Eysturoy, druga co do wielkości farerska wyspa ma wiele do zaoferowania. Zacznę trochę nietypowo, bo nie będzie o urzekającej przyrodzie tylko o perełce architektonicznej w miejscowości Norðragøta.
Gøta z perełką architektury współczesnej
Norðragøta, kiedyś oddzielna wioska, dziś wchodzi z dwoma innymi w skład miejscowości Gøta. Architektoniczna perełka, o której wspomniałam to siedziba gminy autorstwa farerskiego architekta światowej sławy Henninga Larsena, mającego w Syðrugøta pracownię, będącą filią duńskiego biura.

Prosty, ale efektowny budynek kryty trawą, oprócz swojej podstawowej funkcji pełni również rolę mostu. Zachwyca nie tylko zewnętrzna bryła, ale też design wnętrza. Pomieszczenia mają ogromne okna, pozwalające zajrzeć do środka. Zwiedzaliśmy urząd poza godzinami pracy, ale od razu przyszła mi myśl, że wszyscy urzędnicy są doskonale widoczni podczas pełnienia swoich obowiązków.

W miejscowości znajduje się też nieduży skansen. Kryte budynki wokół małego kościółka (1833r) pochodzą z XIX i początków XX wieku.


Tuż obok uwagę przyciąga pomnik Tróndura (wódz z epoki Wikingów, panujący nad dużą częścią archipelagu) stojącego na wygrawerowanej mapie Wysp Owczych.

W Norðragøta, znajduje się stadion piłkarski, jak pisałam w pierwszym wpisie, to rzecz normalna prawie we wszystkich farerskich miastach. W miejscowym klubie w 2019 roku grał piłkarz polskiego pochodzenia, to taki mały polski akcent.

W Gøtugjógv zatrzymujemy się, aby obejrzeć kościół (1995 r) będący przykładem współczesnej architektury. Naszym głównym celem jest zobaczenie szklanego ołtarza Tróndora Paturssona. Ołtarz jest niesamowity, na szczęście udało nam się dostrzec go przez okno. Zrobiłam zdjęcie (tylko ku przypomnieniu), ale go nie umieściłam, bo niestety jest dużo odbić w szybie. Na pewno warto zatrzymać się tu choć na chwilę i choć przez szybę zobaczyć szklane dzieło.

Oyndarfjørður i Hellur
Oyndarfjørður i Hellur położone są na przeciwległych brzegach fiordu, w zakątku słynącym z ekstremów pogodowych, Zanotowano tu rekordowe prędkości wiatru, a ilość opadów plasuje Hellur w czołówce rankingu deszczowego.
Hellur jest małą miejscowością liczącą zaledwie 14 stałych mieszkańców, oprócz pięknych widoków i urokliwych tradycyjnych zabudowań nie ma tu innych atrakcji, no może oprócz deszczu, który ciągle pada, jak jest przerwa to minimalna.


Oyndarfjørður zamieszkałe przez ok. 150 mieszkańców może poszczycić się drewnianym kościołem (1838) jednym z dziesięciu na wyspach.



Główną atrakcją są „ruchome kamienie” czyli dwa bloki skalne wprawiane w ruch przez fale i prądy. Ja tak intensywnie wpatrywałam się w skały w poszukiwaniu tych pływających, że ostatecznie miałam odczucie, iż wszystkie się ruszają.

W dolinie, między miejscowościami znajduje się siedziba firmy Mowi, specjalizującej się w hodowli łososi. Z brzegu widać ogromne, okrągłe sadze umieszczone w wodach fiordu. Morskie ryby hodowlane z Wysp Owczych należą do tych najlepszych jakościowo.

Stadion piłkarski w Eiði
Boisko piłkarskie w Eiði usytuowane jest między brzegiem oceanu, a jeziorem. Położenie jest piękne (szczególnie z góry wygląda niesamowicie) i nic dziwnego, że było w czołówce najpiękniej położonych stadionów na Świecie. Nie udało się nam zrobić zdjęcia zlotu ptaka, ale w internecie znajdziecie bez problemu ten widok.
Niestety nie zawsze co wyjątkowe jest praktyczne. Stadion często zalewała woda, a na czas meczu zatrudniano osobę na łodzi, która zbierała piłki wypadające do wody.
Kariera sportowa obiektu skończyła się w 2015 roku, gdy wybudowano stadion w centrum miasta, a na płycie boiska urządzono pole kampingowe.

Gjógv czyli szczelina
W miejscowości Giógy wypełniona wodą rozpadlina wcina się około 200 m w głąb lądu, tworząc naturalny port, na którego końcu rybacy wybudowali rampę dla łodzi, aby móc je bezpiecznie wyciągać na naturalnie stromy brzeg.

Krawędzie rozpadliny służą śmiałkom do uprawiania skoków do wody, Może nie tak efektownie jak w Acapulco i nie w tak gorących klimatach, ale pewnie jak się trafi na skoki to zrobią wrażenie. Z meksykańskiego klifu skacze się z 40 m, w Giógy z 16m.

Wioska jest bardzo malowniczo położona, więc turyści, ale też i Farerzy chętnie tu przyjeżdżają na odpoczynek krótszy lub dłuższy.
Warto zwrócić uwagę na kościół z 1929 roku, w którym po raz pierwszy na Wyspach Owczych odbyło się nabożeństwo w ojczystym języku.

Eldvik, zatoka ognia
Do małej, ale wcale nie malutkiej miejscowości Eldvik (14 mieszkańców) prowadzi droga wzdłuż fiordu, z przepięknymi widokami. Niezwykłe formacje skalne o łagodnych zboczach pokrytych trawą, poprzecinane wodospadami i szczelinami skalnymi, do tego refleksy świetlne od słońca przebijającego się przez chmury, stworzyły dla nas bajkowy szlak do Eldvik.


W osadzie oprócz tradycyjnych zabudowań (jak na tak małą miejscowość sporo miejsc noclegowych) uwagę przyciąga slip do łodzi w kształcie amfiteatru i zupełnie nowy, bo z lipca 2020 roku pomnik autorstwa Hansa Paula Olsena, upamiętniający legendę o chochliku morskim i rybaku, który schwytał krnąbrne stworzenia.



To jest cudowne na Wyspach Owczych, że w miejscu zupełnie nieoczywistym, dodatkowo z pięknym widokiem na zatokę, możemy podziwiać sztukę w takim wydaniu.

Eysturoy niby podobna przyrodniczo do pozostałych wysp, a jednak delikatnie inna, urzekła nas małymi osadami w zatokach, pięknymi widokami i formacjami skalnymi, a także niecodzienną sztuką i architekturą.

Podróż, czerwiec 2021.
