O wyjeździe na Bornholm i poznawaniu go z perspektywy roweru marzyłam już 30 lat temu. W tym roku wystarczyła szybka decyzja i po trzech tygodniach byliśmy z rowerami na wyspie.
Po szczegóły dojazdu i informacje o rowerowych trasach zapraszam do kolejnego WPISU, teraz chciałabym napisać o tym co mnie urzekło, co zdziwiło, co zobaczyłam czyli po prostu o moich wrażeniach i odkryciach.
BAZA NOCLEGOWA
Naszą bazą noclegową był domek na obrzeżach miejscowości Hasle, który wynajęliśmy przez portal Novasol.

Domek jest wyposażony we wszystko co potrzebujemy, położony w lesie tuż obok “Rubinsø” czyli pokopalnianego rubinowego jeziora i 900 m od morza, w sam raz na przyjemny spacer, aby zobaczyć zachód słońca lub zażyć kąpieli.
CHARAKTERYSTYCZNE BUDOWLE WYSPY
Bornhom jest nieduży, w obwodzie ma ok. 105 km, taką długość ma szlak rowerowy nr 10, który prowadzi dookoła wyspy. Poza tym jej powierzchnia jest niewiele większa niż Warszawy i wynosi 588 km2. Zwiedzanie jej rowerem jest ogromną przyjemnością i daje łatwość dotarcia do wielu niezwykłych miejsc i wyjątkowych zabytków.

Wędzarnie
O bornholmskich przysmakach napiszę za chwilę, ale wędzarnie ryb tzw. Røgeri z dużymi kominami to są bardzo charakterystyczne obiekty. Na wyspie ryby wędzono już w starożytności, a pierwszą komercyjną produkcję rozpoczęto w 1882 roku. Do wędzenia trwającego ok. 4 godziny, używa się jedynie drewna olchy (czasami wiązu), które zawiera niewielkie ilości żywicy.
Jedną z najstarszych jest wędzarnia w Hasle, nigdzie na wyspie nie zobaczymy w jednym miejscu więcej kominów, a jest ich 13 od 5 wędzarni. Część wędzarni została przekształcona w otwarte muzeum.

Kościoły rotundowe
Sylwetki okrągłych kościołów bielonych wapnem, wybudowanych w XI-XII wieku na wzniesieniach, widać z daleka. Miały one też charakter obronny, co podkreślają grube granitowe ściany i szczeliny strzelnicze w najwyższej kondygnacji. Poza tym wykorzystywano je jako obserwatoria astronomiczne, czy składy towarów.

Kształtem kościoły rotundowe nawiązują do kaplicy Grobu Pańskiego w Jerozolimie, są przez to łączone z historią zakonu templariuszy chroniącego pielgrzymów zmierzających do Ziemi Świętej.
Charakterystycznym elementem rotund jest centralny filar wewnątrz, wokół którego budowano kościół. Filary są zdobione freskami i prawdę mówiąc to jest to coś co mnie najbardziej zdziwiło, ale i zachwyciło.

Warto zwrócić też uwagę na romańskie chrzcielnice oraz kamienie runiczne o treści chrześcijańskiej (co jest wyjątkiem w całej, wówczas pogańskiej Skandynawii).
Kamienie runiczne bardzo przybliżają nas do Wikingów. Ich inskrypcje zawierają imiona ludzi, którzy żyli i umarli w tym czasie. Dostarczają również informacji o podróżach, wielkich osiągnięciach i smutnych losach tych osób. Kamienie runiczne znajdziemy nie tylko w Danii, najwięcej jest ich w Szwecji, potem w Norwegii.

Na Bornholmie znajdziemy cztery romańskie kościoły-rotundy, w całej Danii jest ich pięć. Kościoły rotundowe nie mają dzwonów, dzwonnicą są wolnostojące wieże obok kościoła.

Warto też zwrócić uwagę na przykościelne cmentarze, mnie urzekła ich skromność i małe płotki z bukszpanów przypominające labirynt.

Bornholmskie wiatraki
Podobnie jak rotundowe kościoły, białe okrągłe wiatraki również są bardzo charakterystycznym elementem bornholmskiego krajobrazu. Są to wiatraki typu holenderskiego, skonstruowane w XVII wieku. Wyróżniają się nieruchomym, masywnym korpusem, na którym umocowana jest obracana na łożysku głowica (czapa), przez nią przechodzi wał z głównym kołem napędowym ze śmigłami. Takie rozwiązanie pozwalało łatwiej dostosować śmigła do kierunku wiatru. Wiatraki tego typu były używane do osuszania polderów, rozkruszania skał, wyciskania oleju itd.

Na Bornholmie znajdziemy też młyny wiatraczne typu koźlak. Jest to najstarszy i najpopularniejszy typ wiatraka europejskiego który pojawił się w XII wieku w Belgii lub północnej Francji jednak jego przodków należy szukać w VII wieku w Chinach i Persji. Używano ich przede wszystkim do mielenia zboża.

Na wyspie dostrzeżemy też setki współczesnych wiatraków, które dostarczają energię elektryczną.
Svenskehusene (szwedzkie domy)
Szwedzkie domy to taka ciekawostka na Bornholmie. Wszystkie domy są w charakterystycznych pastelowych kolorach: niebieskim, zielonym, żółtym, szarym, różowym, w odróżnieniu od sąsiadujących z nimi domów przeważnie jednokolorowych. Svenskehusene można znaleźć w Rønne i Nexø, W Rønne zbudowano 225 domów, tworząc pięć nowych osiedli z tego typu budynków, ja miałam okazję przejeżdżać obok jednego z nich.

Ale skąd te szwedzkie osiedla na wyspie? Otóż w 1946 roku Szwecja ofiarowała mieszkańcom Bornholmu 300 drewnianych domków, w celu odbudowy zbombardowanych przez Rosjan miasteczek. W latach 1945-1946 Bornholm był okupowany przez wojska radzieckie.
RĘKODZIEŁO
Bornholm stanowi mekkę dla miłośników rzemiosła i kultury. Jako pierwsza wyspa na świecie uhonorowana została tytułem “World Craft Region”. Zwiedzając ją nie sposób nie zauważyć małych warsztatów szklarskich czy pracowni ceramicznych, do tego chciałabym jeszcze dodać ciekawostkę dotyczącą bornholmskich zegarów.
Zegary
Jak rozpoczęła się produkcja zegarów szafowych na Bornholmie? Zadecydował przypadek, w 1744 roku u wybrzeży wyspy rozbił się holenderski statek przewożący duże, pokojowe zegary. Lokalni rzemieślnicy zebrali ładunek i aby sprzedać zdobycz zaczęli je naprawiać i to był pierwszy krok do ich produkcji. Wytwarzano zegary z charakterystyczną skrzynią w trzech rodzajach o nazwach “Mąż”, “Żona” i “Panna”. W pewnym okresie, na wyspie działało aż 240 zakładów zegarmistrzowskich, a wyroby eksportowane do całej Europy. Rzemiosło niestety wyparte zostało przez tańszy, fabryczny sposób wyrobu zegarów.
Zupełnie przez przypadek, podczas popołudniowego spaceru zobaczyłam taki zegar wystawiony jako ozdoba przy pensjonacie.

Ceramika
Wyroby ceramiczne produkowane są na wyspie od kilku tysięcy lat, ale na większą skalę garncarstwo rozwinęło się w połowie XIX w. Podczas zwiedzania spotkamy wiele warsztatów, my zupełnie przypadkowo natrafiliśmy na super miejsce Kræmmerhuset, gdzie produkowane są między innymi ceramiczne ozdoby do ogrodu, co ważne można je zobaczyć wkomponowane w istniejącą zieleń na przestrzeni 7000 m2. W budynku (1886) starej szkoły średniej utworzono ciekawy sklep, w którym na dwóch piętrach można odkrywać wszechświat sztuki unikalnej i użytkowej. Na pierwszym piętrze usytuowany jest „Loft Przygód”, znajdują się tu m.in. wesołe lustra i kostiumy ku uciesze najmłodszych.



Szkło artystyczne
Godne uwagi jest też bornholmskie szkło artystyczne, pierwsze pracownie przetopu szkła powstały na wyspie zaledwie ćwierć wieku temu, wiele w dawnych wędzarniach śledzi, a produkowane w nich wyroby są niezwykle urocze i takie delikatne.
Należy odwiedzić Gudhjem glasrøgeri Pernille Bastrup, małą pracownię szklarską i sklep, który działa właśnie w dawnej wędzarni od 1978 roku i jest najstarszą hutą szkła na Bornholmie. Warto nacieszyć oczy tymi wyrobami jeśli nie zdecydujemy się na zakup.

MIASTA BORNHOLMU
Miasta Bornholmu położone są w większości wzdłuż linii brzegowej wyspy, powstawały jako osady rybackie, mają więc port, poza tym kościół, piekarnię, interesującą zabudowę z domkami rybackimi i wąskimi uliczkami, są klimatyczne i zachęcają do zatrzymania się w nich choć na chwilę. Wspomnę tylko o tych, które odwiedziłam.


Miasteczka są ze sobą dobrze skomunikowane. Świetnie zwiedza się je korzystając z tras rowerowych, gro nawierzchni to asfalt, ale te szutrowe też są bardzo dobrej jakości.
Rønne – Stolica Bornholmu
Rønne to główny port Bornholmu, a dla nas pierwszy kontakt z wyspą, bo tu dopływamy promem z Sassnitz w Niemczech i tu kończymy nasz pobyt.
Stolica to największe miasto, ale tu kryteria wielkości są trochę inne. Nie wspomniałam jeszcze, ale na tej duńskiej wyspie mieszka 40.000 ludzi w tym 500 Polaków. Dla nas jest to bardzo przyjemne miasteczko, po którym centrum warto powłóczyć się wśród kolorowych domków, zajrzeć do średniowiecznego kościoła św. Mikołaja, zerknąć na latarnię morską (1880) i port.

Pokonując trasę rowerową nr 10, na obrzeżach Ronne zobaczymy Forvarsmuseum, miejsce pełne historii militarnej, gdzie można zobaczyć eksponaty z czasów II wojny światowej oraz zachowaną wieżę obronną z 1679 roku.

Po przypłynięciu na wyspę warto zajść do największej Informacji Turystycznej Bornholmu, położonej w okolicach portu.
Hasle
Hasle znane było już w średniowieczu (1149 rok) jako osada rybacka. Nie dziwi więc port, a znajdujący się tam rząd nowoczesnych budynków usytuowanych przy marinie przyciąga uwagę, tak jak i pięknie utrzymane stare domki rybackie.

W Hasle dominują charakterystyczne białe kominy wędzarni największej na wyspie, w jednym z budynków można poznać historię rybołówstwa bornholmskiego oraz przyjrzeć się procesowi wędzenia. Røgeri usytuowana jest na wysokiej skarpie, nad samym morzem. W świetle zachodzącego słońca prezentuje się znakomicie.

W Hasle warto zajrzeć (jeśli będzie otwarty) do kościoła z ok. 1460 roku, a na przykościelnym cmentarzu zwrócić uwagę na prawie 2-metrowy kamień runiczny.

Kultippen – to miejsce odkryłyśmy podczas nadmorskiego spaceru, są to hałdy powstałe w wyniku usypywania materiału skalnego z kopalni węgla, która pracowała do końca II wojny światowej. Pozostałością po kopalni jest obecne jeziora Rubinso (pokopalniany akwen o rubinowym kolorze), który znajduje się w pobliżu ( 50 m od naszego wakacyjnego domu).

Na szczycie hałd ustawiono wagoniki, które pracowały w kopalni węgla. Warto wybrać się do Kultippen, także ze względu na walory krajobrazowe, widok z hałd na morze i daleki horyzont jest niezapomniany. Miejsce jest oznaczone na mapach google, a z parkingu kierują nas drogowskazy.

Allinge – Sandvig
Malownicze Allinge-Sandvig położone są na północno –wschodnim krańcu wyspy. Swój początek mają we wczesnym Średniowieczu. Niegdyś dwa osobne miasteczka rozrastając się stworzyły wspólnotę Allinge–Sandvig z własnymi portami.
Miasta pełne są zabytkowych domów rybaków i rzemieślników otoczonych kamiennymi płotami zza których wystają malwy. Spotkamy tu wiele gatunków roślin występujących raczej w strefie basenu Morza Śródziemnego. W przydomowych ogródków uprawia się morele czy drzewa figowe.


Nad Allinge góruje kościół w charakterystycznym żółtym kolorze z XV wieku, niestety zamknięty podczas naszego pobytu.

W Allinge zatrzymujemy się w wędzarni Nordbornholms, która znajduje się bezpośrednio na klifie. Wędzarnia ma długą tradycję sięgającą 1898 roku.

Przed I wojną światową Sandvig był jednym z tłumnie odwiedzanych nadbałtyckich kurortów, Do wzniesionych tu wygodnych pensjonatów i hoteli przybywali głównie Niemcy, których nie było stać np. na bardziej modną Finlandię. Dziś możemy podziwiać hotel Sandvig z 1906 r. przy Strandvejen.

Gudhjem
Gudhjem położone jest w północnej części wyspy u stóp góry Bokul, jego umiejscowienie na granitowej skale powoduje, że wąskie uliczki bywają czasami dosyć strome, a przy tym niezwykle urocze.

W mieście znajdziemy sporo rękodzielnictwa w tym oczywiście ceramikę i opisywaną wcześniej hutę szkła ze sklepikiem, tuż przy Gudhjem Røgeri czyli wędzarni.

Miasteczko posiada dwa porty i jest tą osadą rybacką, która zaczęła jako pierwsza na Bornholmie wędzić śledzie i eksportować je.
Zaraz na wjeździe do centrum widzimy wiatrak typu holenderskiego z 1893 roku (największy na Bornholmie i w Danii), służący jako młyn do 1962 roku.

Aakirkeby
Jedynym miastem na Bornholmie bez portu jest śródlądowe Aakirkeby. Nazwę miejscowości założonej w XII w. można przetłumaczyć jako „wioska z kościołem przy dwóch potokach”.
Centrum miasta jest rynek, to tu handlowcy z wyspy zawsze gromadzili się w dni targowe, aby oferować swoje towary. Nam też udało się podczas naszego pobytu spotkać parę stoisk, które niestety zasłoniły brązowe stado gęsi, podarowane miastu przez rzeźbiarza Paula Ransleta. Warto było doszukiwać się tych gęsi.

Najważniejsze miejsce w Aakirkeby to kościół w stylu romańskim z charakterystyczną podwójną wieżą. Ciekawostką jest, że wikary tego kościoła, Rasmus Pedersen Ravn, w 1671 r. jako pierwszy opisał bornholmskie trolle i ich króla.

Svaneke
Svaneke jest najbardziej na wschód wysuniętym miastem Bornholmu, prawa miejskie otrzymało w XIV wieku, a w 1975 roku otrzymało nagrodę Europejskiego Złotego Medalu, ponieważ zachowane domy, a nawet całe ulice wyglądają jak z XVI i XVII wieku.


W mieście znajduje się lokalny browar Bryghuset jedyny na wyspie, piwo waży się według starych receptur. Do odwiedzenia zaprasza też “fabryka karmelków” Svaneke Bolcher, w której można zobaczyć proces ich powstawania. Zainteresowanie ich produkcją było całkiem spore.

Oprócz spaceru uliczkami miasta warto wybrać się na jego obrzeża i zobaczyć nieczynną już wieżę ciśnień (1952), zbudowaną w formie piramidy według projektu znanego duńskiego architekta Jørna Utzona, projektanta budynku Opery w Sydney.

W pobliżu wieży stoi prawdopodobnie najstarszy wiatrak Danii, pochodzący z 1629 roku.

Nexø
Nexø prawa miejskie uzyskało w 1346 r. To drugie co do wielkości miasto Bornholmu posiada największy port na wyspie, dla 300 łodzi.
Zobaczyć tu można kościół z XIV wieku, park motyli, czy muzeum kolejnictwa, my niestety trafiliśmy na deszcz więc zaszliśmy tylko do piekarni, a miasto zobaczyliśmy z samochodu.

PLAŻE BORNHOLMU
Dueodde
Plaże Dueodde ciągnące się kilometrami uważane są za jedne z piękniejszych w Europie. Dawniej piasek z tych plaż wykorzystywany był do wyrobu klepsydr. Taki miękki piasek to sama przyjemność, do tego płaskie dno morza, czysta woda i w sezonie tłumy turystów.
My byliśmy we wrześniu i akurat deszczowego, wietrznego dnia więc było pustawo, tłum robiła wycieczka szkolna. Zaparkowaliśmy na sporym parkingu przy restauracjach, sklepikach i wejściu na plażę.
Samo dojście nad morze jest bardzo przyjemne, najpierw las, potem wydmy. Po nadmorskich wydmach można spacerować, a wielu turystów to właśnie wśród wydm znajduje spokój i odrobinę prywatności.

Idąc drewnianą ścieżką w stronę morza po prawej stronie widzimy 47-metrową latarnię morską Dueodde Fyr. Po pokonaniu prawie 200 schodów z balkonu widokowego podziwiać można przepiękny widok na południową część wyspy.

Boderne
W Boderne wg przewodnika znajduje się jedna z najładniejszych plaż Bornholmu. Moim zdaniem jest normalna i dlatego nie dziwi mnie fakt, że jest mniej popularna niż ta w Dueodde,

Za to dochodząca do morza ulica ze sklepami odzieżowymi i kawiarniami jest nie dość, że urocza, to kolekcje ubrań w sklepikach są naprawdę godne uwagi.

Hasle
Plaża znajduje się nieco na południe od Hasle jest długa na kilka kilometrów, z ładnym piaskiem i dobrymi warunkami do kąpieli.
Uroku plaży dodają duże kamienie, bardzo fotogeniczne w świetle zachodzącego słońca.


Jeśli udamy się na jej najdalszy południowy kraniec, dotrzemy do Kultippen – hałd utworzonych przez piasek, żwir, pył węglowy i glinę, zwożonych tutaj z okolicznej kopalni węgla.

Wspomniałam tylko o plażach, które odwiedziłam osobiście, ale jest ich na wyspie znacznie więcej.
JEDZENIE
Podobno ludzie północy nigdy nie byli znani z dobrego gotowania. Długie zimy, niewielkie nasłonecznienie i ubogie gleby nie sprzyjały uprawom ziemi i hodowli zwierząt.
200 lat temu sprawy miały się tak źle, że król Szwecji Oskar I (z pochodzenia Francuz) trzymał zawsze w pogotowiu na stole kieliszek do jajka na twardo, na wypadek gdyby podano mu coś „niezjadliwego” z kuchni na zamku sztokholmskim.
W Danii nie było, aż tak źle, a teraz w super marketach kupi się wszystko, ale to co wyróżnia Bornholm to wyjątkowe wędzarnie ryb, gdzie możemy kupić na wynos lub spożyć na miejscu ryby, których wybór jest bardzo duży, a ich smak niezapomniany. Co ciekawe ani w wędzarniach, ani obok nich nie czuć zapachu ryb.

Ze specjalności bornholmskich najbardziej typowy jest oczywiście wędzony śledź, ale makrela wędzona to jest ryba o zupełnie innym smaku niż w Polsce – rewelacyjna. Koniecznie trzeba spróbować Sol over Gudhjem (Słońce nad Gudhjem), na kromce ciemnego chleba ułożony jest wędzony na ciepło śledź z rzodkiewką, żółtkiem i cebulką. Taka kanapka jest bardzo popularna na wyspie, koszt 60-90 DKK.
Chociaż raz warto skusić się na Fishbuffet (rybny bufet) jest to słynny szwedzki stół oferowany przez wiele wędzarni (Rogeri) gdzie znajdziemy tradycyjne duńskie przysmaki: owoce morza, sałatki śledziowe, wędzoną makrelę z dodatkiem czosnku, pieprzu i papryki, łososia i wiele innych ryb, a ponadto sałatki z wodorostów, ziemniaków itp.
Odwiedziliśmy trzy wędzarnie w Allinge, Gudhjem i Hasle, w tej pierwsze rybny bufet kosztował 259 DKK, ale były w to wliczone dodatkowo zupy i lody swojej roboty (dawno tak pysznych nie jadłam), w pozostałych cena bufetu wynosiła 189 DKK. Wszędzie było smacznie.

W każdej prawie miejscowości znajdziemy piekarnie, będąc w Aakirkeby wstąpiliśmy do lokalnej piekarni Johannes Dam & Søn działającej od 1855 roku. Wytwarza ona krakersy żytnie, pikantne od 1924 r. Przepis, na podstawie którego są wypiekane, jest pilnie strzeżoną tajemnicą już przez szóste pokolenie piekarzy. Żaden krakers nie jest w 100 % taki sam. Wszystkie ciastka są natomiast niezwykle kruche ponieważ składają się z 27 cienkich warstw ciasta. Chcieliśmy je spróbować, ale nie dogadaliśmy się z Panią więc zakupiliśmy chleb i trzy rodzaje słodkich wypieków, też było warto.

Poza tym spotykamy znane w całej Skandynawii przydrożne, samoobsługowe stoiska z domowymi przetworami lub warzywami i owocami z własnej uprawy.

O Muzeum Sztuki Nowoczesnej, o niezwykłym lesie i jeszcze kilku ciekawych miejscach opowiem przy okazji opisywania naszych rowerowych wypraw po wyspie.
Mam nadzieje, że w tym wpisie udało mi się choć trochę pokazać piękno i wyjątkowość tego miejsca. Zachwycił mnie porządek, zadbane domy i ogródki, piękne gospodarstwa rolne i tylko spacer po okolicy najbliższej naszemu domowi wakacyjnemu pokazał, że i na Bornholmie zdarzają się zbieracze i domki nie do końca zadbane, ale to margines wśród tego co zobaczyłam.
Podróż, wrzesień 2024

2 Responses
To była chyba wspaniała Wyprawa 😮na pewno zdjęcia i obiekty na zdjęciach są wspaniałe😍👍
Bornholm bardzo polecam, wyjątkowe miejsce, ciekawe i spokojne.