Plan na odwiedzenie Metz powstał już dawno i w końcu udało się zawitać do stolicy Lotaryngii położonej nad Mozelą. Wiecie co to znaczy nad Mozelą? Nie dość, że przepływa przez środek miasta dodając mu jeszcze więcej uroku, to możemy je podziwiać smakując pyszne mozelskie wina.
Krótka historia
Stolica Lotaryngii założona w czasach rzymskich wiele razy zmieniała swoich właścicieli, albo władali nią Francuzi, albo Niemcy.
Do końca X wieku Europą Zachodnią rządzili Karolingowie (prawnukowie żyjącego na przełomie VI i VII wieku świętego Arnulfa – biskupa Metz), którzy tak jak Schuman (jeden z założycieli Unii Europejskiej) związani byli z Metz i tak jak Schumann odcisnęli piętno na kształcie dzisiejszej Europy. Po śmierci Ludwika Pobożnego z Karolingów w 840 roku (króla Franków), państwo frankijskie na podstawie traktatu z Verdun zostało podzielone pomiędzy jego synów. Był to koniec wielkiego królestwa i początek powstawania Niemiec oraz Francji, a w późniejszym czasie także innych narodów europejskich.
Grób Ludwika Pobożnego znajduje się w Musée de la Cour d’Or w Metz, gdzie obecnie ma siedzibę muzeum archeologiczne. Wstęp jest darmowy. Ponieważ tam nie dotarłam to jest pierwszy powód, żeby wrócić do Metz.
Z odległych czasów wracam do zdecydowanie nam bliższych, a konkretnie do Roberta Szumana urodzonego w Luksemburgu, ale żyjącego i pracującego w Metz. Niedoszły seminarzysta prowadził w mieście kancelarię adwokacką, a przy okazji udzielał się regionalnie i na szczeblu krajowym. Jego działalność w ruchu oporu podczas II wojny światowej zyskała uznanie i zaufanie wielu ludzi, co pozwoliło mu w latach powojennych pełnić liczne rządowe funkcje. Zainicjowane przez Schumana porozumienie niemiecko-francuskie dotyczące współpracy gospodarczej przy produkcji węgla i stali stało się zaczątkiem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Ta z kolei dała początek Unii Europejskiej.
Mimo nie wstąpienia do seminarium, wiara była stale obecna w życiu Schumana. Codziennie uczestniczył w mszy świętej, żył w celibacie, ale co ważne oddanie Bogu to było też oddanie ludziom. Na pewno łączenie pobożności z pracą polityka to nie była prosta sprawa (mówię to z dzisiejszej perspektywy), ale ten przypadek musiał być wyjątkowy, skoro Robert Schuman doczekał się beatyfikacji w katedrze św. Szczepana w Metz.
Grób Schumana znajduje się w kaplicy templariuszy w XII-wiecznym kościele Saint-Quentin w miejscowości Scy-Chazelles położonej w pobliżu Metz. Naprzeciwko świątyni znajduje się dom, w którym polityk spędził większość życia. Obecnie mieści się w nim muzeum przedstawiające dorobek polityczny Schumana oraz jego codzienne życie.
Niesyty podczas mojego pobytu oba budynki były zamknięte. Tuż obok znajduje się pomnik upamiętniający założycieli Unii Europejskiej wraz z flagami państw wchodzących w jej skład.


Jeśli przyjedziemy do Metz pociągiem albo samochodem i zaparkujemy w centrum, to do wszystkich miejsc wartych zobaczenia dojedziemy na piechotę, czasami w dotarciu do celu pomogą nam znaki na chodniku.

Spacer po Metz to ogromna przyjemność. Nie brakuje tu parków i skwerów, a także średniowiecznych budynków oraz kościołów, zacznę jednak od uderzająco współczesnego miejsca, czyli otwartego w 2010 roku Centrum Pompidou-Metz.
Centrum Pompidou-Metz
Samo miejsce (tuż za stacją kolejową), na którym powstało centrum sztuki współczesnej jest wyjątkowe, bo związane z kulturą. W II wieku istniał tu jeden z dziesięciu największych amfiteatrów rzymskich.
Budynek centrum o wyjątkowej bryle architektonicznej, to poza Paryżem najchętniej odwiedzane muzeum we Francji. Tu mała dygresja. Pierwszą filię muzeum poza Francją otwarto w hiszpańskiej Maladze.


Shigeru Ban oraz współpracujący przy projekcie Jeane de Gastines, inspirowali się wyglądem tradycyjnego chińskiego stożkowego kapelusza znalezionego na jednym z paryskich targów. Nad bryłą budynku dominuje więc dach w kształcie stożka przypominający kapelusz o średnicy 90 metrów. Nad muzeum góruje strzelista 77-metrowa konstrukcja ze stali, jej wysokość jest w zamierzeniu twórców, odniesieniem do roku powstania paryskiego Centrum Pompidou. Budynek otacza plac i ogród na powierzchni 10 km kw.
Dworzec kolejowy
Dworzec kolejowy usytuowany jest w dzielnicy zwanej Niemiecką Dzielnicą Cesarską, powstałą w czasie aneksji Alzacji i Lotaryngii przez władze niemieckie po wojnie francusko-pruskiej toczącej się w latach 1870-71.

Jedną z głównych atrakcji Dzielnicy Cesarskiej jest dworzec kolejowy zaprojektowany przez niemieckiego architekta Konrada Wahna. Dworzec zbudowany na początku XX wieku utrzymany jest w stylu neoromańskim, fasada jest bogato zdobiona licznymi płaskorzeźbami. Sala dworcowa, początkowo poświęcona cesarzowi, jest świadectwem wielkości stacji.

Gmach jest ogromy ma długość 300 metrów, a jego wieża zegarowa mierzy ok. 40 m wysokości, nic dziwnego, bo budynek miał być pokazem potęgi militarnej Niemców, mieścił niegdyś garnizon liczący 25 000 żołnierzy.

Z dworca kierujmy się w stronę ścisłego centrum starożytnego miasta, aby zacząć zwiedzanie tej części Metz od niezwykłej katedry zwanej „Bożą latarnią”, za sprawą jasnej elewacji i ogromnej liczby witraży.
Katedra św. Szczepana.
Monumentalny budynek katedry robi duże wrażenie i nie ma co się temu dziwić, bo mierząca 136 metrów katedra jest drugim pod względem długości kościołem we Francji. Jedna z trzech naw, zdecydowanie wyższa od pozostałych, bo sięgająca 42 metrów, sprawia, że budowla jest na trzecim miejscu pod względem wysokości wśród francuskich kościołów.

Jej obecny wygląd zawdzięczamy połączeniu wybudowanego na przełomie IX i X wieku kościoła w stylu romańskim z inną XIII-wieczną gotycką świątynią. Choć wielokrotnie przebudowywana, pod względem stylu gotycka budowla sprawia wrażenie jednolitej, a to wszystko dzięki bladożółtemu kamieniowi wapiennemu, z którego wykonany jest budynek.

Robiąca wrażenie z zewnątrz katedra, nie sprawia też zawodu po wejściu do środka. Powierzchnia cudownych witraży to prawie 6500 metrów kwadratowych. Wśród twórców szklanych arcydzieł jest XX wieczny artysta Marc Chagall, o którym śpiewał Wojciech Młynarski w piosence „Tak jak malował pan Chagall”.


W świątyni, w XV wiecznej krypcie znajduje się szata imperialna Karola Wielkiego oraz pierścień Arnufa z Metz – założyciela wspomnianej wcześniej dynastii Karolingów.
Pozostałością po czasach św. Klemensa jest kamienna chrzcielnica z rzymskich łaźni, która niespodziewanie w XVIII wieku miała zmienić swoje przeznaczenie. Napoleon Bonaparte chciał ją bowiem podarować swojej żonie Józefinie, która miała ją przeznaczyć na donicę w jednym z należących do niej ogrodów. Pomysł nie został jednak zrealizowany.
Katedra jest piękna, więc i zwiedzających nie brakuje, ale jej wielkość sprawia, że tłoku nie ma.
Kryty targ
Tuż przy katedrze znajduje się Kryty targ w Metz (Marché Couvert de Metz) jest to historyczny rynek ze stałymi straganami lokalnych producentów i sklepami. Targ kryty jest jednym z najstarszych i najbardziej okazałych we Francji.

Budynek był zbudowany jako pałac biskupi, ale wybuch rewolucji francuskiej sprawił, że biskup Metz nie zdążył się wprowadzić, gdyż obywatele postanowili przekształcić go w targowisko żywności.
Zaraz po wejściu do środka zobaczyłam stoisko z wyrobami z mirabelek. Okolice Metz słyną z uprawy tej żółtej odmiany śliwki, której smak co roku w sierpniu przyciąga turystów z całego regionu, na festiwal mirabelki.

Oprócz stoisk w hali znajduje się bistro ze stolikami krytymi ceratą w czerwona kratkę, z menu dnia, deskami serów i wędlin, smakowitymi deserami itp. Polecam bo było pysznie i niepretensjonalnie. Bistro musi się cieszyć sporą popularnością, bo niektórych dań już nie było.

Tam gdzie Mozela łączy się z Seille
Z krytego targu wzmocnieni udajemy się w stronę gdzie łączą się dwie rzeki. Miejsce jest urocze, kilometry nadrzecznych ścieżek wśród zieleni, widok z mostów na ogrody, zabytki miasta i sennie płynące wody jest naprawdę relaksujący.

Metz jest jednym z najbardziej zielonych miast Francji, w którym na jednego mieszkańca przypada ponad 25 metrów kwadratowych terenów zielonych.
Świątynia Neuf
Na wyspie Grand Saulcy oblanej wodami Mozeli i Seille znajduje się Temple Neuf (Nowa świątynia protestancka). Budynek w stylu romańskim, w otaczającym go ogrodzie, pięknie oświetlony nocą został zbudowany w Metz na początku XX wieku, podczas niemieckiej aneksji.

Miejsce jest niezwykle fotogeniczne, nie tylko świątynia i jej drzwi w kolorze oberżyny, ale też widok na obie rzeki.


Opera-Teatr
W Metz znajduje się także najstarsza działająca we Francji opera pełniąca również funkcję teatru.

Budowa teatru w Metz zainaugurowano w 1752 roku, na wyspie Grand Saulcy, gdzie rozciągały się bagniste tereny, co nie budziło żadnych kontrowersji na etapie projektu. Jednakże pomiędzy rozpoczęciem prac w 1732 r. a ich (tymczasowym) zakończeniem w 1752 r. miały miejsce liczne modyfikacje, zanim powstał gotowy budynek.
Nie tylko grunt na którym posadowiona jest Opera przysporzył kłopotów, ale też architekt pozbawiony skrupułów. Architektem pierwotnie wyznaczonym do wykonania prac był Jacques Oger z Metz, do którego dołączył paryżanin Bourdet. Następnie zarządca zatrudnił nowego architekta Rolanda Le Virlois, który całkowicie zmodyfikował wnętrze wybudowanego już teatru, co spowodowało dla miasta spore dodatkowe wydatki. Architekt okazał się oszustem, który po rozprawie zniknął. Miasto ostatecznie wróciło do planów Jacques’a Ogera, architekta z Metz.
W Operze zatrzymujemy się w kawiarni, a że jest ciepło siedzimy na zewnątrz z widokiem na budynek Opery, Katedrę św. Szczepana i na efemeryczny ogród.

Efemeryczny ogród (Éphémère de Metz Garden)
Ogród czynny jest od 26 czerwca do połowy października i co roku się zmienia. W 2023 roku ogrodnicy z Matz zapraszają nas do świata drzew i lasów, a to wszystko w niezwykłej oprawie architektonicznej Place de la Comédie.
Możemy tu odkryć sekretne życie korzeni, wejść na obserwatorium w koronach drzew, odpocząć na polanach po leśnej kąpieli w wysokim lesie, odświeżyć się w cieniu drzewa Palaver, medytować w bambusowym lesie lub wybrać się do dżungli itd.



Nie odmówiłam sobie spaceru po tym niezwykłym ogrodzie.
Place Saint-Jacques
Jeśli chcecie coś zjeść to idealnym miejsce jest Place Saint-Jacques Znajdziemy tu mnóstwo kawiarni i restauracji, których „ogródki” są niezwykle popularne latem. Miejsce robi duże wrażenie, bo na długości ok 200m, rozstawione są stoliki jeden przy drugim.
Plac wziął swoją nazwę od kościoła (kościół św. Jakuba), który stał tu aż do rozbiórki w 1574 roku.



W Matz spędziłam cudowny dzień, nie zwiedziłam wszystkiego, więc bądźcie pewni, że niedługo uzupełnię ten post o pozostałe miejsca godne odwiedzenia. Powrócę tu….

Podróż wrzesień 2023
