Na największej wyspie Wysp Owczych mieszka prawie połowa jej mieszkańców, nie jest to takie dziwne, skoro tutaj znajduje się stolica kraju Tórshavn. Wyspa ma sporo atrakcji więc od razu przechodzę do rzeczy.
Haldórsvik z ośmiokątnym kościołem
Zaczynam nie od najciekawszej atrakcji, ale z osobliwym oktagonalnym kościołem (1856 r) i z jeszcze bardziej osobliwym ołtarzem. Na ołtarzu wisi obraz ze sceną ostatniej wieczerzy, a twarze apostołów to podobizny farerskich postaci z życia publicznego. Oczywiście ołtarz podziwiamy tylko przez okno.

Miasteczko jak większość farerskich osad jest położone nad wodą i ma oczywiście piękne widoki.

Tjornuvik z bazaltową plażą
Tjornuvik to najdalej na północ wysunięta miejscowość wyspy. Leży nad zatoką o tej samej nazwie, która dzięki nawiedzającym ją falom okazała się idealna dla surfingu.


Z czarnej plaży mamy doskonały widok na sąsiednią wyspę Eysturoy i dwie formacje skalne (Risin i Kellingin) zwane przez miejscowych Olbrzymem i Wiedźmą, a są to wg. legendy stwory przybyłe z Islandii, by przyciągnąć do niej Wyspy Owcze. Zamysł nie powiódł się, a zamienione w skałę trolle zostały na zawsze w morzu u brzegu Faroeislands.


Saksun – widoki wabią turystów
Urok tego miejsca przyciąga wielu turystów, a chęć przyjazdu tu jest zdecydowanie uzasadniona patrząc na malownicze położenie wioski nad laguną Pollurin.

Osadę zamieszkuje 10 stałych mieszkańców zajmujących się rolnictwem, nie do końca kochających turystów. Ich potomkowie w 1858 roku rozebrali drewnianą świątynię w Tjørnuvík, przenieśli przez góry i złożyli na nowo, jedynie ściany wykonano z kamienia.

Kościół i skansen urządzony na terenie dawnego gospodarstwa to oprócz cudownych widoków główne atrakcje Saksun.



Við Áir wielorybnicza wioska
Við Áir jest pozostałością norweskiej stacji wielorybniczej i jest to unikat na skalę światową. Z ponad 200 stacji zbudowanych przez Norwegów, na całym świecie zostały tylko trzy.

Við Áir była ostatnią z 6 stacji zbudowanych na Wyspach Owczych, funkcjonowała do roku 1986. W 2020 roku otwarto tu muzeum na wolnym powietrzu, do którego wstęp jest wolny. Tablice informacyjne pokazują historyczne zdjęcia i opisują poszczególne miejsca.


Cała wioska robi wrażenie, a szczególnie wielkość platformy do wyciągania wielorybów.

Vestmanna, ptasie klify i Remigiusz Mróz
Vestmanna jest jednym z głównych producentów energii na Wyspach Owczych, od 1954 roku pracuje tu elektrownia wodna, ale to nie ten fakt zadecydował o naszym przyjeździe.


Naszym celem jest morski rejs do ptasich klifów Vestmannabjorgini, których część osiąga wysokość 500 m n.p.m. Bilet na dwugodzinny rejs kupujemy przez internet, ale można na miejscu w centrum turystycznym, zlokalizowanym tuż przy przystani.

Rejsy odbywają się 3 razy dziennie, szczegóły, w tym cenowe na www.puffin.fo. Warto wiedzieć, że przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych rejs może być odwołany lub nastąpi zmiana trasy.

Dzień rejsu, to był zdecydowanie najgorszy dzień podczas naszego pobytu na Wyspach Owczych, a to za sprawą sporego i padającego nieustannie podczas podróży deszczu. Co prawda można było podziwiać klify zza szyby, słuchając informacji (po angielsku) na temat mijanych formacji skalnych, ale to jednak nie to samo. Trudno, raz na jakiś czas trzeba było wyjść na deszcz i zrobić parę fotek.

Łódź płynie wzdłuż wybrzeża, ale czasami wpłynie do małej jaskini lub pokluczy między skałami. Na stromych skałach chodzą owce, które spokojnie można porównać do kozic. Ja już takie kozice widziałam w Gruzji, tylko nie były to owce, a szczuplutkie krowy.

Po rejsie polecam zupę rybną w restauracji znajdującej się w centrum turystycznym. Znajdziemy tu też sklep z pamiątkami i rękodziełem farerskim, a także muzeum figur woskowych, Saga Museum.
Choć podskoki i bujania nie bardzo przypadły mi do gustu, to było warto wyruszyć na rejs.
Myślę, że powinni zawitać tu też miłośnicy kryminałów Remigiusza Mroza. Trylogia z Wysp Owczych, którą wydał pod pseudonimem Ove Løgmansbø, dzieje się właśnie w Vestmannie. Publikacja wzbudziła duże emocje wśród Farerczyków oraz miejscowej Polonii. Ciekawy wywiad na ten temat na stronie http://smakksiazki.pl/remigiusz-mroz-uchodzi-wyspach-owczych-pajaca-czyli-polka-demaskuje-ove-logmansbo/
Kirkjubøur najstarsza osada archipelagu
Kirkjubøur (czyt. Czyszczubeur) i jej okolice są miejscem najstarszego osadnictwa na Wyspach Owczych, na długo przed Tórshavn było centrum życia kulturalnego i religijnego.
Po wszystkich zwiedzonych do tej pory osadach i miasteczkach Kirkjubøur było zaskoczeniem, ale oczywiście pozytywnym.

Znajdują się tu: najstarszy kościół Wysp Owczych z XII wieku pw. Św. Olafa, fundamenty kościoła Najświętszej Marii Panny z 1020 roku oraz ruiny katedry św. Magnusa z XIII wchodzące za czasów świetności w skład siedziby biskupów.

Katedra nigdy nie powstała w zgodzie z pierwotnymi założeniami, a to dlatego, że Farerów nie było stać na jej budowę i zbuntowali się przeciwko biskupowi. Biskup zwinął więc żagle i udał się do Norwegii, a jego następcy nie chcąc opuszczać Wysp Owczych, zostawili niezmienione podatki, ale tym samym nie mieli z czego sfinansować budowy. Epidemia i lawina śnieżna (1772 r) zaprzepaściła dalszą budowę. Katedra ciągle więc czeka na dokończenie.

Nam pozostaje oglądanie murów z resztkami zdobień, m.in. celtyckie i maltańskie krzyże, a na zewnętrznej ścianie najcenniejszy detal przedstawiający ukrzyżowanego Chrystusa z Matką oraz Marią Magdalena. W 1905 r za płaskorzeźbą znaleziono cenne artefakty takie jak materiał sukni Najświętszej Panienki i skrawek drewna z Krzyża Świętego, Co ciekawe, po przebadaniu wszystkie artefakty trafiły z powrotem do skrytki, którą ponownie zamurowano płaskorzeźbą.

Ruiny katedry są wyjątkowe w odniesieniu do farerskiej architektury, ale stojący obok tradycyjny choć kilkusegmentowy (czarny, kryty trawą) budynek również przyciąga naszą uwag. Jest to część dawnej siedziby biskupów, wśród których znajduje się jeden z najstarszych w Europie budynków wzniesionych z bali.

Na zewnątrz budynku zatrzymujemy się przy efektownie pomalowanych drzwiach w stylu norweskim. Są wyjątkowo fotogeniczne na tle czarnych ścian.

Część budynków przeznaczono na muzeum, płacimy za wejście wrzucając pieniądze po wystawionego pojemnika. W dużej sali znajdziemy rzeczy niezbędne do codziennego życia w tym harpuny i trofea wielorybnicze, a na górze pokoik biskupa.

Część mieszkalną zajmuje rodzina Paturssonów, która podczas zeświecczenia przejęła majątek spod władzy kościelnej. Tym samym stali się najstarszymi dzierżawcami wieczystymi. Nie mogą oni ani wykupić majątku, ani podzielić między kilku spadkobierców, dzierżawcą zostaje najstarszy syn.
Między dawną siedzibą biskupów, a katedrą pozostawiono sześciometrowe kości szczękowe płetwala błękitnego, wyrzuconego na brzeg w 1906 roku.

Streymoy choć najbardziej zaludniona, to tak jak na pozostałych wyspach archipelagu nie musimy obawiać się tłumów i nadmiernego hałasu. Obok dużych miast, znajdziemy tu sielankowe widoki, domki kryte trawą, najstarsze zabytki kraju.
Podróż, czerwiec 2021.
