Cypr

Cypr, gorąca listopadowa wyspa Afrodyty

Cypr choć znajduje się w Unii Europejskiej to leży w Azji, a żeby było jeszcze różnorodniej to podzielony jest na część: północną, zamieszkałą przez Turków, wyznawców Islamu (nazywaną Turecką Republiką Cypru Północnego) i część południową, zamieszkałą przez prawosławnych Greków.

Cypr ma powierzchnię 9251 km², czyli tyle ile najmniejsze polskie województwo (opolskie) i choć ma świetne drogi, to podczas ośmiodniowego pobytu, zrezygnowaliśmy z wielu zaplanowanych wypraw z dwóch powodów: po pierwsze w listopadzie zachód słońca jest ok. godziny 17, a po drugie jest tu naprawdę co zobaczyć i trzeba po prostu wybierać, czasami losowo. Nie zawsze sprawdzają się informacje z przewodnika lub przeczytanego bloga, poza tym, nie każdego zachwyca to samo.

Pogoda

Na Cyprze panuje klimat śródziemnomorski, najcieplejszy w Unii Europejskiej. Opady deszczu zdarzają się przede wszystkim zimą, latem są niezwykle rzadkie. Nic więc dziwnego, że wybraliśmy Cypr w listopadzie, na bliski i ciepły cel podróży.  W tym roku było wyjątkowo ciepło, bo temperatury dochodziły do 29 oC, a i noce były bardzo ciepłe, kąpiel w morzu też była prawdziwą przyjemnością.

Nie wiem jak w innych porach roku, ale w listopadzie, gdy słońce jest nisko i jest wyjątkowo ostre, okulary słoneczne są niezbędne, przez nie widać jako tako, ale bez nich nie widać w zasadzie nic.

Afrodyta

Na pewno powinni zawitać tu miłośnicy mitów greckich, bo to właśnie na Cyprze, niedaleko Pafos przy skale Petra tou Romiou, z piany morskiej wyłoniła się bogini miłości Afrodyta, a góra Olimp, siedziba bogów (choć może ta grecka) zaprasza na cudowny spacer wokół niej np. Szlakiem Artemidy.

Geografia i historia w wielkim skrócie

Cypr jest bardzo różnorodny i to nie tylko ze względu na plaże, ciepłe morze, góry z pięknymi widokami czy rejony narciarskie jak Platres na stokach Olimpu.

Kraj w swojej historii miał wielu najeźdźców i każdy z nich, poczynając od Egipcjan poprzez Greków, Wenecjan, Turków Osmańskich i Anglików zostawił swój ślad (po Anglikach pozostał ruch lewostronny).

Pełno tu skarbów archeologicznych, starożytnych zamków, bizantyjskich świątyń i malutkich kościółków, a także urokliwych wiosek położonych wśród winnic. Zaskoczył mnie fakt, że kościoły są otwarte, na zupełnym pustkowiu można wejść do środka niewielkiej budowli sakralnej ze sporą ilością ikon. Do niektórych monastyrów trzeba kupić bilet wstępu, ale jest to zazwyczaj wartość 2€, najwyższa jaką spotkaliśmy to 5€/osobę.

Duże wrażenie robią na nas spalone wnętrza kościołów (czarne ściany), brakujące fragmenty fresków, a są to skutki nie tak odległej przeszłości, kiedy to w 1974 roku na Cypr wkroczyła armia turecka i zajęła 40% wyspy. Ponieważ kościoły prawosławne popierały Greków, nie tylko niszczono wnętrza świątyń, ale też grabiono je, sprzedając ikony handlarzom dzieł sztuki lub wywożąc je za granicę.

Na interwencji zbrojnej ucierpieli przede wszystkim zwykli ludzie, nastąpiła wymiana ludności i przeprowadzki z północnej do południowej części wyspy. Opustoszałe miasto Warosia, to dawny kurort zwany Monte Carlo Bliskiego Wschodu, otoczony płotem i strzeżony przez tureckie wojsko do 6 października 2020, kiedy to Ersin Tatar, premier Cypru Północnego, ogłosił, że plaża Varosha zostanie ponownie otwarta dla ludności.

Rosjanie na wyspie

Podczas pobytu na wyspie spotykaliśmy przeważnie Anglików i Rosjan, Polaków nie wspominam, bo wiadomo, było ich sporo. W sklepach w Pafos i okolicach pełno napisów w języku rosyjskim, a i obsługa sprawnie posługuje się tym językiem. Nie jest to takie dziwne, bo Cypr to raj podatkowy, choć obecnie nie tak atrakcyjny jak dawniej. Poza tym na Cyprze funkcjonuje przepis, że wystarczy zainwestować 2 mln euro, a w ciągu pół roku dostanie się obywatelstwo. Rosyjscy biznesmeni korzystają z tego namiętnie. Budują wille, które stoją często puste, ale oni jako Cypryjczycy mogą podróżować po Europie i do wielu krajów na Świecie bez wiz. Powszechnie wiadomo (choć władze cypryjskie zaprzeczają), że wyspa jest pralnią brudnych pieniędzy, z czego rosyjska mafia korzysta na wielką skalę.

Zwiedzając Prodoromos, najwyżej położoną na Cyprze wieś, a w zasadzie ruiny opuszczonego hotelu Berengaria, odwiedzanego kiedyś przez królewskie rodziny, zastaliśmy wokół zasieki, a od rosyjskojęzycznych robotników dowiedzieliśmy się, że kupił ten obiekt rosyjski oligarcha i za 6 lat planuje nowe otwarcie.

Zwiedzanie

Mieszkamy w okolicach Pafos, a konkretnie w Coral Bay nie szczędzimy więc sobie pięknych widoków na malownicze formacje skalne, jaskinie i turkusowe morze obijające się o klify, z których widok na zachód słońca jest niezapomniany. Choć nie mamy w pobliżu piaszczystej plaży, to na wyciagnięcie ręki mamy parę łagodnych zejść i naturalne baseny, wygodne do kąpieli.

Już na lotnisku wypożyczamy samochód, co pozwala nam dotrzeć do zabytkowych i pięknych krajobrazowo miejsc. Samochody z wypożyczalni mają czerwone tablice rejestracyjne więc widać dokładnie jak dużo turystów przyciąga Cypr.

W okolicach Coral Bay uprawia się przede wszystkim banany (to była dla mnie niespodzianka, że uprawia się je w UE), ale w innych rejonach spotykamy gaje oliwne, winnice, plantacje cytrusów, figowce, migdałowce i nasze jabłonie.

Ciekawostki

Na wyspie rośnie wiele drzew szarańczynu, który był uprawiany przez Cypryjczyków przez setki lat. Strąki rośliny zwane chlebem świętojańskim są zawsze tego samego rozmiaru i masy, używane były przez jubilerów i aptekarzy jako odważniki. Łacińska nazwa drzewa to „karat”, stąd wzięła się nadal obowiązująca miara wagi w jubilerstwie. Jednak co najważniejsze dla ludzi, strąki są bardzo pożywne, do dziś robi się z nich mączkę, no i można z nich pędzić alkohol.

Skoro jesteśmy przy ciekawostkach, to ja co prawda zmasowanej liczby kotów na wyspie nie doświadczyłam, ale owszem trochę się ich kręciło i w wielu miejscach wystawione były miseczki z jedzeniem. Rola kotów na Cyprze była ogromna, a znalazły się tu za sprawą św. Heleny matki cesarza Konstantyna. Pomogły rozprawić się z plagą węży, które znacznie się rozmnożyły w związku z długotrwałą suszą.

Cypryjska kuchnia

Ponieważ o kuchni cypryjskiej, która korzysta z wypływów greckich i tureckich jest pełno artykułów nie chce się powtarzać, powiem tylko, że jest pysznie, obowiązkowo trzeba spróbować meze (zestaw 15-30 przystawek), ale i mięso, i ryby, i owoce morza są znakomite. Nie udało mi się skosztować typowo cypryjskich deserów, ale może dlatego, że nie odwiedziłam tureckiej części wyspy, za to ciasta czekoladowe to po prostu bajka, nie zawiodłam się na nich ani razu, choć nie jestem miłośniczką ciast czekoladowych.

Zobaczyłam tylko cząstkę Cypru, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu wrócić i będzie tak samo miło, przyjemnie i niezmiennie różnorodnie.

Podróż, listopad 2021.

    One Response

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *