Azerbejdżan

Najpopularniejsze atrakcje w okolicach Baku

Nasz plan na trzeci dzień to zobaczenie rytów naskalnych, wulkanów błotnych i wiecznego ognia, a to wszystko umożliwił nam Ali, który obwiózł naszą ósemkę po tych atrakcjach.

Zanim opuściliśmy Baku zajechaliśmy do Meczetu Bibi-Heybat podziwiając po drodze pracujące kiwony i platformy wiertnicze.

Meczet Bibi-Heybat

Położony przy autostradzie Salyan meczet jest jednym z największych islamskich zabytków. Budowla jest rekonstrukcją XIII-wiecznego meczetu zbudowanego na cześć siostry siódmego szyickiego imama. Oryginał został zniszczony w 1936 roku podczas kampanii Stalina na rzecz zakazu kultu religijnego, ale pozostał tak głęboko zakorzeniony w sercach miejscowej ludności, że został szybko odbudowany po odzyskaniu niepodległości. Czasami nazywany jest „meczetem fatimskim”, tak nazwał go Aleksandr Dumas, podczas wizyty w Baku w latach pięćdziesiątych XIX wieku. W swojej książce „Świat” napisał: Meczet – miejsce kultu bezpłodnych kobiet, które przychodzą tu pieszo, modlą się i w ciągu roku zyskują zdolność rodzenia.

Oprócz niesamowitej historii i legend meczet Bibi-Heybat jest również doskonałym przykładem szkoły architektonicznej Shirvan i głównym ośrodkiem duchowym dla lokalnych muzułmanów. Kopuły męskiej Sali zdobią zielone i turkusowe lustra, które obramowane są złoconymi napisami z Koranu. Mi bardziej do gustu przypadła damska sala, w białym, eleganckim wystroju.

Pola naftowe

Baku pod koniec XIX wieku było miastem, w którym nastąpił ogromny rozkwit przemysłu naftowego, do 1901 roku produkowało ponad połowę światowej ropy. Przyniosło to nowe bogactwo, a tym samym ogromny rozwój miast i napływ ludności. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat miasto z prowincjonalnej placówki Imperium Rosyjskiego przekształciło się w „Paryż Kaukazu”. Już po drodze do meczetu co rusz widać pola naftowe z pracującymi kiwonami. Tu taka mała dygresja, w Polsce w Bieszczadach, również znajdziemy pracujące kiwony, choć nie na taka skalę.

 

Z tarasu przy Meczecie Bibi-Heybat i wzdłuż drogi biegnącej nieopodal Morza Kaspijskiego widzimy nie tylko zakłady stoczniowe, ale też platformy wiertnicze. Nie wiem czy wiecie, ale wydobycie ropy naftowej w Baku to zasługa polskich naukowców. Pierwszy z nich to geolog Witold Zglenicki, pionier wydobycia ropy naftowej na morzu, zwany „polskim Noblem” za działalność filantropijną. Zglenicki zaproponował innowacyjny projekt odzyskania lądu z morza w zatoce Bibi-Heybat w celu wydobycia ropy, ale zmarł, zanim udało się go zrealizować. Projekt był pierwszym tego typu na świecie, a ostatecznie został zrealizowany blisko 20 lat później przez Potockiego, dla którego stał się projektem życia. Paweł Potocki przyjechał do Baku na zaproszenie Witolda Zglenickiego. Więcej o pracy polskich naukowców w obiecanym już WPISIE dotyczącym polskiego dziedzictwa w Baku.

Rezerwat Stanowy Gobustan

Ali (nasz kierowca) wybiera kolejność wyprawy poza Baku więc zdając się na niego zaczynamy od  rezerwatu Gobustan. Wejście na teren parku płatne 10 AZN, a w cenie biletu jest wizyta w muzeum.

Po obejrzeniu wystaw i projekcji w muzeum, podjeżdżamy do clou wycieczki czyli rytów naskalnych. Spacer między skałami o wyjątkowym zabarwieniu jest bardzo przyjemny, oglądane przez nas ryty naskalne datowane są na 40 000 lat (najstarsze) i na 5 000 lat (najmłodsze).

Już w muzeum dowiedzieliśmy się, że prehistoryczne petroglify wyryte na przestrzeni tysięcy lat (ok. 7000) to rysunki dzikich zwierząt, ludzi, a nawet łodzi. W Rezerwacie jest inskrypcja pozostawiona przez rzymskich żołnierzy w I wieku naszej ery, która jest najdalej odkrytą na wschodzie. Znany norweski odkrywca i podróżnik Thor Heyerdahl, który wielokrotnie odwiedzał Azerbejdżan, badając petroglify z Gobustan doszedł do sensacyjnego wniosku o pokrewieństwie Norwegów i Azerów. Odkrył podobieństwo między statkami przedstawionymi na skałach a tymi używanymi przez Wikingów i doszedł do wniosku, że Wikingowie wyemigrowali stąd do Norwegii.

Spacer po rezerwacie to nie tylko interesujące skały, ale też widok na Morze Kaspijskie i dzikie konie.

Wulkany błotne

Azerbejdżan ma najwięcej wulkanów błotnych, znajduje się tu 350 z 800 odnotowanych na świecie.

Najaktywniejszy jest wulkan Lökbatan. Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce 2 maja 2017 roku. Niemal wszystkim erupcjom wulkanu towarzyszyły wyrzuty ziemi z dużymi ilościami wulkanicznej brekcji, spalanie gazów, słup ognia, czasem sięgający do 300–400 m, odpływ błota wzdłuż stoków, które tworzy języki dłuższe niż 200–250 m.

Prawdę mówiąc nie wiem dokładnie gdzie zawiózł nas Ali (na pewno nie do popularnego Dashgil), ale będzie to świetnie miejsce do oglądania wulkanów bez wchodzenia w błoto. Tuż obok buduje się nowoczesny kompleks hotelowy, z którego prowadzą pomosty w pobliże wulkanów. Miejsce jest na kompletnym odludziu, ale z dobrą asfaltową drogą dojazdową.

Pomna przeczytanych wskazówek odważyłam się podejść bliżej, zakładając na obuwie torebki foliowe. Warunki były wyjątkowo niesprzyjające ze względu na wcześniejsze opady deszczu. Buty wchodziły głęboko w błoto.

Yanardag czyli Płonąca Góra

W krajobrazie Azerbejdżanu często spotykany był naturalnie płonący ogień. Czciciele ognia dawno temu zasiedlali terytoria współczesnego Azerbejdżanu. Obecnie nadal można podziwiać niektóre z ostatnich wiecznych ogni. W okolicach Baku znajduje się starożytna świątynia Zoroastrian (Czcicieli Ognia), religii wywodzącej się ze Starożytnego Iranu i Yanardag.

Termin Yanar Dağ oznacza w języku azerskim płonącą górę. Cała góra nie płonie, tylko ok. 10 metrowy pas u jej podnóża. Przy zimnym wietrze, cudownie było pogrzać się w jego płomieniach, które raz przygasały, a raz wybuchały gdy był większy podmuch.

Azerbejdżan (jak już pisałam)  na ropie naftowej i gazie ziemnym stoi, tak więc wydobywający się z wnętrza wzgórza gaz płonie niezależenie od panujących warunków atmosferycznych. Dopóki złoża gazu się nie wyczerpią nie ma obaw, ogień będzie cieszył oko jeszcze wielu turystów. Płonąca Góra to też popularne miejsce pielgrzymek dla wyznawców Zaratusztrianizmu.

Wstęp do Yanardag to 10 AZN.

Dzięki podróży samochodem mogliśmy zobaczyć te miejsca w jeden dzień. Wszystkie warte są zobaczenia choć na zwiedzanie wulkanów błotnych najlepsza jest pora bezdeszczowa, a o Płonącej Górze czytałam różne opinie, więc nie zawiodłam się, bo nie oczekiwałam wielkiego WOW.

Przyjemnie było wyjechać poza Baku, popatrzeć na zupełnie inne (nie miejskie) krajobrazy i zobaczyć zjawiska niespotykane w Polsce.

Podróż, kwiecień 2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *