Popularne neapolitańskie powiedzenie mówi: Jeśli szukasz porządku, nie jedź do Neapolu, ale jeśli szukasz życia, nie jedź nigdzie indziej. Wybór był więc jasny, trzeba odwiedzić Neapol.
Dojazd
Dotarcie do Neapolu jest banalnie proste, najszybciej i najłatwiej jest kupić bilet lotniczy np. w tanich liniach i po 2,5 godzinach lotu jesteśmy w Neapolu. Do Centro Storico dzieli nas tylko 9 km, a mieszkając na obrzeżach jeszcze mniej, ostatecznie można dojść do hotelu na piechotę. Cena autobusu lotniskowego na Plac Garibaldi to wydatek 5€, a miejskim autobusem (z przesiadką) jest jeszcze taniej. Taksówka to też nie majątek, ceny sa stałe i wynoszą ok. 20€ za kurs.
Zakwaterowanie
W Neapolu zatrzymalismy się w Palazzo Bevilacqua Napoli B&B & Rooms w samym sercu historycznego centrum, w okazałym budynku z początku XX wieku. Obiekt został wzniesiony przez Pasquale Bevilacqua w październiku 1911 roku jako dom rodzinny, w którym każde piętro przeznaczone było dla jednego z jego dzieci. Obecnie budynkiem zarządza piąte pokolenie rodziny.
Miejsce, apartamenty i właściciel Luigi okazały się wspaniałe. Było nas sześć osób i mieliśmy do swojej dyspozycji cały apartament, w którym było wszystko co potrzebne do wygodnego pobytu. Do odwiedzenia zaplanowanych atrakcji było bardzo blisko, a Luigi służył niezwykle cennymi radami, z których skorzystaliśmy.
Pensjonat bardzo polecam.

Miato antyczne
Neapol założony został przez Greków w VIII w. p.n.e. jako Partenope (później Neapolis – “Nowe Miasto”) i jest jednym z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata. Przez wieki był ważnym ośrodkiem kultury greckiej i rzymskiej, a później stolicą Królestwa Neapolu i Obojga Sycylii. Pod rządami Normanów, Andegawenów i Burbonów rozwijał sztukę i naukę, a w 1861 roku został włączony do zjednoczonych Włoch. Miasto ucierpiało podczas II wojny światowej. Współcześnie Neapol jest trzecim co do wielkości miastem Włoch, ważnym ośrodkiem gospodarczym i kulturalnym południa, znanym z bogatej historii i zabytków wpisanych na listę UNESCO.

Miasto autentyczne
Przez cały dzień ulice historycznego Neapolu tetnią życiem, ruch odbywa się w sposób niezorganizowany, w wąskich uliczkach Cento Storico i Quartieri Spagnoli wymijają się nie tylko ludzie, ale też skutery i samochody, starając się nikogo nie potrącić. Nie jest to taki ruch jak w Sajgonie, tu wszystko dzieje się wolniej, tu widać też radość życia.
Neapolitańczyk, który obsługiwał nas w trattori, jak dowiedział się, że płacimy gotówką oddańczył taniec radości. Przez cały nasz pobyt w restauracji było widać wspomnianą już radość życia u pracowników. Sprzedawca ryb i owoców morza na Via dei Tribunali jak zobaczył przyszłą pannę młodą, chciał jej sprezentować ośmiornicę. Niestety nie skusiła się tym prezentem, spłoszona uciekła.
Mieszkańcy Neapolu nie wzorują się na innych, żyją wg własnych zasad – „dekorują” balkony i ulice praniem, dziwiąc się zainteresowaniu turystów tym faktem, zdobią ulice małymi kapliczkami ze zdjęciami bliskich zmarłych i świętych, grają w karty neapolitańskie (najbardziej znaną grą jest scopa). Spuszczają na sznurku koszyki ( tzw. panaro) z wyższych pięter kamienic (babcia spuszcza czerwony koszyk na zdjęciu poniżej), a lokalni sprzedawcy umieszczają w nich zamówione towary, klient po odebraniu zakupów ponownie opuszcza wiaderko z pieniędzmi, tak też podawane są przesyłki kurierskie i świeża kawa z baru.



Tu po prostu czas się zatrzymał. Trudno nie zgodzić się z Curzio Malaparte, że Neapol to Pompeje nigdy niepogrzebane. Antyczny świat, który przetrwał na powierzchni.
Miasto Maradony
O kulcie Diego Armando Maradony słyszałam przed odwiedzeniem Neapolu, ale że przybrało to taki kształt i rozmiar tego nie spodziwałam się nawet w najśmielszych snach.
Diego Maradona to postać niemal boska (w wielu domach stoi obok świętych), będąc ikoną miasta, a nie tylko legendą piłki nożnej. W Neapolu świętość to nie doskonałość, to cierpienie, upadki, powstania i dążenie do celu. A Maradona był tym wszystkim naraz.
Po przejściu z Barcelony do SSC Napoli w 1984 r., dał miastu dumę i dwa mistrzostwa Włoch (1987, 1990) oraz Puchar UEFA (1989) i stał się symbolem walki południa z bogatą północą. To był pierwszy raz gdy klub z południa zawojował włoską piłkę
Stadion oszalał, łzy, krzyki, modlitwy, błagania. Maradona nie grał, Maradona tańczył z piłką, był jednym z nich. Był niedoskonały, miał ciemne strony jak narkotyki, kontakt z mafią, romanse (przyznał się do ośmiu dzieci), skandale, neapolitańczycy dostrzegali w nim samych siebie.
A dziś gdzie się nie ruszyć w Centro Storico, ale głownie w Quartieri Spagnoli (Largo Maradona) pełno symboli Maradony i to jakich, murale, obrazy, a na nich Diego z aureolą, w koronie cierniowej, w futrze (Krychowiak chyba ściągnął ten pomysł z Neapolu), ołtarzyki, kapliczki, a do tego koszulki, skarpetki itp. W Barze Nilo znajduje się słynna kapliczka z włosem Maradony, a stadion Napoli nosi nazwę Stadio Diego Armando Maradona.



Ta pamięć o piłkarzu w postaci murali i kapliczek to nie są pozostałości po dawnym uwielbieniu, wg mieszkańców Neapolu Diego wciąż nad mimi czuwa.
Gdy po 33 latach SSC Napoli zdobyło po raz trzeci tytuł Mistrza Włoch, neapolitańczycy dostrzegi w tym pomoc boskiego Diego (zmarł w 2020r).
Miasto pizzy
Pizza Neapolitańska (Pizza Napoletana) w XVIII i XIX wieku przeobraziła się z jedzenia dla ubogich w danie uwielbiane na całym świecie. Najbardziej znana pizza czyli margherita z pomidorami San Marzano i mozzarellą di bufala jest chroniona certyfikatem UNESCO.
W Neapolu pizzerii jest do wyboru do koloru, a my przyjeżdżając tu nie byliśmy świadomi, że nasz hotel sąsiaduje z legendarną L’Antica Pizzeria da Michele, założoną w 19870 roku, na dodatek od pewnego czasu w tym samym budynku co nasz hotel jest otwarda druga restauracja. Miejsce to jest uznawane za świątynię prawdziwej neapolitańskiej pizzy. Z okien balkonu widziałam, że kolejki do niej mniejsze lub większe stoją w zasadzie przez cały czas.
L’Antica Pizzeria da Michele jest na szczycie zarówno w przewodniku 50 Top Italy, w którym ocenia 150 ekspertów kulinarnych i ponad 200 współpracowników z całego świata oraz w rankingu 50 Top World Artisan Pizza Chains 2025 będącym wynikiem corocznej pracy inspektorów, którzy (anonimowo) badali pizzerie na całym świecie, a w szczególności sieci rzemieślnicze. Od 2019 roku po dzień dzisiejszy, pizzeria jest rekomendowana w przewodniku Michelina. Rekomendacje to jedno, ale najbardziej rozsławiła pizzerię Julia Roberts, która w filmie „Jedz, módl się, kochaj” zajadała się pizzą razem z przyjaciółką właście w tej pizzerii.
Lokal słynie z prostoty oferując tylko trzy rodzaje pizzy: margaritę, marinarę i cossacę w przystepnej cenie 6€. Powstawanie potraw można obserwować siedząc przy stoliku.
Nie jest to puszysta pizza typu canotto lecz tradycyjny placek neapolitański w stylu ruota de carro (koła od wozu). Sos pomidorowy, świeże składniki i idealnie przypieczone w piecu opalanym drewnem ciasto (niektóre aż za mocno) to jest to za co smakosze pizzy ja cenią. Placek jest duży, cienia, a jego środek pozostaje bardzo płynny i “mokry”. To była jedyna rzecz, która mi w tej pizzy nie odpowiadała.

Wydaje mi się, że lepiej poczekać na stolik (krótszy czas oczekiwania) niż brać pizzę na wynos. Trzeba pobrać numerowany bilet i czekać, aż się wyświetli numer stolika.
Neapolitańskie potrawy
Skoro już jesteśmy przy jedzeniu to wspomnę o sosach i makaronach. Neapol słynie z długo gotowanego na wolnym ogniu mięsnego sosu ragù napoletano (nie mylić z bolognese) oraz wielu innych przepisów na makarony.
Po daniach wytrawnych czas na coś słodkiego podawanego np.do kawy.
Neapolitańczycy twierdzą, że to u nich pije się najlepsze, najintensywniejsze espresso we Włoszech. Zgadazm się z tym, tak mocnej kawy jak tu nie piłam nigdzie poza Ekwadorem. Dodam jeszcze, że mleko podawane do capuccino jest tak mocno ubite, że piana stoi i nie ma w niej płynnego mleka.
W Neapolu zwróciłam uwagę na dwa słodkie wypieki: babba i sfogliatella riccia, które spotkamy w zasadzie w każdej cukierni i kawiarni.
Babà al rum (neap. babbà) to drożdżowe ciastko nasączone dużą ilością syropu rumowego i często wypełniane kremem lub bitą śmietaną. Ma charakterystyczny kształt grzyba. Co ciekawe, przysmak ten wywodzi się z tradycji polsko-francuskiej, a za jego twórcę uważa się króla Stanisława Leszczyńskiego. Według legendy, król Stanisław Leszczyński uznał ciasto drożdżowe za zbyt suche i polecił nasączyć je alkoholem, tworząc pierwowzór deseru. Dla mnie to po prostu nasze ciastko ponczowe, bardzo popularne w czasach mojego dzieciństwa.
Babbà to jeden z najważniejszych symboli kulinarnych Neapolu. Określenie „Si proprio ‘nu babbà” (jesteś jak baba) to w Neapolu komplement oznaczający bycie kimś słodkim, wyjątkowym i wspaniałym.

Sfogliatella riccia to klasyczne, neapolitańskie ciastko o chrupiącej, listkowatej strukturze przypominającej muszlę. Przygotowywane jest z ciasta francuskiego, które zawija się wielokrotnie, tworząc charakterystyczne warstwy, a następnie wypełnia się nadzieniem z sera ricotta, kaszy manny, jajek, cukru i kandyzowanych owoców.
Według najpopularniejszej legendy, pierwsze sfogliatelle powstały w XVII wieku w klasztorze Santa Rosa w Conca dei Marini, na Wybrzeżu Amalfi. Jedna z zakonnic wykorzystała resztki ugotowanej semoliny, dodając do niej ricottę, cukier i kandyzowane owoce, a całość zawinęła w ciasto, tworząc pierwszą wersję, znaną jako sfogliatella Santa Rosa. Sfogliatella to pyszny wynalazek, bardzo polecam.

Istnieje również sfogliatella frolla, która jest wykonana z ciasta kruchego, a nie warstwowego.
Lemoniada z otwartymi nogami
Lemoniada to popularny napój spożywany w Kampanii, niegdyś sprzedawane z wózków wypełnionych lodem, cytrynami i syropami, dziś znajdziemy je też w budkach oferujących orzeźwiający napój i przekąski.
Najsłynniejszą lemoniadę można, a może powinno się wypić z wózka usytowanego przy rzeźbie Busto di Pulcinella, do którego na pewno dotrzesz, aby dotknąć jego nos na szczęście.
Jest to lemoniada z otwartymi nogmi, przygotowana z wodą gazowaną, sokiem z cytryny i szczyptą sody oczyszczonej, która potrafi wybuchnąć wielką pianą. Jeśli tak się stanie, mamy naturalny odruch, cofamy się trochę i żeby się nie zmoczyć, stajemy w rozkroku i stąd ta nazwa.

Wybuchowa lemoniada w tym miejscu nie jest droga, ale i tak znacznie droższa niż w innych miejscach (nie tak sławnych).
Neapolitańskie metro
Metro w Neapolu składa się z dwóch głównych linii podziemnych uzupełnionych o sieć kolejek miejskich i podmiejskich. Jest to nie tylko środek transportu, ale również “otwarta galeria sztuki”, szczególnie dzięki słynnym stacjom artystycznym, w których w ramach projektu, w przestrzeni publicznej znajdziemy ponad 100 dzieł sztuki współczesnej.
Bilet jednorazowy kosztuje 1,50€, a całodzienny (na wszystkie środki transportu) 4.50€. Nawet jak nie planujemy poruszać się metrem to warto zawitać choć na parę stacji.
Stacja Toledo uznawana za jedną z najpiękniejszych w Europie. Jej dolny poziom (tzw. Crater de Luz) imituje głębię oceanu dzięki niebieskim mozaikom. Zaprojektowana została przez katalońskiego architekta Oscara Tusquets Blanca.
Chyba za bardzo naczytałam się na jej temat i po obejrzeniu kilku stacji metra w Taszkiencie oczekiwałam, że i perony mnie zachwycą, tak naprawdę najbardziej podobała mi się tylko część tunelu ze schodami ruchomymi zaprojektowana z motywem przewodnim wody oraz zmieniającego się światła, tu można poczuć się jak w innym świecie.

Wnętrza stacji Dante zdobią instalacje artystyczne, w tym prace Josepha Kosutha (świetlne neony z cytatami z “Boskiej Komedii”) oraz mozaiki autorstwa Jannis Kounellis.

Największe wrażenie zrobiłą na mnie najnowsza (2024 r.) stacja metra Chiaia na Linii 6 (niebieskiej), która została wpisana na listę kandydatów do nagrody Prix Versailles 2024 w kategorii najpiękniejszych stacji na świecie.
Zaprojektowana przez architekta Uberto Siolę we współpracy z reżyserem Peterem Greenawayem stanowi artystyczną interpretację mitologii greckiej i antycznej kosmologii.
Wystrój stacji jest pomyślany jako podróż w głąb ziemi – od nieba i światła, przez wodę, aż do królestwa podziemi. Pasażer symbolicznie schodzi przez kolejne światy, witany przez posągi bóstw, takich jak Jowisz, Neptun i Ceres.
Zaczynamy od rzeźby Jowisza przy wejściu, wszak to władcy nieba i porządku.

Otwór stacji przykryty jest szklaną kopułą, która tworzy studnię naturalnego światła, docierającą kilkadziesiąt metrów pod ziemię. Możemy zejść na dół schodami poprowadzonymi wokół kopuły pod którą jest biała strefa Neptuna. Według legendy Neapol powstał w miejscu, gdzie wody morza wyrzuciły ciało syreny Partenopy.
Tu mała dygresja, na balustradzie schodów powtarza się wers Owidiusza ze „Sztuki kochania”: Est in aqua dulci non invidiosa voluptas, co znaczy „W słodkiej (spokojnej) wodzie jest przyjemność, która nie budzi zazdrości”.

Kiedy kończą się schody dochodzimy do poziomu poświęconego bogini wegetacji i urodzajów Ceres, zdominowanego przez kolor zielony. Powierzchnia ma formę kwadratowej matrycy, w której komórkach znajduje się ekspozycja dużych reprodukcji posągów z kolekcji Farnese z Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.

Na samym dole znajdującie oczywiście perony i tu wstępujemy w strefę Hadesu. Czerwień to ogień, lawa, wnętrze wulkanu, przecież Wezuwiusz jest tuż obok. Sufit ozdobiony 320 pomarańczowymi oczami, symbolizuje wzrok Króla Podziemi skierowany na podróżnych oczekujących na pociąg.

Stacja robi ogromne wrażenie, każdy poziom bardzo mi się podobał, alenie wiem dlaczego ta czerwień peronów zaskoczyła mnie najbardziej.
Dlaczego Neapol zyskał miano „dzielnicy Warszawy”?
W Neapolu gdzie się nie ruszysz widać pojazdy z polskimi tablicami rejestaryjnymi, niech Was to nie zmyli, bo za kierownicą tamtejszych aut i skuterów nie zobaczymy Polaków. Jest to efekt masowego wykorzystywania polskich tablic rejestracyjnych przez włoskich kierowców, aby ominąć bardzo wysokie koszty ubezpieczenia OC we Włoszech (kilkukrotnie wyższe niż w Polsce). Włoscy kierowcy fikcyjnie sprzedają lub użyczają swoje pojazdy firmom w Polsce, a następnie użytkują je z powrotem we Włoszech. Proceder ten jest zwalczany przez włoską Gwardię Finansową. Nie tylko Polak potrafi.

Czy Neapol jest brudny?
Powiedziałabym, że jest trochę brudny, ale nie jest to jednolite. Są dzielnice zadbane i takie, które wyglądają gorzej.
Przez lata pokazywano nam stosy śmieci na ulicach, ale sytuacja się poprawiła. W ścisłym centrum nie jest idealnie, ale przy tej gęstości zbudowy i zaludnieniu, przy masowej turystyce, wąskich uliczkach nie jest łatwo. Trafiały się brudniejsze ulice, ale służby porządkowe widzielismy bardzo często (chyba nie nadążały ze sprzątaniem). Co ważne na ulicach nie ma brzydkich zapachów, co mnie zdziwiło bardzo pozytywnie.
Nie bujcie się więc „brudnego” Neapolu.

Neapol okazał się miastem niezwykłym, bardzo go polecam, ale odradzam podróż w sezonie, już podczas naszego pobytu sobota przed długim majowym weekendem pokazała nam przedsmak szczytu urlopowego, było po prostu bardzo tłoczno. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to nie jest gorzej niż w innych miastach, wszędzie trzeba uważać i nie kusić złodzieja.
Zaczynałam przysłowiem wpis, a więc i przysłowiem go zakończę, Chi vene a Napule, primma o doppo ce torna, co znaczy po polsku „Kto raz przyjedzie do Neapolu, prędzej czy później zawsze wraca”.
Podróż, kwiecień 2026.
