliny wychodzimy łagodną ścieżką do drogi i wzdłuż niej wracamy na parking (jakieś 2 km).

 Szlak jest łatwy, trasa którą zrobiliśmy zajęła nam 2,5 godziny.

Dolina Ihlara i katedra Selime – Ihlara Valley

Do Doliny Ihlara dojeżdżamy samochodem (70 kilometrów od Goreme ) i zatrzymujemy się na parkingu (30 TRY) przy restauracji Ihlara Aile Çay Bahçesi. Jest to nowo utworzony parking, na którym znajduje się sporo miejsc, usytuowany jest w bezpośrednim zejściu do doliny.

Schody tuż przy restauracji zaprowadzą nas najpierw do kasy bo Dolina Ihlara podobnie jak Dolina Mnichów jest płatna, a dalej w dół do kanionu. Wstęp kosztuje 15 €, w cenie biletu jest też wizyta w klasztorze Selime.

Fani Gwiezdnych wojen na pewno wiedzą, że część scen kręcono właśnie w Dolinie Ihlara, która wygląda jakby rozstąpiła się ziemia. Kanion ma długość 16 km i głębokość ponad 100 metrów, doliną płynie rzeka Melendiz.

W kanionie panuje przyjemny chłód, idziemy wzdłuż rzeki w cieniu drzew.

Co jakiś czas znaki pokazują nam gdzie skręcić, aby dojść do skalnych kościołów rozmieszczonych w pionowych, czerwonych ścianach, oprócz tego, że warto do nich zajrzeć, uwagę przyciągają również ich nazwy  Agacalti Kilise (Kościół pod drzewem), Sumbullu Kilise (Hiacyntowy Kościół), Yilanli Kilise (Kościół z Wężem) i inne. Co ciekawe malowidła w kościołach w dolinie Ihlara pokazują nie tylko wpływ kapadocki czy bizantyjski ale również sztuki egipskiej i rzymskiej.

Chociaż trasa jest łatwa, jedyne podejścia są do kościołów umieszczonych w skałach, to przejście całego wąwozu i zwiedzenie Selime, zajmuje sporo czasu. Zdecydowaliśmy się, że dojdziemy do kawiarni Diker Aile Çay Bahçesi i wrócimy z powrotem na parking (łącznie 5 km). W kawiarni można się posilić, napić czy ochłodzić nogi w rzece wybierając stoliki usytuowane w nurcie Melendiz.

Można też iść dalej do wioski Belisima, a z niej wrócić taksówką do Ihlary. Czytałam, że miejscowi winszują sobie niezłe kwoty za przejazd, ale jest chyba szansa, że to zostało unormowane, tak jak parking w miejscowości Ihlara. Ostatnie wejście to droga na końcu doliny w klasztorze Selime.

Dolina Ihlara różni się zdecydowanie od wcześniej odwiedzonych, nie ma w niej różnorodnych formacji skalnych typowych dla Kapadocji, ale spacer nią jest bardzo przyjemny, a katera Selime to niezwykła atrakcja tego miejsca.

Piesze wędrówki dolinami Kapadocji to dla osób lubiących góry, trekking i niezwykłe widoki punkt obowiązkowy.

Podróż, maj 2024.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *