To, że spędzimy trochę czasu w Tajpej było oczywiste. Nie dość, że tu lądujemy, że jest to stolica Tajwanu tętniąca życiem, to tu planujemy po raz pierwszy zanurzyć się w to co kraj ma najlepszego, a więc bogatą historię, ciekawą sztukę, tradycyjne wielowyznaniowe świątynie, słynne na całym świecie nocne targi z różnorodnym jedzeniem i jeszcze wiele innych „smaczków”.
Komunikacja
O EasyCard pisałam w pierwszym WPISIE, jej posiadanie jest niezbędne gdy chcemy poruszać się miejską komunikacją. Kupujemy ją na lotnisku i metrem dojeżdżamy do hotelu, potem jeszcze nie raz metro (stacje potrafią zaskoczyć) lub autobus dowiozą nas do celu.

Zakwaterowanie
Mieszkamy w hotelu Cosmos, w samym sercu stolicy, świetnie skomunikowany, a na dodatek do wielu atrakcji dochodzimy na piechotę.
Już w Tajpej zauważyłam, że obsługa hotelu nie pomaga wnosić bagażu, co przy walizkach na kółkach nie stanowi problemu, nawet tak wolę.
Hotel bardzo polecam, przepyszne śniadania, świetna obsługa i miłe niespodzianki w pokojach.
Zwiedzanie
Pierwszego dnia niewiele mieliśmy czasu na zwiedzanie, ale to dlatego, że dzień zaczyna się koło 6, a przed 18 robi się już ciemno. Ruszyliśmy do tego co jest najbliżej nas.
Narodowe Muzeum Tajwanu
Zaczynamy od Narodowego Muzeum Tajwanu, w okresie japońskich rządów kolonialnych znanego jako „Muzeum Biura Przemysłów Produkcyjnych, Muzeum Sōtokufu na Tajwanie”, zostało założone dla uczczenia ukończenia Głównej Linii Kolejowej. Budynek zaprojektowany przez japońskiego architekta Nomurę Ichiro w stylu renesansowym, został ukończony w 1915 roku. Muzeum, gromadzące ponad 100 lat eksponaty z zakresu antropologii, geologii, zoologii i botaniki, jest najstarszym muzeum historii naturalnej w kraju.
Za muzeum rozciąga się 228 Park Pamięci Pokoju.
228 Park Pamięci Pokoju
Jeden z piękniejszych parków miejskich w centrum Tajpej, 228 Peace Memorial Park, to zielona oaza z pawilonami, stawami i muzeum pamięci. Miejsce to poświęcone jest ofiarom powstania z 28.02.1947 roku. Znajduje się tam wiele tablic pamiątkowych i rzeźb upamiętniających tych, którzy stracili życie.


To naprawdę ciche i spokojne miejsce, w którym można się zrelaksować. Znajdziemy tam też brukowaną małymi otoczakami ścieżkę Reiki, po której możesz chodzić boso. Spróbowałam chodzić po takiej ścieżce w parku w Pekinie, nie da się tego długo wytrzymać.
Jeśli pójdziemy dalej przez park, przetniemy uroczy, malutki skwer Jieshou Park to dojdziemy do Presidential Office Building.

W Presidential Office Building urzęduje Prezydent Tajwanu.
Budynek w latach 1912-1919 wybudowali Japończycy, chociaż wcale nie w japońskim stylu (nawiązuje raczej do stylu renesansowego). W tamtych latach to tu urzędował japoński gubernator Tajwanu, a od rozłamu w 1949 budynek został siedzibą Prezydenta Tajwanu. Obecnie budynek pełni wiele funkcji (jest tam również poczta), codziennie rano można obserwować ceremonię podniesienia flagi państwowej, a o 18:00 ceremonię jej opuszczania.

Naszym następnym celem jest Park Nanmen Narodowego Muzeum Tajwanu to część tego muzeum, oddalona od niego o dziesięciominutowy spacer.
Park Nanmen Narodowego Muzeum Tajwanu
Park był niegdyś fabryką Nanmen i jedyną oficjalną państwową fabryką kamfory na Tajwanie w okresie kolonialnym Japonii, a także największą fabryką tego typu w Azji Wschodniej. Po zamknięciu w 1967 roku pozostały jedynie „Magazyn Kamfory” (znany również jako Czerwony Budynek) i „Magazyn Towarów” (znany jako Mały Biały Domek).
Czerwony budynek zaprojektowany w 1914 roku jest dwupiętrową konstrukcją z czerwonej cegły i żelbetu z elewacją w stylu królowej Anny.

Mały Biały Domek jest najstarszym budynkiem muzeum, został ukończony w 1902 roku i pierwotnie służył jako magazyn opium. Jest to jedyna zachowana budowla związana z przemysłem opium na Tajwanie i rzadki przykład kamiennej architektury z epoki Meiji.

Przy budynkach w tylnym ogrodzie znajduje się zbiornik na wodę, składający się z 400 kamieni, został zbudowany w 1929 roku jako staw przeciwpożarowy.

W parku znajduje się wiele ekspozycji, które pozwalają odwiedzającym przypomnieć sobie świetność dawnej fabryki kamfory. Wieczorem oświetlony teren wygląda bardzo klimatyczne.
Na drugim (długim) budynku należącym też do fabryki kamfory, uwagę przyciąga dzieło sztuki Płynące chmury, wykonane prze artystkę Huang Peiying. Wykorzystano w nim materiały takie jak stal nierdzewna, podkładki, witraże, oświetlenie LED. To był przedsmak tego co nie opuści nas podczas całej podróży po Tajwanie czyli sztuki ulicznej.

Po obejrzeniu Parku Nanmen cofamy się trochę, aby obejrzeć najbardziej imponujący zabytek w Tajpej.
Narodowa Hala Pamięci Czang Kaj-Szeka
Narodową Halę Pamięci zbudowano w 1980 roku czyli całkiem niedawno. Jak jej nazwa mówi budynek został wzniesiony ku czci byłego prezydenta Tajwanu Czang Kaj-szeka. Wbrew temu, co może sugerować angielska nazwa, nie jest to grobowiec, nie spoczywają tam zwłoki prezydenta, jest to jedynie Hala Pamięci z muzeum związanym z Prezydentem i historią Tajwanu.

Budynek jest imponujący, po wejściu na górę schodami (co ciekawe, po obu stronach jest 89 schodów, bo właśnie w takim wieku zmarł Prezydent), mamy wspaniały widok na Plac Wolności, piękną bramę wejściową i dwa wspaniałe budynki usytuowane symetrycznie – Teatr Narodowy i Narodową Salę Koncertową.

Od 9:00 do 17:00, o każdej pełnej godzinie można obserwować zmianę warty przy pomniku Czang Kaj-szeka.
Obok mauzoleum znajduje się uroczy Park jego imienia (National Chiang Kai-shek Memorial Park), z ogrodami skalnymi, strefami fitness, ekologicznym stawem z łukowymi mostkami.

Uważam, że pierwszego dnia na Tajwanie przez 1,5 godziny (po ponad 24 godzinnej podróży), zobaczyliśmy naprawdę sporo. Kolejny dzień to znowu zwiedzanie na piechotę, nie mamy potrzeby przemieszczać się komunikacją, choć dojazd metrem do tych miejsc jest komfortowy.
Zaczynamy od najdalej usytuowanego (dla nas) celu zwiedzania czyli od świątyni Lungshan.
Świątynia Lungshan
Trzystuletnia Świątynia Lungshan (stacja MRT Świątynia Lungshan, wyjście 1) jest jednym z najbardziej czczonych miejsc kultu w kraju. Zaprojektowana w sposób podobny do chińskiego pałacu, budowla mieści kilku bogów, w tym Buddę Guanshiyin (Boginię Miłosierdzia). Do bogini niezależnie od tego, czy są bogaci czy biedni, młodzi czy starzy, przybywają wierni z różnych zakątków wyspy, aby modlić się o ochronę i dobrobyt.

Warto zwrócić uwagę na misterne, ręcznie rzeźbione detale na filarach, sufitach i dachach każdej budowli.

Wchodząc na plac świątynny, po prawej stronie znajduje się kaskada wodospadu Jingxin z 1996 roku. Jego nazwa pochodzi z buddyjskiej księgi Mahaprajnaparamita Sutra, a konkretnie ze zwrotu „Człowiek z natury jest bezpostaciowy; forma powstaje z umysłu”. Oznacza to również: „Rwąca woda i czyste źródła symbolizują oczyszczenie umysłu przed wejściem do buddyjskiej świątyni; z oczyszczonym umysłem osiąga się oświecenie, nabywa niezbędnych cech i ozdabia ciało”. Stojąc przed wodospadem, wsłuchując się w szum wody i obserwując beztroskie ryby w stawie, można poczuć oczyszczenie ciała i umysłu, a tym samym spokój. Z uspokojonym sercem można wejść do świątyni, aby oddać cześć Buddzie.

To moja pierwsza odwiedzona świątynia na Tajwanie. Różni się od budowli w innych krajach azjatyckich, nie jest wielka, bóstwa też nie walczą o rozmiar, a we wnętrzu współistnieją ze sobą bóstwa buddyjskie, taoistyczne i lokalne. Wchodząc do świątyni nie musimy ściągać butów, kolana i ramiona powinny być zakryte, ale jeśli taki nie jest nikt nie każe nam wychodzić.
Od świątyni dzieli nas 4 minutowy spacer do Centrum Kreatywnego, takich miejsc jest na Tajwanie bardzo dużo. Mnie one zachwyciły.
Bo-Pi-Liao Historic Street
Historyczne zabudowania z czerwonej cegły zbudowano pod koniec XVIII wieku, za czasów dynastii Qing. Jeszcze w XIX wieku były jednym z najbardziej tętniących życiem miejsc w Tajpej, pełne kupców i rozwijającego się handlu. Znaczenie tej okolicy zmniejszyło się podczas rządów Japończyków, a potem, już po odzyskaniu niepodległości, okolica popadła trochę w zapomnienie.

Obecnie została przekształcona w otwartą ulicę historyczną i kulturalną. Harmonijne połączenie budynków z czerwonej cegły i tradycyjnej drewnianej konstrukcji, zachowuje atmosferę starego Tajpej, a w każdym pomieszczeniu znajdują się różnorodne eksponaty. Ulica jest dość długa, zwiedzanie całego dwupiętrowego muzeum na świeżym powietrzu to czysta przyjemność.

Uwaga: w poniedziałki zamknięte. Można popatrzeć tylko przez bramę.
Z Bo-Pi-Liao ruszamy znowu piechotą (11 minut) do kolejnej atrakcji, można podjechać metrem do stacji Ximen (wyjście 6).
The Red House
Zbudowany w 1908 roku przez japońskiego architekta Kondo Juro, Czerwony Dom był pierwszym budynkiem targowym na Tajwanie wybudowanym przez rząd. The Red House ma charakterystyczne wejście w kształcie ośmiokąta („Bagua”), co stanowi symbol gościnności obiektu.

Na przestrzeni lat Red House pełnił wiele funkcji: od kina (lata 60. XX w.), teatru (lata 40. i 50. XX w.), herbaciarni i „salonu opowieści”, aż po oryginalny targ. Pod koniec lat 90. kino Red House zostało zamknięte, a większa część budynku spłonęła w 2000 roku.
Po długich i mozolnych pracach renowacyjnych Czerwony Dom odrodził się w 2007 roku i obecnie co roku odwiedzają go setki tysięcy turystów. Wewnątrz znajdują się butiki z rękodziełem (bardzo fajne), kawiarnie itp.
Rainbow Six Crossing
Na głównym skrzyżowaniu Ximending, niedaleko Czerwonego Domu, barów LGBQT+ i głównej dzielnicy gejowskiej, znajduje się jedno z najpopularniejszych miejsc do robienia zdjęć w Tajpej – Rainbow Six Crossing (nazwa pochodzi od tego, że znajduje się obok wyjścia nr 6 ze stacji metra Ximen).

Chodzi oczywiście o tęczowe przejście dla pieszych Ximending odsłonięte pod koniec 2019 r., aby uczcić fakt, że Tajwan stał się pierwszym krajem w Azji, który na początku tego roku zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci.
Ximending Walking District
Cały obszar wokół Rainbow Six Crossing w Ximending pełen sklepów i restauracji, ozdobiony jest ogromnymi billboardami i neonami, podobnymi do tych w Shinjuku w Japonii lub Piccadilly Circus w Londynie.

Tłocznie jest tu o każdej porze dnia i roku. Można zjeść dużo ciekawych rzeczy i napić się pysznego Bubble Tee.
Wróciłam w to miejsce jeszcze przed wylotem do Polski, w oczekiwaniu na otwarcie Red House (chciałam kupić prezent z Tajwanu) zauważyłam niedużą kolejkę przed Xing Fu Tang. Podobno to pierwsza na świecie kawiarnia serwująca herbatę z mlekiem i brązowym cukrem. Nawet miałam się na nią skusić, ale jak wróciłam kolejka zrobiła się spora, więc zrezygnowałam. W opiniach przeczytałam, że napój jest smaczny, bogaty i sycący, ale szczerze mówiąc, niczym nie różni się od innych dobrych herbat bąbelkowych, nie obyło się bez negatywnych opinii, pomimo, że sklep cieszy się światową sławą, a ta kawiarnia jest ich flagową.
Nie spróbowałam, nie wypowiadam się, dla mnie najciekawsza była obserwacja (przez szybę) karmelizowania mleka na buble tea, robienie kuleczek tapioki i pierożków z nadzieniem z tych kulek. Naprawdę warte zobaczenia.

W drodze do America Street zachodzimy do unikalnej restauracji (tylko obejrzeć!), żebyśmy koło niej nie przechodzili pewnie byśmy do niej specjalnie nie poszli.
Restauracje Modern Toilet
Posiłek w Modern Toilet jest niepowtarzalny, a to dlatego, że jedzenie i napoje są serwowane w sedesach. Lody w kształcie kupy (oczywiście czekoladowe) podawane w plastikowej misce w kształcie kucanej toalety są uwielbiane przez dzieci i szczególnie zapadają w pamięć.
Siedzenia są również w kształcie sedesów, a i inne meble przypominają nam o toalecie. Sami zresztą zobaczcie na zdjęciach. Jedzenie jest podobno naprawdę smaczne.

Sztuka uliczna Ximending na ulicy America Street
Przemierzając ulicę America Street (Lane 96) możemy odkryć cały świat sztuki ulicznej i murali.
Mimo że przepisy dotyczące graffiti w Tajpej nie są zbyt surowe, wiele murali jest zatwierdzanych przez Centrum Sztuki Młodzieży w Tajpej, które kontaktuje się z właścicielami lokalnych firm, aby zapytać, czy pozwolą artyście namalować dzieło na ich pustych ścianach.
Ze względu na łagodne przepisy, w Tajpej można znaleźć mnóstwo sztuki ulicznej, ale uliczki wokół Ximending to najlepsze miejsca, w których można podziwiać największe skupiska znakomitej sztuki ulicznej.



Z ulicy America ruszamy do tradycyjnej ulicy handlowej Dihua, to już trochę dłuższy spacer bo ok. 25 minut, ale wyjście poza utarte turystyczne szlaki jest jak najbardziej pożądane.
Xia Hai City God Temple
Ta niewielka świątynia położona tuż przy ulicy Dihua, znana jest jako miejsce modlitwy o miłość i cieszy się popularnością zarówno wśród turystów jak i mieszkańców, a atmosfera w niej jest prawdziwie lokalna.
Teren świątyni jest dość niewielki, a proces modlitwy jest prosty. Nie ma tu personelu, który by Cię prowadził, wystarczy wziąć kadzidło i pomodlić się.

Tradycyjna ulica handlowa Dihua Jie
Historia Dihua Jie sięga czasów dynastii Qing, gdy była to główna ulica handlowa (800 m) specjalizująca się w tradycyjnych chińskich lekach, tkaninach i przyprawach. Wiele budynków zachowało swój oryginalny styl architektoniczny z przełomu XIX i XX wieku, gdy tajwańscy kupcy bogacili się na handlu herbatą i tradycyjnymi towarami. Obecni właściciele to często drugie lub trzecie pokolenie.

Główne produkty, które przyciągają uwagę to susz czyli suszone owoce, ryby, mięso, znajdziemy też herbaty, przyprawy itp.

To tu po raz pierwszy próbowaliśmy suszonych śliwek, znanych jako huamei (pokrytych delikatnie białym proszkiem), będących popularną azjatycką przekąską. Mają niezwykle złożony smak, jednocześnie słony, kwaśny i lekko słodki.
Po tej porcji zwiedzania wracamy do hotelu (na piechotę!), aby chwilę odpocząć i nabrać sił na dalsze penetrowanie Tajpej. Naszym kolejnym celem będzie słynny wieżowiec TAJPEJ 101 i jego widok z Wzgórza Słonia.
Elephant Mountain
By się tam dostać, jedziemy czerwoną linią metra na stację Xiangshan (wyjście 2). Xiangshan po chińsku oznacza górę słonia – podobno nazwa wzięła się od słoniowatego kształtu wzniesienia.
Góra ma niecałe 200 metrów wysokości, a trasa na szczyt (Xiangshan Trail), to ok. 1,5 km.
Po wyjściu z metra, wchodzimy do bardzo przyjemnego parku prowadzącego na Elephant Mountain. Zanim jednak skręcicie w stronę parku, koniecznie rzućcie okiem na Taipei 101 – tu też prezentuje się imponująco.
Na wzgórzu znajdziemy przeróżne miejscówki z najlepszym widokiem – Photographer’s deck, Fireworks Point deck, itd. Na szczycie znajdziecie też gigantyczne skały – tzw. Six Giant Rocks

Stamtąd można również kontynuować wędrówkę w kierunku sąsiedniej Góry Tygrysa. Było już ciemno jak weszliśmy na wzgórze więc nie było szans na dalszą wędrówkę.
Taipei 101
Do Tajpej 101 dostajemy się czerwoną linią metra, stacja World Trade Centre (wyjście 4). Sławny drapacz chmur ma ponad 509 metrów wysokości, został wzniesiony w 2004 roku i do 2010 dumnie nosił tytuł najwyższego ukończonego budynku na świecie. W 2010 tytuł ten przejął Burj Chalifa w Dubaju. Wieżowiec posiada 101 pięter i 5 kondygnacji podziemnych. Zaprojektowany na wzór bambusa lub jak kto woli może zobaczyć sztabki położone jedna na drugiej, z ośmioma sekcjami po osiem pięter każda, budynek symbolizuje wzrost (to bambus) lub dobrobyt (sztabki złota i dwie ósemki).
Tajpej 101 ma największą na świecie przepustnicę przeciwwietrzną. Wykonana z ponad 40 warstw litych stalowych płyt, przepustnica przeciwwietrzna to ogromna, niezwykle ciężka złota metalowa kula zawieszona między 88. a 89. piętrem. Celowo pozostawiono ją odsłoniętą, z platformą widokową wokół niej.
Ceny wstępu na taras widokowy (89 piętro) zaczynają się od 600 NT$. Można podziwiać widoki też z kawiarni Simple Kaffa Sola na 89 piętrze, wydając 240 NT$ na kawę.
Z Simple Kaffa 101 można zobaczyć wiele pobliskich atrakcji, takich jak Taipei Dome (nowy stadion baseballowy w Tajpej) oraz pobliski Park Kultury i Sztuki Songshan. Można też zobaczyć szczyt sklepu Apple Xinyi, który ma kształt ogromnego Macbooka.
Aby dostać się do restauracji musisz najpierw dokonać rezerwacji w punkcie Simple Kaffa Sola Taipei 101 znajdującym się na parterze w recepcji budynku biurowego, a nie przy standardowych stanowiskach wejściowych na taras widokowy Taipei 101.
Nam wystarczył widok z Góry Słonia, odpuściliśmy sobie wjazd na platformę widokową i udaliśmy się na nocny market.
Raohe Night Market i świątynia Ciyou
Dojazd zieloną linią metra do Songshan (wyjście 1). Zanim udamy się na targ zachodzimy do pięknie oświetlonej świątyni Ciyou, usytuowanej tuż przy wejściu na Raohe Night Market. Zbudowana w XVIII wieku, dedykowana jest bogini Mazu, której posąg można w środku podziwiać. Świątynia jest kolorowa, ma sześć pięter i liczne bóstwa.


Zaraz za bramą wejściową na targ nocny natkniecie się na najsłynniejsze stoisko, Fuzhou Pepper Buns (pork pepper buns). To polecane przez Michelin miejsce gdzie serwują bułki z wieprzowiną i pieprzem. Obsługa chętnych do zasmakowania dania jest opanowana do perfekcji i kolejka (nie była zbyt duża, byliśmy zaraz po otwarciu targu) szybko się przesuwała. Bułki były absolutnie pyszne, chrupiące na zewnątrz, soczyste i aromatyczne w środku. Zdecydowanie warto było się na nie skusić.

Na targu momentalnie zaczęło robić się ciasno, a najgorsze było dla mnie to, że nie było prawie wcale miejsc, żeby usiąść. Po całym dniu chodzenia marzyła nam się (na siedząco) bułka i do tego zimne piwo, a została tylko bułka, na szczęście warta przyjścia.
Spróbowaliśmy jeszcze takoyaki, przekąski pochodzącej z Japonii, z Osaki. Przygotowuje się ją z ciasta i ośmiornicy z różnymi dodatkami. Podaje się w formie kulek o średnicy około 3–5 cm, serwuje się je z różnego rodzaju sosami, głównie z majonezem i sosem tonkatsu na bazie śliwek japońskich. Nazwa składa się z dwóch słów: tako „ośmiornica” i yaki „smażenie, opiekanie, grillowanie”. To był wybór na chybił trafił, stało trochę osób w kolejce więc i my się zdecydowaliśmy, bułeczka zajęła jednak pierwsze miejsce.
Nie myślcie sobie, że na tym koniec intensywnego dnia. Zatrzymaliśmy się jeszcze na Electric Avenue.
Electric Avenue
Tajpej to świetne miejsce na zakup sprzętu i gadżetów elektronicznych, takich jak aparaty cyfrowe, laptopy, ładowarki do telefonów komórkowych i tak dalej. Zajrzeliśmy więc do Guang Hua Digital Plaza (stacja metra Zhongxiao Xinsheng, wyjście 1, linia pomarańczowa), sześciopiętrowego budynku poświęconego produktom „3C” i do sąsiedniego Syntred Plaza.
Trzy „C” to skrót od Computers, Communications and Consumer (komputery, komunikacja i konsument), termin wymyślony lokalnie (choć większość Tajwańczyków nie zdaje sobie sprawy, że nikt poza krajem nie rozumie, co to znaczy).
Wybór sprzętu ogromny, niektóre ceny bardzo przystępne, np. najnowszy iPhone 17PRO kosztował ok. 1000 zł taniej niż w Polsce, a to już całkiem niezła różnica.

Kończąc ten intensywny dzień, zrobiliśmy sobie jeszcze ok. 25 minutowy spacer do hotelu. Ufff to był super dzień.
W Tajpej spędziliśmy jeszcze pół dnia przed odlotem do Polski, udało nam się zwiedzić znajdujący się niedaleko naszego hotelu kolejny Park Kreatywności i Muzeum Sztuki Współczesnej.
Park Kreatywności Huashan 1914
Park znajduje się na terenie dawnej winiarni Taihoku. Budynki zostały wzniesione przez Japończyków w 1914 roku jako wytwórnia sake, a później przekształcone w winiarnię Taihoku. Po przeniesieniu winiarni w 1987 roku, pozostała ona muzeum technologii budownictwa przemysłowego. Od 1999 roku teren ten rozrósł się, stając się miejscem wystaw i występów artystycznych i kulturalnych, a także przestrzenią twórczości artystycznej osób prywatnych i organizacji.
W parku znajduje się wiele restauracji, galerii sztuki, sklepów z artykułami kulturalnymi i kreatywnymi. Dostępne są również przestrzenie wystawowe i sceniczne do wynajęcia, niestety nie było w tym okresie żadnej wystawy.


Museum of Contemporary Art Taipei
Ten budynek z czerwonej cegły zaprojektowany przez Juro Kondo (ten sam co zaprojektował Red House) został wzniesiony pod koniec lat 10. XX wieku jako szkoła podstawowa, a następnie przez czterdzieści lat pełnił funkcję ratusza w Tajpej. Po gruntownej renowacji fasada zachowała swój pierwotny wygląd, a wnętrze zachowało złożoność pierwotnego budynku kolonialnego.
Otwarte w maju 2001 roku Muzeum Sztuki Współczesnej (MOCA Taipei) jest pierwszym muzeum na Tajwanie poświęconym wyłącznie sztuce współczesnej. Muzeum jest prowadzone przez Fundację Kultury Tajpej i nadzorowane przez władze miasta.
Wejście na wystawy stałe jest bezpłatne, a na czasowe kosztuje 100 TWD.

To, że nie dotarłam do Narodowego Muzeum Pałacowego, gdzie znajduje się największa na świecie kolekcja chińskiej sztuki – prawie 700.000 eksponatów, niektóre z nich mają nawet 8000 lat, trochę mnie smuci. Jednak najbardziej mi żal, że nie było czasu na skorzystanie z gorących źródeł Beitou i tradycyjnej rozrywki Tajwańczyków czyli łowieniu krewetek na wędkę (za opłatą), a potem ich oprawianie i grillowanie. Podobno to nie jest łatwa sprawa je złowić.
Za to udało mi się zebrać dla wnuków znaczki pamiątkowe. Prawie każda atrakcja turystyczna w Tajpej (i na całym Tajwanie) ma własny zestaw pieczątek i tuszy, często stanowiący część szlaku turystycznego. Pieczątki cieszą się popularnością wśród osób w każdym wieku.
Warto mieć zeszyt, aby nanieś tusz na znaczek, a następnie odcisnąć go w zeszycie.
Jeden dzień poświęcamy na odwiedzenie paru atrakcji niedaleko Tajpej, ale o tym w następnym WPISIE.
Podróż, listopad 2025.
