Tajwan

Tajwan – kraj uznawany przez 13 państw

Tajwan ma wszystko: ponad dwieście szczytów górskich powyżej 3000 metrów, gorące źródła rozrzucone po całej wyspie, złote i czarne plaże, dziewięć parków narodowych, świetne muzea, nowoczesne budownictwo, piękne świątynie, dużą liczba targów nocnych z pysznym jedzeniem, które nie mają sobie równych, podróżowanie tu jest niezwykle łatwe, ludzie są mili i pomocni, kraj jest bardzo bezpieczny nie biorąc pod uwagę naturalnych zagrożeń takich jak trzęsienia ziemi czy tajfuny.

Co ciekawe śmieciarki jeżdżące po ulicach zachęcając ludzi do oddawania śmieci bezpośrednio do samochodu, grają (na przemian z Beethovenem)  Modlitwę Dziewicy (piękny utwór) naszej polskiej Tekli Bądarzewskiej i jak tu nie zachwycać się Tajwanem.

Zapraszam Was w podróż po tym ciekawym kraju, który został uznany za najszczęśliwsze miejsce w Azji Wschodniej w marcu 2019 roku. W tym samym roku Tajwan został pierwszym krajem w Azji, który zalegalizował małżeństwa tej samej płci i miał transpłciową ministrę Audrey Tang.

Wpis wyszedł mi trochę długi, jeśli to komuś przeszkadza, to wybierzcie po prostu rozdziały, które są dla Was godne uwagi.

KRÓTKA HISTORIA

Najstarsze dowody na zamieszkiwanie ludzi na Tajwanie pochodzą sprzed dziesiątek tysięcy lat. Uważa się, że dzisiejsze przybycie przodków rdzennych mieszkańców Tajwanu zbiegło się w czasie z nagłym pojawieniem się kultury rolniczej około 3000 roku p.n.e. Pierwsi mieszkańcy wyspy – aborygeni czyli rdzenna ludność stanowi obecnie ponad 500 tyś osób żyjących w 16 grupach etnicznych. Egzystowali oni na wyspie spokojnie do XVI wieku. Chińczycy Han rzadko tam zaglądali, a Portugalczycy odkryli ją w 1545 roku, zobaczywszy wyspę ze statku nazwali ją Famoza, co oznacza piękna wyspa. Nazwa ta funkcjonowała dość długo, a i teraz można się z tym określeniem spotkać.

W 1624 roku zawitali tu Holendrzy. Hiszpanie, którzy opanowali sąsiednie Filipiny w „ramach szerzenia religii katolickiej” przybyli na Famozę w 1626 roku. Holendrzy przyczynili się do rozwoju wyspy, ale rdzenna ludność niezbyt tolerowała ich rządy. W 1622 roku zostali wyparci przez chińskiego przywódcę Koxinga, a Tajwan stał się schronieniem dla piratów i buntowników.

W 1683 roku wyspę zaatakowały wojska dynastii Qing, skończyło się to wejściem Tajwanu w granice cesarstwa chińskiego. W 1874 roku kraj chcieli skolonizować Japończycy, a w 1884 roku Francja. Widząc zainteresowanie innych mocarstw Tajwanem, Chińczycy ustanowili na wyspie odrębna prowincję, którą zarządzał gubernator.

Po przegranej pierwszej Wojnie Chińsko Japońskiej dynasta Qing w 1895 roku zrzekła się Tajwanu na korzyść Japonii. Mieszkańcy Famozy w obawie przed utratą suwerenności ogłosili w 1895 roku powstanie demokratycznej Republiki Tajwanu. Japończycy nie chcieli opuścić wyspy i dość szybko przejęli nad nią kontrolę, która trwała do końca II Wojny Światowej.

W 1945 roku na wyspie zaczęła sprawować rządy Nacjonalistyczna Partia Chin (Kuomintang). W 1949 roku po przegranej w wojnie domowej, gdy większość terytorium Chin znalazła się pod kontrolą Chińskiej Republiki Ludowej, rząd Chińskiej Republiki i cywile (łącznie 2 mln ludzi) przenieśli się na Tajwan. Nie były to łatwe lata, wprowadzony stan wojenny naruszał dobra obywateli, dochodziło do prześladowań itp. Sytuacja zaczęła się poprawiać po śmierci przywódcy Czang Kaj-szeka. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku przyszedł czas demokracji.

TERAŹNIEJSZOŚĆ, CZY TAJWAN TO CHINY?

98% ogółu społeczeństwa wyspy stanowią Chińczycy Han, którzy przybywali na wyspę w różnych okresach (największa część ponad 400 lat temu), pozostała część to rdzenna ludność tajwańska.

Do 1971 roku rząd na Tajwanie był uznawany za jedyny prawowity rząd chiński. To właśnie w tym roku usunięto Tajwan z Organizacji Narodów Zjednoczonych, a jego miejsce zajęła Chińska Republika Ludowa jako jedyny, prawowity przedstawiciel Chin w ONZ, co było podyktowane między innymi politycznymi rozgrywkami. Wiele krajów zamknęło placówki dyplomatyczne i odwołało ambasadorów. Tajwan uznaje tylko 13 państw, o niektórych słyszałam po raz pierwszy. W Polsce znajduje się Przedstawicielstwo Tajwanu, choć jego przedstawiciel ma tytuł ambasadora.

Chiny uważają, że Tajwan jest prowincją Chin, a Tajwańczycy twierdzą, że kraj nigdy nie należał do współczesnego państwa chińskiego.

Żeby nie rozwinięty przemysł półprzewodnikowy, pewnie nikt nie interesowałby się tym terytorium. Tajwan jest największym producentem na świecie między innymi układów scalonych (główny dostawca dla USA i Chin), do tego dochodzi duży udział Tajwanu w światowym rynku elektroniki i technologii (komputery, laptopy, smartfony …). Miłośnikom dwóch kółek na pewno nie trzeba przedstawiać tajwańskich rowerów marki Giant i Merida.

JĘZYK

Pomimo faktu, że mandaryński jest językiem narodowym Tajwanu, wielu Tajwańczyków posługuje się swoim tradycyjnym dialektem. Starsze pokolenie mówi po tajwańsku, podczas gdy młodsze pokolenie woli chiński. Jest on niezwykle podobny do mandaryńskiego z lądu, a został wprowadzony na Tajwan przez uchodźców uciekających przed polityczną i militarną niestabilnością w swoim ojczystym kraju, głównie w latach 40. XX wieku.

RELIGIA

Na Tajwanie zarejestrowane są 22 religie. Prawie 50% ludności wyznaje tradycyjne religie ludowe, 14% buddyzm, a 12% to taoizm. Większość ludzi łączy praktyki religijne tych trzech wyznań z filozofią konfucjańską, bardzo często spotkać można świątynie, w których obok Buddy znajdziemy bóstwa taoistyczne czy ludowe, nikogo to nie dziwi. Wchodząc do świątyni nie trzeba ściągać butów.

Świątynie odgrywają dużą rolę w kształtowaniu zachowań kulturowych. Podczas gdy stres popycha zachodnie społeczeństwo do psychologa, tutaj Budda Guanshiyin zdaje się uspokajać skołatane nerwy – i to znacznie niższym kosztem.

7% tajwańskiej ludności to chrześcijanie, z czego katolicy stanowią ok. 1%. W zależności od regionu zmienia się liczba kościołów, niedaleko Taroko można je spotkać dość często.

TRANSPORT

Po Tajwanie podróżuje się bardzo komfortowo, pociągi i autobusy są punktualne i bardzo wygodne. Zrezygnowaliśmy z wypożyczenia samochodu (potrzebne międzynarodowe prawo jazdy), a z niedrogich taksówek też nie mieliśmy potrzeby korzystać. Ruch na Tajwanie może wydawać się nieco chaotyczny dla kierowców z zachodu, mimo że jest stosunkowo spokojny jak na azjatyckie standardy.

Ciekawostką jest, że na Tajwanie nie działa lewoskręt dla jednośladów. Każdy skręt w lewo na skrzyżowaniu oznacza pojechanie prosto na zielonym świetle, a następnie oczekiwanie na zmianę świateł w specjalnie wyznaczonym miejscu (przed jadącymi prosto).

Informacje w metrze, na stacjach kolejowych i na przystankach autobusowych są podawane w języku chińskim i angielskim.

Bilety na pociągi kupiliśmy w Polsce online. Zakupu można dokonać 4 tygodnie wcześniej. Po przyjeździe na Tajwan, można je odebrać w wybranym sklepie 7-Eleven  lub na stacji kolejowej w kasie, albo wydrukować w biletomacie. Pociągi są niezwykle wygodne, odległość między siedzeniami jest duża, na stacji kolejowej lub w pociągu można kupić za niewielkie pieniądze lunch box i nie martwić się o głód w podróży.

Na Tajwanie kursuje też kolej dużych prędkości (HRS), pociągi osiągają prędkość prawie 300 km/h.

Dużą atrakcją jest pociąg Sanrio uruchomiony w styczniu 2025 roku, zastępujący poprzedni pociąg Taiwan Disney. Pierwszy pociąg z motywem Sanrio na Tajwanie kursuje cztery dni w tygodniu między Tajpej, Hualien, Taichung, Kaohsiung i Chiayi oraz innymi przystankami.

W ofercie znajdziemy osiem wagonów z motywami postaci Sanrio (w tym jeden karaoke), a także napoje, atrakcje i jedzenie. To jeden z najlepszych sposobów na podróżowanie po Tajwanie, oferujący po drodze mnóstwo atrakcji związanych z Sanrio.

Od lutego 2025 r. ceny biletów na przejazd pociągiem Taiwan Disney Train zaczynają się od 550 TWD za osobę, ale tak jak w przypadku zwykłych pociągów, koszt przejazdu zależy od pokonywanej odległości. Na zdjęciu reklama ze stacji kolejowej.

Na wyspie funkcjonuje karta EasyCard, którą nie tylko można opłacić komunikację (w tym taksówki) w całym kraju, ale też użyć ją przy płatnościach w wybranych sklepach, restauracjach, wypożyczając rower itp. W każdym rodzaju komunikacji miejskiej kartę EasyCard przykładamy do czytnika przy wejściu i wyjściu.

Kartę zakupiliśmy zaraz po przylocie (na lotnisku), jej cena to 100 TWD (dolar tajwański) plus minimalne zasilenie 100 TWD. Z doładowaniem nie ma problemu, zrobić to można na stacji metra lub w wielu sklepach. Z lotniska w Tajpej do centrum miasta można łatwo dojechać metrem za 160 TWD.

Widok, który zapamiętałam z PEKINU wiele lat temu, „siedzący w telefonach” ludzie młodzi i starzy (bez wyjątku), powtórzył się również na Tajwanie. W komunikacji miejskiej jest to nagminne, ale podczas chodzenia też jest częste. W Polsce też nie jest dużo lepiej. W Kaohsiung znaleźliśmy nawet pomnik, dotyczący nagminnego korzystania z telefonów.

Tajwańczycy są bardzo pomocni, nawet nieproszeni podchodzą, pytają się jak pomóc i podprowadzą abyśmy poszli dobrą drogą. Z angielskim jest słabo, ale translator w telefonie niweluje problem odmiennych języków.

Podczas podróży po Tajwanie używaliśmy karty esim, która świetnie się sprawdziła.

ŚRODOWISKO NATURALNE

Oprócz znanych nam wszystkim problemów środowiskowych Tajwan doświadcza trzęsień ziemi i tajfunów.

Kraj leży na pograniczu dwóch płyt tektonicznych euroazjatyckiej i filipińskiej przez co nie raz odczuł aktywność sejsmiczną. Średnio w ciągu roku odnotowywanych jest 18500 trzęsień ziemi, z czego odczuwalnych jest ponad 1000. Mieszkańcy Tajwanu od najmłodszych lat są uczeni zasad bezpieczeństwa w przypadku wstrząsów.

Oprócz trzęsień ziemi Tajwan nawiedzają też tajfuny (od maja do października). Choć byliśmy w listopadzie to poczuliśmy przedsmak tajfunu, który nadciągał z nad Filipin. Przed przyjściem tajfunu otrzymywaliśmy ostrzeżenia na telefon o możliwym zanieczyszczeniu powietrza i falach dochodzących do 6 metrów. Obsługa hotelu zabezpieczała altanki i inne elementy, które mogłyby ulec zniszczeniu.

Na szczęście gdy tajfun dotarł do Tajwanu złagodniał i zamienił się w burzę tropikalną Fung-wong. Pomimo tego, siła wiatru, ulewny deszcz i wysokie fale robiły wrażenie.

Tajwan zaskoczył nas czystością: czyste ulice pomimo braku koszy na śmieci, czyste stoiska na targach nocnych, jedzenie uliczne bez żadnych obaw, dbałość o zieleń.

Mogę tylko przyczepić się trochę do smogu i sporej ilości spalinowych skuterów, ale podobno Tajwan z tym walczy.

Tajwan zaskoczył mnie jeszcze jedną inicjatywą środowiskową. Według statystyk, system metra w Tajpej dysponujący darmowymi parasolami gubił ich ponad 60.000 rocznie. Projekt „Raingo Shared Parasol” z 2023 roku proponuje rozwiązanie, które skutecznie redukuje problemy związane z produkcją, wielokrotnym zakupem i utylizacją tanich plastikowych parasoli, zapewniając jednocześnie pasażerom możliwość z ich korzystania.

Wypożyczenia można dokonać przy pomocy inteligentnej stacji parasolowej. Koszt usługi wynosi zaledwie 19 NT$ (ok. 2 PLN) za pierwszą godzinę, 29 NT$ za dwie godziny i 39 NT$ za cały dzień. Każdy parasol wyposażony jest w niezależny identyfikator i  chip RFID, a numer parasola jest przypisany do telefonu komórkowego użytkownika, co ułatwia wypożyczanie i zwrot.

SZKOLNICTWO

W naszym kraju dużo mówi się o przemęczeniu dzieci, a jak to jest na Tajwanie? Obowiązek szkolny jest od 6 lat i trwa do 15 roku życia, choć cykl szkolny to 12 lat (6 lat podstawówka, 3 lata gimnazjum i 3 lata szkoła średnia). Szkoły w dużych miastach są bardzo liczne, ilość uczniów może dochodzić do 4 tysięcy w jednej placówce szkolnej.

Uczniowie zaczynają lekcje o godzinie 8:30, ale muszą być gotowe do lekcji przed 8:00, a w szkole średniej nawet o godz. 7:30. Młodsze dzieci kończą najpóźniej o 16:00, ze szkoły odbierają je ojcowie, co wytłumaczyło mi oznaczenia na chodnikach, gdzie mężczyzna trzyma dziecko za rękę. U nas na znakach jest przeważnie kobieta z dzieckiem.

W liceum i gimnazjum dzieci mają lekcje do 17:00, ale często opuszczają szkołę ok. 20:00. Widok osób drzemiących w metrze czy pięciominutowy sen po posiłku z głową na stoliku, to norma. Nie zdziwił więc nas widok młodzieńca, który posiliwszy się zasnął na krótko przy stole w kawiarni.

Tu taka krótka dygresja. Ten zwyczaj podsypiania to spadek po Japończykach, którzy stosują Inemuri praktykę “spania na jawie” lub drzemania w miejscach publicznych, takich jak biuro, metro czy podczas spotkań; jest to postrzegana nie jako lenistwo, lecz jako dowód ciężkiej pracy, oddania firmie i zaangażowania, co wynika z długich godzin pracy i pracoholizmu w Japonii.

W szkole uczniowie nie mogą zadawać pytań, po prostu wkuwają lekcje gdyż ważne są wyniki egzaminów, a nie samodzielne myślenie. Powoli ta sytuacja zaczyna się zmieniać, powstają szkoły eksperymentalne, a te istniejące przechodzą reformy, do 2030 roku wszystkie mają być dwujęzyczne, język angielski ma być drugim oficjalnym językiem na Tajwanie. To się nawet im przyda bo znajomość obcych języków jest kiepska, nawet wśród młodzieży.

Natomiast tajwańskie szkolnictwo wyższe stoi na wysokim poziomie. Uniwersytety dzielą się na publiczne, prywatne i technologiczne.

ARCHITEKTURA I SZTUKA

Architektura Tajwanu to tradycyjne budowle przeplatające się  z nowoczesnym budownictwem. W nowych projektach widzimy  nawiązanie do azjatyckiego kręgu kulturowego, ale także współczesne trendy.

Dobrym tego przykładem jest wieżowiec Tajpej 101, który został zaprojektowany z uwzględnieniem filozofii feng shui – starożytnej praktyki planowania przestrzeni, aby osiągnąć harmonię ze środowiskiem naturalnym. Główny architekt wieżowca C.P. Wang porównuje go do bambusa, który wyrasta z ziemi, aby sięgnąć nieba. W symbolice Taipei 101 nie brakuje również nawiązania do dobrobytu. Kształt wieżowca kojarzy się ze stosem sztabek złota. W miejscu, gdzie podstawa budynku przechodzi w wieżę umieszczono cztery tarcze, po jednej na każdą stronę świata, które przypominają starożytne chińskie monety z kwadratowym otworem w środku. A to nie koniec odniesień do chińskiego kręgu kulturowego jest ich jeszcze więcej.

Chodząc ulicami miast co chwila jakiś budynek przyciąga moją uwagę, nie raz tajwańska architektura mnie zaskoczyła.

Bardzo podobało mi się wykorzystanie obiektów pozostałych po japońskim kolonializmie, które często są przekształcane w centra kreatywne, stanowiące źródło inspiracji artystycznej i wsparcia utalentowanych twórców, ale też są to niezwykłe artystycznie miejsca, które odwiedzają miejscowi i turyści.

Nie brakuje też obiektów, w których znajdziemy niszowe sklepy, kawiarnie, bary itp. Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie ilość muzeów i rzeźb w przestrzeni miejskiej. W odwiedzonych przez nas miastach podczas spaceru nigdy nie było nudy, co chwila pojawiała się jakaś ciekawa rzeźba, przyjemna zielona przestrzeń czy mural np. anime.

Najbardziej zachwyciły mnie rzeźby tajwańskiego artysty światowej sławy Kang Mu-Xianga, który  urodził się w 1961 roku w arystokratycznej rodzinie rzeźbiarzy w drewnie (w trzecim pokoleniu). Łączy się z nim też polski wątek, jego prace były podziwiane i posiadane m.in. przez papieża Jana Pawła II.

W 2013 roku poproszono artystę o wykorzystanie odzyskanych stalowych lin, aby stworzyć przyjazną dla środowiska sztukę. Kable te pochodzą z całego świata – nie tylko z Tajwanu, ale także z Japonii, Chin kontynentalnych, a nawet Brazylii. Ponieważ idea recyklingu jest w pewnym sensie podobna do wschodniej koncepcji odrodzenia, Kang rozpoczął pracę nad swoją nową serią wspaniałych rzeźb, które przypominają różne etapy rozwoju płodu, takie jak mały embrion i jego kształt przypominający fasolę. Kang łączy kulturę, sztukę, kreatywność i ekologiczne koncepcje recyklingu, aby przekształcić przemysłowe resztki w uniwersalnie piękne symbole życia, odrodzenia i wzrostu. Nie da się obok nich przejść obojętnie.

Nawet włazy kanalizacyjne na Tajwanie są godne uwagi, kolorowe, przedstawiające miejscowe atrakcje.

KUCHNIA TAJWANU I NOCNE TARGI

Jeśli powiem, że Tajwańczycy nie jedzą żeby żyć, ale żyją żeby jeść… to nic się nie pomylę. Zwiedziłam już parę azjatyckich krajów w tym WIETNAM ze świetnym jedzeniem, ale ich jedzenie w tym również street food serwowany na nocnych targach jest nie dość, że pyszny, to niezwykle różnorodny, a wszystko przygotowywane w bardzo czystych warunkach.

Wizyta na nocnym targu jest obowiązkowa, w każdym mieście, w którym się zatrzymaliśmy był co najmniej jeden targ nocny. Zdarzają się targi, które odbywają się na terenie tylko do tego przeznaczonym, ale w dużych miastach jest to po prostu ruchliwa ulica, która zostaje zamknięta o godzinie 17:00 lub 18:00, wzdłuż której ustawiają się stragany z jedzeniem. Na targach ulicznych bywa tłoczno i jest niewiele miejsc do siedzenia, a po całym dniu zwiedzania, chętnie by się przysiadło.

Jak nie pójdziecie na nocny targ nie ma zmartwienia, restauracji jest bez liku, tańszych, droższych jakie kto woli. W tajwańskich restauracjach nie daje się napiwków.

Przed wyjazdem przeszukałam blogi dotyczące serwowanych dań i jak już napisałam jest w czym wybierać. Nie brakuje tu ryb i owoców morza w bardzo przystępnych cenach, ale to nie dziwne bo Tajwan to mała wyspa (wielkości woj. mazowieckiego 35 tyś km2), więc wybór „wodnych smakołyków” jest duży i wszystko świeże.

Zacznijmy od zup. Zupa z makaronem i wołowiną (Beef Noodle Soup) to narodowe danie tajwańskie, przyrządzone z wolno gotowanej, pokrojonej wołowiny w bogatym, ciemnym bulionie z warzywami, takimi jak kapusta i szczypiorek. Nie brakuje też bulionów z pierożkami z cieniutkiego ciasta, z nadzieniem mięsnym lub krewetkowym i z makaronem, a także bulionów z klopsikami mięsnymi i rybnymi (Meat and Fish Ball Soup) posypanymi świeżą kolendrą.

Jak już jestem przy pierożkach to na Tajwanie spotkamy popularne w Szanghaju i Hongkongu  pierożki gotowane na parze w bambusowym koszyku (Xiao Long Bao)

A oto instrukcja ich jedzenia. Dodaj niewielką mieszankę sosu sojowego, octu i zapałek imbiru do głębokiej łyżki do zupy. Przenieś pierożki Xiao Long Bao na wierzch mieszanki za pomocą pałeczek. Zrób dziurę w boku pierożka, aby para mogła wydostać się na zewnątrz, a zupa mogła się wylać i napełnić łyżkę. Włóż całą zawartość łyżki do ust i delektuj się! Radzimy najpierw wyssać zupę przed zjedzeniem pieroga, żeby uniknąć poparzenia!

Jedną z najpopularniejszych tajwańskich potraw ulicznych na nocnych targach jest bułka z wieprzowiną i pieprzem (Pork Pepper Bun) Hu Jiao Bing. Te bułki to małe, chrupiące kieszonki z ciasta, wypełnione soczystym mielonym mięsem wieprzowym marynowanym w cukrze, sosie sojowym, białym lub czarnym pieprzu i szczypiorku. Napiszę o niej przy okazji wizyty na nocnym targu w Tajpej, na  słynnym stoisku Fuzhou Pepper Buns.

Jajka herbaciane (Cha Ye Dan) to bardzo popularna tajwańska przekąska. Znajdziemy je na nocnych targach i w każdym sklepie 7-Eleven w całym kraju (sieć sprzedaje średnio 40 milionów jajek herbacianych rocznie!). Zasadniczo są to jajka gotowane na twardo, lekko pęknięte, a następnie gotowane ponownie w herbacie z sosem lub przyprawami – i to wszystko. Nie są złe, ale wolę tradycyjne jajka gotowane bez przypraw.

 

Uwielbiana przez miejscowych kiełbasa wieprzowa cieszy się dużą popularnością jako szybka przekąska i jest o wiele słodsza od kiełbas zachodnich. Na nocnych targach pulchne i soczyste kiełbaski są zazwyczaj podawane grillowane na patyku i polane słodkim sosem sojowym z czosnkiem. Dla mnie za słodkie, ale jakość mięsa jest rewelacyjna, z ostrym sosem bardzo fajne.

Grzyby grillowane lub smażone  to popularna przekąska na nocnym targach. Aby znaleźć najlepsze stoiska, wystarczy zwrócić uwagę na długie kolejki.

Niezależnie od tego, czy je kochasz, czy nienawidzisz, natkniesz się na tę tajwańską potrawę na każdym targu nocnym i w restauracjach, bo jej smród jest nie do przeoczenia. Jest nią tajwańskie śmierdzące tofu – Stinky Tofu, im gorzej pachnie, tym lepiej smakuje. Powiem szczerze, nie spróbowałam, nie miałam ochoty, skoro wokół tyle pachnących smakołyków.

Tajwan słynie z kulek ze słodkich ziemniaków. Może dlatego, że sama wyspa wygląda jak słodki ziemniak? Kulki ze słodkich ziemniaków są przepyszne i bardziej ciągnące w środku dzięki zawartości skrobiowej tapioki, ale chrupiące na zewnątrz.

Ciasto ananasowe (Pineapple Cake) to miniaturowe, kruche maślane ciasteczka wypełnione pikantnym, gęstym i ciągnącym się dżemem ananasowym. Cieszą się dużą popularnością wśród lokalnych mieszkańców, a kupowane są na prezent i zazwyczaj sprzedawane w eleganckich pudełkach. Smaczne, ale dla mnie bez rewelacji.

Za to rolada z lodami orzechowymi (Peanut Ice Cream Roll) obowiązkowo do spróbowania. Ten rulon lodów to oryginalny tajwański deser, składający się z wiórków orzechowych i dwóch kremowych gałek lodów taro zawiniętych w ręcznie robioną cienką tortillę z mąki ryżowej (jak burrito). Smaki są słodkie, orzechowe i słone, a konsystencja kremowa i chrupiąca – kolendra to dziwny i opcjonalny składnik, który można dodać do mieszanki, warto.

Na targach nocnych popisowym słodkim daniem jest szaszłyk z kandyzowanych truskawek, po prostu mniam mniam.

To tylko kilka przykładów tajwańskich dań. Na targ nocny trzeba iść głodnym, by mieć miejsce na skosztowanie wielu dań, takich jak omlet z ostrygami, chlebek trumienny, mocha, grillowana kukurydza perłowa (pycha), nadziewane skrzydełka kurczaka (też pycha), makarony na zimno i wiele innych.

Hot pot (ognisty garnek) – to jedna z najpopularniejszych form wspólnego biesiadowania na Tajwanie. Spotkałam się z tym w Wietnamie więc nie było mi to obce, ale nie odmówiłam sobie tej przyjemności również na Tajwanie.

Proces zamawiania może się różnić, ale zazwyczaj jest następujący: wybieramy rodzaj bulionu na przykład łagodny lub ostry, Zamawiamy talerze ze świeżymi składnikami, które będziemy gotować czyli mięso, owoce morza, tofu, warzywa, kluski itp., do tego sosy, czosnek, szczypiorek…

W opowieści o kuchni nie sposób pominąć historii tajwańskich pudełek na lunch (bento) identycznych jak japońskie, a to dlatego, że praktyka podawania posiłków w pudełkach na Tajwanie narodziła się w okresie japońskich rządów i kolonializmu na początku XX wieku.

Popularność tajwańskich pudełek na lunch zmieniła się na przestrzeni lat. Na jakiś czas wyszły one z mody, ale teraz znów są modne – dla jednych stanowią tani i wygodny ciepły posiłek, a dla innych są nostalgicznym wspomnieniem dzieciństwa.

Pudełko bento to połączenie taniego jedzenia i wygody, kolejnym czynnikiem jest to, że lunch boxy są podawane już podgrzane. Można je kupić na stacji kolejowej, w pociągu lub w którymś ze sklepów 7-Eleven, czy innej sieciówce, są naprawdę smaczne: z mięsem, rybą, wegańskie, do wyboru, do koloru.

Po Japończykach zostało też sushi w cenie dla nas bardzo atrakcyjnej, a także takoyaki, przekąska pochodzącej z Osaki.  Przygotowuje się ją z ciasta i ośmiornicy z różnymi dodatkami.

Świetną tajwańską przekąską są suszone słone śliwki (znane jako huamei lub li hing mui) to popularna azjatycka potrawa o charakterystycznym, złożonym smaku – jednocześnie słonym, kwaśnym i lekko słodkim. Zawsze musieliśmy mieć to w podróży lub jakieś inne suszone owoce, tych na Tajwanie nie brakuje, łącznie z moim ulubionym mango. W niektórych miastach są targi dedykowane suszonym produktom.

Zapomniałam jeszcze wspomnieć o wszechobecnych suszonych rybach i mięsie, często też w postaci sproszkowanej oddawanej do dań.

Na koniec jeszcze moje dwa odkrycia warzywne.

Gorzki melon (balsamka ogórkowata) to tropikalny owoc ceniony w medycynie tradycyjnej i kuchni azjatyckiej za swoje właściwości prozdrowotne, takie jak wpływ na obniżenie poziomu glukozy we krwi, działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Roślina ta należy do rodziny dyniowatych, jej owoc przypomina wyglądem ogórka i ma charakterystycznie gorzki smak. Próbowałam ją w restauracji i odpowiednio przyrządzona wcale nie była gorzka.

Pochrzyn skrzydlaty znany potocznie fioletowy ziemniak, to tropikalne pnącze. Jest zupełnie tak samo jak ziemniak bardzo wszechstronną bulwą, pasującą niemal do wszystkiego. Jej smak określany jest jako lekko słodki, a w konsystencji nie odbiega zanadto zarówno od batata, jak i od ziemniaka. Zobaczyłam go w maszynie „piekącej” w sklepie tuż obok ziemniaków i byłam przekonana, że to małe, podłużne buraki. Dopiero jak zobaczyłam przekrojoną bulwę, to okazało się, że w środku jest mączysta konsystencja zupełnie odbiegająca od buraczanej.

NAPOJE – HERBATA Z TAPIOKĄ, HERBATA OOLONG I WHISKY KAVALAN

Zacznę od Bubble Tea, tajwańskiego napoju, który podbił świat. Niewiele jest napojów, które zdobyły światową popularność tak szybko jak bubble tea, czyli herbata bąbelkowa. Ten napój został wynaleziony właśnie na Tajwanie, w latach 80. XX wieku. Od tego czasu bubble tea, znana również jako boba tea, zyskała rzesze fanów na całym świecie.

Bubble tea to napój na bazie herbaty (czarnej, zielonej lub oolong), mleka i dużych kulek tapioki, które nadają mu charakterystyczną konsystencję. Tapioka to skrobia pozyskiwana z manioku, a kuleczki są żelowe i lekko słodkie, co świetnie komponuje się z herbacianą bazą. Wersje bubble tea są różnorodne – od klasycznych z mlekiem, przez owocowe, po te z dodatkiem galaretki czy różnych smakowych syropów. Przy w zamawianiu bubble tea na Tajwanie, zazwyczaj można wybrać poziom słodkości lub z niej zrezygnować.

Napój ten jest nie tylko smaczny, ale także zabawny w piciu – duże kulki tapioki są wyławiane szeroką słomką. W Tajpej znajdziesz mnóstwo kawiarni i stoisk oferujących ten napój, a każda z nich ma swoje unikalne wersje i dodatki. Dla mnie to bardzo przyjemny napój, wart swojej sławy. Na zdjęciu poniżej robienie kuleczek tapioki.

Tajwan znaczy się oolong, a to dlatego, że najlepszą herbatą na wyspie jest herbata oolong czyli półfermentowana. Doskonałe herbaty Oolong po raz pierwszy zostały wywiezione z kraju dopiero w roku 1865. Początki uprawy roślin herbaty są związane z chińską kolonizacją trwającą od roku 1683. Zdecydowana większość herbaty wytworzonej na Tajwanie jest używana na lokalnym rynku. Statystyki wskazują, że roczna produkcja osiągnęła 20.000 ton.

Herbata jest naprawdę wyśmienita, szczególnie ta wysokogórska, ale o tym, że im wyżej tym smaczniej przekonałam się już na SRI LANCE (dawny Cejlon) słynącej z uprawy herbaty.

Słynna tajwańska whisky Kavalan w zaledwie dekadę podbił serca koneserów na całym świecie i może poszczycić się złotymi medalami na międzynarodowych konkursach.

To unikalne warunki klimatyczne sprawiają, że whisky dojrzewająca na Tajwanie osiąga dojrzałość i złożoność porównywalną do 15-20 letniej szkockiej whisky w zaledwie 4-5 lat. Jest to jeden z kluczowych czynników, które przyczyniły się do sukcesu tajwańskiej whisky na międzynarodowym rynku.

Nazwa „Kavalan” również ma ciekawą historię – pochodzi od pierwotnych mieszkańców regionu Yilan, plemienia Kavalan, które słynęło z umiejętności wykorzystywania naturalnych zasobów regionu i harmonijnego życia z naturą. Ta filozofia doskonale odzwierciedla podejście destylarni do produkcji whisky.

Tajwańskie wino rdzenne, wytwarzane jest z prosa i ma moc zbliżoną do zwykłego wina gronowego, choć można znaleźć wina destylowane o wyższej zawartości tego pierwiastka. Zazwyczaj jest mętne i naturalnie słodkie. Wino z prosa jest całkiem smaczne, ale ja nie gustuję w słodkich winach.

STARBUCKS

Nie jestem fanką kawiarni Starbucksa lecz na Tajwanie Starbucks naprawdę mnie zaskoczył kilkoma fajnymi kawiarniami.

Starbucks Taiwan aktywnie zabiega o otwieranie swoich lokali w starych budynkach (dbając o ich zabytkowy charakter) oraz o budowę nowych, nowatorskich obiektów, które będą uwzględniać elementy lokalnej geografii i kultury.

Tajwańska witryna internetowa Starbucks zawiera listę wszystkich 36 z nich, która dzieli się na sklepy specjalne  i sklepy starego budownictwa. W całym kraju firma planuje do 2026 roku posiadać 600 lokali.

Starbucks Hanzhong Store (stare budownictwo) jest pierwszym Starbucksem na Tajwanie, który powstał w zabytkowym budynku. Pierwotna nazwa obiektu brzmiała Lotus Garden, a jego powstanie datuje się na 71 rok kalendarza Republiki Chińskiej (1982). Budynek był kiedyś ośrodkiem kształcenia studentów Chińskiego Korpusu Młodzieży. Następnie przekształcił się w włoską restaurację, a później w stekownię, aż w końcu pojawił się Starbucks. Teraz znów można tam spotkać wielu studentów.

Prawdopodobnie najbardziej charakterystyczną i niezapomnianą kawiarnią Starbucks na całym Tajwanie jest Hualien Shipping Container Store (budownictwo specjalne). Powstał z kolekcji starannie ułożonych kontenerów transportowych, pomalowanych na biało. To pierwszy tego typu lokal w Azji. Pojemniki są ułożone w czterech warstwach i tworzą kształt odwróconej piramidy, więc warstwy stają się szersze w miarę układania ich w górę. Niestety nie udało nam się tam dotrzeć choć byliśmy w Hualien i trochę tego żałuję, ale rekompensatą był rewelacyjny występ młodzieży, w ramach Festiwalu Rdzennych Mniejszości.

7-ELEVEN

Pierwszy sklep 7-Eleven na Tajwanie otwarto w 1979 r., a od tego czasu lokale te zyskały lokalny przydomek: 7-Eleven Food Heaven (Niebiańskie Jedzenie 7-Eleven).

Na Tajwanie działa około 14 000 sklepów typu convenience (niewielkie sklepy oferujące podstawowe produkty do szybkiego, uzupełniającego zakupu), a 7-Eleven ma około połowę udziału w rynku. Kolejną co do wielkości siecią sklepów typu convenience jest Taiwan FamilyMart z 4300 placówkami w 2025 roku.

Sklepy &-Eleven to nic specjalnego, ale Tajwan staje się coraz bardziej znany ze swoich tematycznych sklepów 7-Eleven, w których na półkach, w witrynach, na wystawach sklepowych, a nawet na kubkach do kawy 7-Eleven można znaleźć licencjonowane postacie, takie jak Hello Kitty , Snoopy, Mofusand , Pokémon czy Sumikko Gurashi.

Poza tym w wielu sklepach są stoliki, przy których można spożyć m.in. podgrzane w sklepie lunch boxy, zdarzają się też lokale z barem i piwem z kija. To naprawdę fajny sklep na szybkie i niezłe jedzenie pudełkowe.

Posiłki można zapakować też na wynos i wykorzystać kultową tajwańską torbę. Pasiasta torba  nazywana czasem „torbą babci” używana przez babcie, gospodynie domowe, a nawet rolników (do noszenia nasion), stała się ostatnio czymś w rodzaju modnego gadżetu i popularną pamiątką z Tajwanu. Miejscowi żartobliwie nazywają je torbami „Taiwan LV” (podobnymi do Louis Vuitton, ale o wiele tańszymi).

Uff, ale się rozpisałam, miało być niewiele, ale im więcej pisałam tym więcej wracało wspomnień. Po szczegóły zwiedzania zapraszam do kolejnych wpisów, na pewno nie będzie w nich nudy.

P.S. Jeszcze jedno mi sie przypomniało, bardzo dobrym upominkiem z Tajwanu, sa tajwańskie kosmetyki, a szczególnie maseczki do twarzy, w których specjalizują się miejscowi producenci tacy jak Dr.Morita, Dr.Wu czy My Beauty Diary.

Podróż, listopad 2025.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *