Do Kapadocji, chciałam przyjechać już prawie dwadzieścia lat temu, kiedy dowiedziałam się o niezwykłych formacjach skalnych i ludziach, którzy stworzyli w nich całe miasta. Trochę później usłyszałam o lotach balonem, niezapomnianych widokach, no i ostatecznie marzenie się spełniło. To miało być całkowite zanurzenie w Kapadocji, a nie tylko jej „liźnięcie”. Przyjazd na dwa dni (np. z Antalyi) z biurem podróży nie wchodził w rachubę.
Kapadocja to unikalna przyroda i wyjątkowy spadek po mieszkających tu przez wiele pokoleń ludziach. Tego nie da się zobaczyć w dwa czy trzy dni.



Tereny Kapadocji zamieszkiwali chrześcijanie już w I w.n.e. Jaskinie, klasztory, podziemne miasta stanowiły fortyfikację z niespotykanym systemem zabezpieczeń. Mieszkańcy opuszczali wyrzeźbione w skałach pomieszczenia jedynie po to by uprawiać rolę.

Bajkowy krajobraz Kapadocja zawdzięcza tufowi wulkanicznemu, skale łatwo ulegającej erozji, która ukształtowała niesamowite formy. Tuf jest na tyle miękki, że pozwala na drążenie w nim tuneli i pomieszczeń.


Dojazd i transport
Do Kapadocji (przynajmniej na tę chwilę) nie ma bezpośredniego lotu z Polski, przylecieliśmy więc do Ankary, bo podróż samochodem ze stolicy Turcji zajmuje ok. 3 godziny, za to z Antalyi lub Alanyi to już 7 godzin.
Drogi z których korzystaliśmy są bez zarzutu (nawet te “bardzo” lokalne), stacji paliwowych bez liku, ale i fotoradarów nie brakuje, ruch umiarkowany, a styl jazdy Turków do przyjęcia.

Ponieważ poruszaliśmy się wypożyczonym (Goldcar) samochodem z dojazdem do atrakcji nie było problemu. Po Kapadocji kursują też autobusy, ale nie jeżdżą za często (nie widziałam żadnego), poza tym bilety są podobno dość drogie, no i nie dowiozą nas wszędzie gdzie chcemy.
Hotel
Naszą bazą wypadową był Cavusin, niewielka miejscowość przy popularnym Göreme i to był strzał w dziesiątkę. Bez tłumu turystów, za to z bezpośrednim, pieszym dojściem do wielu atrakcji.
Cavusin miał wszystko ca nam było potrzeba, parę restauracji, parę sklepików i hotele w tym też te w skałach. Zamieszkanie w skalnym hotelu miało zwiększyć atrakcyjność naszego pobytu poprzez poczucie klimatu takich mieszkań.
W Kapadocji jest mnóstwo jaskiniowych hoteli z oryginalnymi wnętrzami, ale też i z wysokimi cenami. Dość późno zdecydowaliśmy się na podróż do Kapadocji, więc sporo wybranych przez nas hoteli było niedostępnych. Ostatecznie hotel zarezerwowaliśmy zdając się na WPIS, który przedstawiał 10 najlepszych hoteli jaskiniowych w Kapadocji.
Zatrzymaliśmy się w Phocas Cave Suites, choć pokoje wyposażone są w komfortowe udogodnienia, w apartamentach czuć atmosferę dawnych czasów.

Z hotelowego, dużego tarasu roztaczają się spektakularne widoki na okolicę, a także na niektóre bajkowe kominy i formacje skalne. Dzień można rozpocząć widokiem na balony, które wyłaniają się z nad budynku i lecą tuż nad głową. Jeśli tylko leciały, robiłam przerwę w spaniu i je obserwowałam.


Śniadanie jest serwowane formie bufetu składającego się z lokalnych produktów. Obsługa obiektu bardzo miła i chętna do pomocy.
Płatność i ceny
W Kapadocji w hotelu, w restauracji, za lot balonem, za paliwo możemy bez problemu płacić kartami. Jeśli chodzi o gotówkę to jak powiedzieli nam w hotelu przy rozliczeniu za lot balonem money is money (przyjmą w różnej walucie) więc zapłaciliśmy część w euro, a część w lirach tureckich. Przy czym przeliczenie było bardzo korzystne, lepsze niż w Polsce. Gotówkę można pobrać też z bankomatu, a prowizja jest akceptowalna.
Kapadocja nie jest tania, ceny sprzed roku nie są aktualne, ale to pokłosie ogromnej inflacji jaka dotknęła ten kraj. W restauracji popularne wśród turystów danie Pottery Kebab rok temu kosztowało 200 TL, w internecie widziałam zdjęcie menu sprzed 4 miesięcy 400 TL, a w tej samej restauracji podczas naszego pobytu cena wzrosła do 550 TL. Tureckie ravioli, które można było parę lat temu kupić za 50TL, w tej samej restauracji teraz to cena 250 TL, a to i tak niedrogo.
Ceny wstępu do kapadockich atrakcji to: Muzeum Göreme – 20€, podziemne miasto 13€, dolina Ihlara – 15€ itp., szczegóły umieszczę przy opisywanych miejscach.
Wulkany
Na początku był wulkan? Tak, to właśnie Erciyes Dagi, Hasan i Melendiz wygasłe wulkany Anatolii, kilka milionów lat temu zalały lawą, zasypały piaskiem i popiołem wulkanicznym powierzchnię płaskowyżu Urgup. Potem natura (wiatr i woda) wyrzeźbiły w nich fantastyczne kształty dolin, wąwozów i kominów skalnych, pomogła też trzystopniowa erozja, zależna od twardości skały, np. ciemna „czapka grzybka” to skała bardziej odporna na ścieranie. O ile bazalt jest twardy, o tyle w popiołach, które zbiły się w tuf, można z łatwością rzeźbić, nic więc dziwnego, że wykorzystali to ludzie, aby zagłębić się w skale tworząc domostwa.

Wulkan po raz ostatni odezwał się w IV w. n.e. Podróżując po Kapadocji można dostrzec wiele stożków wulkanicznych, największy wygasły wulkan znajduje się 25 km od Kayseri, ale jego piękno można podziwiać z różnych miejsc regionu. Erciyes Dağı to też najwyższa góra Anatolii, 3197 m n.p.m.

Lot balonem, konie, quady, wielbłądy i influenserzy
O locie balonem opowiadam TUTAJ.

Słowo Kapadocja znaczy Kraina pięknych koni. W starożytności były to faktycznie rącze rumaki, które współcześnie zastąpiły nieduże wierzchowce, sprowadzone specjalnie dla turystów.
W naszej okolicy widzieliśmy sporo rancz i sporo osób wyruszających na koniach w góry. Byłam pełna podziwu dla tych wierzchowców, które potrafiły wspiąć się po śliskiej skale. Aby to się udało są specjalnie szkolone do poruszania się po tych szlakach. Podziwianie tego co stworzyła natura z grzbietu konia, to dość popularny sposób zwiedzania.

Równie popularne (chyba nawet bardziej) są konie mechaniczne, a dokładniej quady. Jedno zwróciło moją uwagę, że nie są one tak głośne jak te, które spotykałam w polskich lasach. Pewnego dnia wybraliśmy się na zachód słońca i to co zobaczyłam, po prostu mnie zamurowało i to wcale nie był zachód słońca. Na punkcie widokowym była ogromna ilość quadów, to co widzicie na zdjęciu to może ¼ tego co widziałam. Pojazdy szybko opuszczały miejsce ze względu na zbliżającą się burzę. Zostałam trochę dłużej, ale chmury nie pozwoliły na oglądanie gry świateł na czerwonych skałach, które normalnie powinny płonąć.

Ukłonem w stronę turystów są też rajdy na wielbłądach. Można podziwiać z ich grzbietów wschód lub zachód słońca albo przejechać się w ciągu dnia.

Kapadocja to też raj dla influenserów, nic dziwnego bo przecież krajobrazy tego regionu są zjawiskowe. Nie trudno znaleźć, jeśli nie w internecie to na słupie naklejone ogłoszenie o możliwości zrobienia sesji zdjęciowej. Nie trzeba przywozić ze sobą stylizacji, flying dress (latające suknie), kolorowe kabriolety są do wypożyczenia na miejscu. Tłem mogą być lecące balony, naturalne formacje skalne, czy wnętrze sklepu z dywanami, możliwości jest wiele.

W Kapadocji częstym widokiem są bezpańskie psy (tylko duże), są spokojne i nie atakują ludzi.
Jedzenie
Turcy potrafią gotować, a ich dania są naprawdę godne uwagi. Co warto spróbować w Kapadocji?
Kebab (kebap) to najpopularniejsze danie kojarzone z Turcją i chyba nie muszę tłumaczyć co to jest, ale tu danie nie jest podawane w picie lub bułce tylko na talerzu.
Pottery Kebab – ciekawe danie ze względu na formę podania. Kelner przynosi płonącą ceramikę, która po wypaleniu się gaśnie. Następnie odłupuje górę delikatnie młotkiem, a w środku czeka na nas a’la gulasz (danie dostępne też jest w wersji wegetariańskiej). Raz zamówiłam i faktycznie dla formy podania (smaku też) warto je spróbować.

Tureckie Ravioli – nie smakuje jak klasyczne Ravioli, wg mnie jest smaczniejsze.

Pida – turecka wersja włoskiej pizzy w charakterystycznym kształcie łódki.
Köfte to mięsne kotleciki z wołowiny lub baraniny formowane w małe kulki. Dodatkiem jest cebula i aromatyczne zioła, takie jak kolendra, czy mięta.
Meze to rodzaj przekąsek, podawanych jako zakąska, przed głównym posiłkiem. Może to być hummus, oliwki, grillowane warzywa, pieczywo czy ciasto. Warto pamiętać, że tureckie meze są po to, aby zmienić smak, delektując się rakı lub winem.
Tureckie desery
Najsłynniejszym tureckim deserem jest baklava. To cienkie warstwy ciasta filo wypełnione orzechami i polane słodkim syropem.
Helva czyli chałwa, znana doskonale w Polsce, ale ta Turecka jest wyjątkowa, a próbowana na miejscu najlepsza.
Lokum to tradycyjny turecki przysmak. Jest to rodzaj żelatynowego deseru, wytwarzanego z cukru, skrobi ziemniaczanej, wody i aromatów. Często nadaje się mu smak róży, pistacji, czy pomarańczy. Tę przekąskę często podaje się do herbaty lub kawy w postaci małych kostek, posypanych cukrem pudrem albo kokosem.
Do posiłku możemy zamówić miejscowe piwo, wino czy Ajnar, a kawa i herbata turecka wszędzie gdzie ją serwują jest warta zamówienia.
Wino
Winnice w Kapadocji istnieją od czasu gdy Hetyci odkryli, że żyzna gleba wytwarza doskonałą jakość winogron, a tym samym doskonały smak. Uprawie sprzyjało górzyste ukształtowanie terenu, klimat i wspomniana już gleba – bogaty w minerały tuf wulkaniczny. Bez problemu tworzono winnice, tym bardziej, że wierzchnie warstwy tufu kruszą się bez problemu w dłoni.
W wielu jaskiniach i klasztorach wykute były w skale wanny o głębokości ok 50 -70 cm, wykorzystywane do tłoczenia owoców w jedyny znany wtedy sposób, udeptywania na boso. Sok spływał kilka metrów kanalikami, do położonych niżej zbiorników na wino.
Kapadockie winnice różnią się od tych, które widziałam do tej pory. Rośliny prowadzone są bardzo nisko bez żadnych rusztowań. Sporo jest małych prywatnych pól winnych, które usytuowane są w pobliżu szlaków turystycznych, krzewy winogron na tle „bajkowych skał” prezentują się wyjątkowo.

Pamiątki z podróży
W Kapadocji, tak jak i w Turcji nie ma problemu z wyborem pamiątki czy upominku. Tureckie słodycze, czy herbata to zawsze dobry pomysł na niezobowiązujący podarek, a dla nas przynajmniej na jakiś czas smakowe wspomnienie z podróży. Co prawda miałam tylko bagaż podręczny, ale nie odmówiłam sobie zakupu tureckiej ceramiki, której wybór jest ogromny.

Mi najbardziej przypadły do gustu wyroby zdobione typowym tureckim wzorem czyli tulipanem i goździkiem.

Można tez pomyśleć o sprezentowaniu komuś Oka Proroka, w języku tureckim Nazar Boncugu. Jest to amulet – talizman pełniący funkcję ochronną własciciela. Co ważne chroni osobę obdarowaną. Mówi się, że kiedy pęknie spełniło się jego działanie.
Szczegóły podróży, czyli kapadockie miasta (naziemne i podziemne), muzea i szlaki spacerowe wkrótce, w kolejnych wpisach. Kapadocja jest po prostu piękna i niezwykle interesująca. Pisałam niedawno o bajkowych miastach Alzacji, ale Kapadocja to inny rodzaj bajkowego miejsca, którego zobaczenie daje wyjątkowe doznania.

Podróż, maj 2024.
